Dyrektorzy zamiast zarządzać jedyną placówką medyczną, będą odpowiadać za działanie kilka różnych. To efekt wymogów narzuconych przez rząd.
Publiczne placówki medyczne i spółki muszą podzielić się na mniejsze przedsiębiorstwa. W efekcie duży szpital, który ma w swojej strukturze np. przychodnię, POZ i laboratorium, będzie składał się z różnych firm.
Ministerstwo Zdrowia uspokaja, że to tylko wewnętrzny podział i nie pociągnie za sobą dodatkowych kosztów. Nie wierzą w to ani dyrektorzy szpitali, ani ich organy założycielskie. Ich zdaniem będzie więcej biurokracji, obowiązków ewidencyjnych i sprawozdań, a te wymagają nakładów czasu i pieniędzy. Samorządy są pewne, że szefowie szpitali za kierowanie kilkoma przedsiębiorstwami jednocześnie wystawią im odpowiednio wysokie rachunki. Wszyscy pytają, czemu ta zmiana ma służyć. Resort zdrowia w tej sprawie milczy. Nie wydaje też żadnych interpretacji, które pomogłyby się przygotować do planowanych zmian.
Nowe obowiązki SPZOZ / DGP

Dodakowe wymogi, zbędne formalności

Ustawa o działalności leczniczej z 15 kwietnia 2011 r. (Dz.U. nr 112, poz. 654), która obowiązuje od 1 lipca ub.r., radykalnie zmieniła zasady funkcjonowania placówek ochrony zdrowia. Nałożyła m.in. na szpital obowiązek zarejestrowania się jako przedsiębiorstwo. Resort zdrowia teraz idzie jeszcze dalej. Twierdzi, że odrębną firmą powinien być każdy z rodzajów działalności prowadzonej w placówkach medycznych (tzn. udzielanie świadczeń szpitalnych, ambulatoryjnych oraz stacjonarnych i całodobowych innych niż szpitalne).

Ustawa o działalności leczniczej zastąpiła ustawę o zakładach opieki zdrowotnej

– SPOZ lub spółka będą musiały wyodrębnić przedsiębiorstwa odpowiednio do każdego z tych rodzajów –podkreśla Agnieszka Gołąbek, rzeczniczka resortu zdrowia.
Każde będzie też miało nadany własny 14-znakowy numer REGON. Taka regulacja znalazła się już w rozporządzeniu ministra zdrowia z 29 września 2011 r. w sprawie szczegółowego zakresu danych objętych wpisem do rejestru podmiotów wykonujących działalność leczniczą oraz szczegółowego trybu postępowania w sprawach dokonywania wpisów, zmian w rejestrze oraz wykreśleń z tego rejestru (Dz.U. nr 221, poz. 1319). Precyzyjne zapisy o tym, że każdy rodzaj działalności to odrębne przedsiębiorstwo, mają się znaleźć w nowelizacji ustawy o działalności leczniczej.
– Resort dostosowuje ustawę do rozporządzenia, które wydał, tylko nie wiem po co. Jedynym efektem będzie wzrost kosztów funkcjonowania szpitali – komentuje Marek Wójcik, ekspert ds. ochrony zdrowia Związku Powiatów Polskich.
Zmiana budzi duży niepokój dyrektorów placówek medycznych, którzy prowadzą różnego rodzaju działalność, oraz ich organów założycielskich. Ministerstwo podkreśla, że wydzielenie przedsiębiorstw będzie się odbywało wewnątrz samodzielnego publicznego zakładu opieki zdrowotnej (SPZOZ) lub spółki, a więc nie będzie wymagało prowadzenia odrębnej księgowości czy administracji, a tym samym nie generuje związanych z tym dodatkowych kosztów.

