statystyki

Zmęczenie zarazą. Europa szykowała się na drugą falę, ale i tak przegrywa

autor: Jakub Kapiszewski20.10.2020, 08:43; Aktualizacja: 20.10.2020, 08:44
Doświadczenia pierwszej fali pokazały, że kluczową rolę w opanowaniu wirusa ma efektywny system testowania i wykrywania kontaktów. Teoretycznie pozwoliłby on w miarę normalnie funkcjonować gospodarce, bo odpowiednio wcześnie wyłapywałby osoby zakażone wirusem i potencjalnych nosicieli.

Doświadczenia pierwszej fali pokazały, że kluczową rolę w opanowaniu wirusa ma efektywny system testowania i wykrywania kontaktów. Teoretycznie pozwoliłby on w miarę normalnie funkcjonować gospodarce, bo odpowiednio wcześnie wyłapywałby osoby zakażone wirusem i potencjalnych nosicieli.źródło: ShutterStock

Zawiedli politycy, tworzone przez nich rozwiązania i brak dyscypliny społecznej.

Doświadczenia pierwszej fali pokazały, że kluczową rolę w opanowaniu wirusa ma efektywny system testowania i wykrywania kontaktów. Teoretycznie pozwoliłby on w miarę normalnie funkcjonować gospodarce, bo odpowiednio wcześnie wyłapywałby osoby zakażone wirusem i potencjalnych nosicieli.

Na takie rozwiązanie postawił premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson. Jeszcze przed wakacjami obiecał kosztem 12 mld funtów (ok. 60 mld zł) stworzenie systemu, który będzie „najlepszy na świecie”. Do współpracy rząd brytyjski wciągnął koncerny farmaceutyczne: za rządowe pieniądze zbudowały kilka dużych laboratoriów zwanych „latarniami morskimi”. Powstały one równolegle do funkcjonujących już publicznych placówek.

Problemem okazała się jednak sztywna konstrukcja systemu i jego centralizacja. O ile publiczne ośrodki miały analizować próbki pobrane od pacjentów, o tyle do prywatnego systemu trafiały te od szerszych grup ludności. Kiedy rozpoczął się rok szkolny i liczba zakażeń wystrzeliła, „latarnie morskie” po prostu się zapchały, bo nie mogły przekierować nadmiaru próbek do publicznych placówek. Ratowano się więc wysyłaniem ich do analizy za granicę. Co więcej bardzo szybko się okazało, że w prywatnych laboratoriach brakuje rąk do pracy: firmy ściągnęły naukowców i studentów, którzy latem nie mieli nic do roboty, ale jesienią po prostu wrócili na uczelnie.


Pozostało 87% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (1)

  • świat ogłupiał(2020-10-20 12:36) Zgłoś naruszenie 20

    "Doświadczenia pierwszej fali pokazały, że kluczową rolę w opanowaniu wirusa ma efektywny system testowania i wykrywania kontaktów." - to właśnie jest błąd, powinny liczyć się wyłącznie objawy kliniczne. Jak ktoś jest zdrowy, ma apetyt, nie ma gorączki, brak bólu, kataru, doby sen itd, to jest zdrowy. Media starają się wmówić co innego, a rządzący ogłupieli na covida. Brną dalej w "zakażenia" i testy PCR, które są niewiarygodne. Nawet w Chinach liczyli TYLKO przypadki objawowe!

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane