Sejm odrzucił w sobotę senackie weto i uchwalił ustawę, która miała naprawić błąd skutkujący znaczącym rozszerzeniem 100-proc. dodatków dla medyków leczących pacjentów z COVID-19. W efekcie 200 proc. pensji będzie przysługiwać tylko osobom oddelegowanym do pracy przy zwalczaniu epidemii przez wojewodę lub ministra.
Reklama
Chodzi o dwa akty prawne z 28 października: ustawę o zmianie niektórych ustaw w związku z przeciwdziałaniem sytuacjom kryzysowym związanym z wystąpieniem COVID-19 (Dz.U. poz. 2112) i jej nowelizację (Dz.U. poz. 2113).
Ta pierwsza zawiera przepisy, które mają sprawić, że kierowanie medyków do zwalczania epidemii (na podstawie art. 47 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych; t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1845) będzie skuteczniejsze. Wprowadza też m.in. 100-proc. zasiłki dla tych, którzy znaleźli się w izolacji lub na kwarantannie z powodu zakażenia, ułatwienia w zatrudnianiu lekarzy cudzoziemców oraz zwolnienie lekarzy z odpowiedzialności za błędy, obwarowane jednak licznymi warunkami.
Doprecyzowuje również zasady wykonywania pracy w izolacji i na kwarantannie, wdraża też podstawę prawną do nakładania kar za nieprzestrzeganie obowiązku noszenia maseczek.
Spornym punktem okazały się dodatki dla pracowników medycznych. Ustawa bowiem podwyższa wynagrodzenia dla osób oddelegowanych – z obecnych 150 proc. przeciętnej płacy na danym stanowisku do 200 proc. Senat zaproponował objęcie nimi osób, które nie zostały oddelegowane, ale „uczestniczą w wykonywaniu świadczeń zdrowotnych osobom chorym na COVID-19 lub osobom z podejrzeniem zakażenia wirusem SARS-CoV-2”. Taką poprawkę wprowadził do ustawy, a Sejm ją zaakceptował – jak później tłumaczono, przez pomyłkę.
Dlatego też ustawa została znowelizowana od razu po uchwaleniu (w tym samym dniu) i choć na początku listopada podpisał ją prezydent, wstrzymywano się z publikacją – do zakończenia parlamentarnych prac nad nowelą. A Senat pracował w normalnym tempie i w efekcie rekomendował jej odrzucenie, powołując się m.in. na zastrzeżenia co do jej zgodności z konstytucją.
– Chodziło nam o to, żeby nie doszło do sytuacji, że ktoś, kto wykonuje te same czynności, a jest zatrudniony na zasadzie oddelegowania, zarabiał dwa razy więcej niż ten, który jest tam zatrudniony na umowie o pracę – tłumaczy intencje senatorów Beata Malecka-Libera (KO).
Zwraca uwagę, że słuszność tych obaw została potwierdzona przez Biuro Legislacyjne w opinii do ustawy nowelizującej. Dodatkami objęty miał być personel pracujący m.in. na SOR-ach, w izbach przyjęć, na oddziałach covidowych. Podkreśla, że nie chodziło o to, by przyznać je wszystkim medykom, ale tym, którzy mają bezpośrednią styczność z zakażonymi. Jak dodaje jej klubowa koleżanka Alicja Chybicka, nie byłyby to małe pieniądze, ale „jest pandemia i za taką pracę należy dobrze płacić”.
Kwestie finansowe były głównym argumentem przeciwko rozszerzeniu grona uprawnionych do dodatków. Autorzy nowelizacji przekonywali, że byłoby to zbyt kosztowne dla budżetu, wskazując przy tym, że osoby skierowane do bezpośredniego konfrontowania się z medycznymi skutkami pandemii powinny być szczególnie docenione, także finansowo.
Pracownikom nieskierowanym przez wojewodów, ale walczącym z COVID-19 w jednostkach wskazanych przez wojewodów, przysługuje 100 proc. dodatku na podstawie polecenia wydanego prezesowi NFZ przez ministra zdrowia. Jak jednak podkreślają przedstawiciele środowiska medycznego, nie obejmuje to wszystkich faktycznie zaangażowanych w walkę z pandemią.
Etap legislacyjny
Ustawy weszły w życie 29 listopada