Dyrektorzy narzekają na sztuczne przepisy

Innego zdania są eksperci, którzy obawiają się, że resort zdrowia nie przewidział finansowych i organizacyjnych skutków takiej zmiany. Maciej Dercz, ekspert ds. ochrony zdrowia, podkreśla, że polskie prawo zna jedną definicję przedsiębiorstwa i nie ma mowy o żadnej innej stworzonej tylko na potrzeby ustawy o działalności leczniczej.
– Jeżeli uznajemy, że dany podmiot jest przedsiębiorstwem, to ze wszystkimi tego konsekwencjami, które wynikają z kodeksu cywilnego – dodaje.
Jedną z nich jest konieczność wydzielenia majątku. Jednak resort zdrowia uważa, że nie będzie to duży problem.
– Sprowadza się to do podjęcia decyzji o przyporządkowaniu określonego mienia konkretnemu rodzajowi działalności, które już obecnie na ten cel jest użytkowane – tłumaczy Marek Haber, wiceminister zdrowia.
Z tym nie zgadzają się dyrektorzy szpitali. Duża wrocławska lecznica – Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. J. Gromkowskiego prowadzi również ambulatoryjną opiekę specjalistyczną oraz rehabilitację. Oznacza to, że będzie musiała zostać podzielona na trzy firmy: szpital, przychodnię i pracownię rehabilitacyjną.
– Podział musiałby przebiegać w poprzek korytarza, ponieważ każda z tych działalności sąsiaduje ze sobą w tych samych budynkach. Nawet niektóre gabinety pełnią podwójną funkcję. Również ten sam sprzęt diagnostyczny jest wykorzystywany do różnej działalności – podkreśla Janusz Jerzak, dyrektor tego szpitala.
Jego zdaniem podział nie przyniesie szpitalowi żadnych korzyści, a wręcz przeciwnie – spowoduje duże utrudnienia w jego funkcjonowaniu. Wiele problemów może powstać, gdyby okazało się, że poszczególne przedsiębiorstwa muszą wyodrębnić własny personel. Niektórzy pracownicy szpitala im. Gromkowskiego musieliby zostać zatrudnieni w trzech firmach jednocześnie.

Wymuszona podwyżka dla szefów zakładów

Marek Wójcik zwraca uwagę na to, że przedsiębiorstwo musi mieć odrębne służby finansowe. To generuje dodatkowe koszty, a może też przynieść niezamierzone skutki.
– Nawet jeżeli założymy, że ten sam główny księgowy będzie obsługiwał poszczególne przedsiębiorstwa wchodzące w skład SPZOZ lub spółki, to trzeba z nim zawrzeć nową umowę o pracę. Ponieważ będzie miał więcej obowiązków, zapewne nie będzie ich chciał wykonywać charytatywnie – podkreśla Marek Wójcik.
O podwyżki mogą wystąpić także dyrektorzy szpitali, bo z dnia na dzień staną się dyrektorami np. trzech firm zamiast jednej.
Dla Macieja Dercza podział szpitali na firmy prowadzące odrębną działalność to zachęta do rozrostu administracji.
– Jeżeli szpitalna przychodnia stanie się przedsiębiorstwem, a ma w swojej strukturze kilka poradni, to każda z nich będzie chciała zatrudnić osobnego kierownika – uważa ekspert.

Szpital zostanie przychodnią

Mimo ogromnych wątpliwości dyrektorów szpitali związanych z podziałem tych placówek na osobne firmy resort zdrowia nie wydał żadnej interpretacji w tej sprawie. Pierwsze konsekwencje nowego wymogu odczuły już wrocławskie placówki medyczne. Dolnośląski oddział NFZ ogłosił 2 kwietnia konkurs w rodzaju ambulatoryjna opieka specjalistyczna (AOS). Szpitale, które mają w swoich strukturach przychodnie, a zamierzają ubiegać się o kontrakt z NFZ na AOS, zgłaszają się do Urzędu Wojewódzkiego we Wrocławiu, chcąc dopełnić nowych obowiązków rejestrowych.
– To absurdalne, ale szpital, który chce wziąć udział w postępowaniu konkursowym, musi się zarejestrować jako przychodnia – komentuje Jerzy Atłachowicz ze Stowarzyszenia Menedżerów Opieki Zdrowotnej.
Niektóre szpitale będą musiały rejestrować się kilkakrotnie. Okazuje się bowiem, że aplikacja dostarczona wojewodom przez resort zdrowia jest tak skonstruowana, że podmiot, który ma kilka rodzajów wykonywanej działalności, do każdego postępowania konkursowego będzie musiał zarejestrować osobne przedsiębiorstwo.