Wraca pomysł wprowadzenia nowej daniny. Dowody na jej prozdrowotne działanie nie są jednak jednoznaczne.
Pomysł podatku cukrowego w Polsce jest zawieszony w prawnej próżni. Jego wprowadzenie wraz z początkiem przyszłego roku przewiduje ustawa antycovidowa, czyli akt prawny będący zbiorem różnych regulacji powstałych w związku z pandemią koronawirusa. Problem polega jednak na tym, że zapis o nowej daninie nowelizuje ustawę, której jeszcze nie przyjął Sejm. Innymi słowy mówiąc, odnosi się do nieistniejącego aktu prawnego. Chodzi o ustawę promującą prozdrowotne wybory konsumentów, która wprowadzała podatek cukrowy od 1 lipca.
Bez względu na bałagan prawny, jaki powstał w związku z dopisaniem do jednego aktu prawnego zapisu nowelizującego inny, nieistniejący akt prawny, można zadać pytanie, czy podatek cukrowy w ogóle działa, tzn. czy jego wprowadzenie przekłada się na zdrowie ludności. Przykłady z innych krajów, które przeanalizował DGP, nie są jednoznaczne. Łącznie podatek obowiązuje w ok. 40 państwach i terytoriach, czasem bardzo odległych, jak Kiribati. Przyjmuje różną formę. Czasem podstawą do jego naliczania jest zawartość cukru, czasem cena produktu, a czasem – jak w Indiach – ma postać podwyższonego VAT na wybrane produkty.
Reklama
Z przeglądu literatury naukowej na ten temat wynika, że danina wydaje się najbardziej skuteczna tam, gdzie idzie w parze z wachlarzem innych działań prozdrowotnych, głównie o charakterze edukacyjnym. Nie bez znaczenia jest również wysokość opłaty, która musi być dostosowana do możliwości konsumentów. Aby odstraszać, powinna uderzać po kieszeni, tak jak w przypadku papierosów. Podatek cukrowy najdłużej, bo prawie 100 lat, obowiązuje w Norwegii. Przykład znad fiordów pokazuje jednak, że oprócz instrumentów podatkowych w walce o zdrowe odżywianie należy sięgać także po inne narzędzia, ponieważ w czasach powojennych konsumpcja słodyczy i napojów słodzonych w Norwegii rosła pomimo obowiązywania daniny.
I tak z opracowań tamtejszej agencji zajmującej się zdrowiem publicznym wynika, że między 1960 a 2008 r. przeciętny Norweg trzykrotnie zwiększył ilość zjadanych rocznie czekolad i wyrobów cukierniczych (z 5 do 15 kg). Spożycie napojów słodzonych rosło nieprzerwanie od lat 50. do końca lat 90., zwiększając się w tym czasie ponaddwukrotnie, do 93 litrów na osobę. Spadki w obydwu kategoriach to relatywnie nowy trend, biorąc pod uwagę, że podatek uchwalono w 1922 r. Dzisiaj Norwedzy zjadają 12 kg słodyczy rocznie i piją 47 litrów napojów słodzonych.

Reklama
Ogółem mieszkańcy królestwa ze stolicą w Oslo przyjmują jednak coraz mniej cukru. Pod koniec 2019 r. były to 24 kg na osobę, chociaż jeszcze w 2000 r. wartość ta wynosiła 43 kg (w Polsce jest to 45 kg). W kraju udało się również spowolnić tempo przyrostu liczby osób z nadwagą (proces był najsilniejszy w latach 90.). Zmiany te zaszły w połączeniu z działaniami uświadamiającymi. Rząd wymusił na producentach napojów, aby je mniej słodzili, biznes zobowiązał się nie reklamować słodkości dzieciom do 13 lat, a o potrzebie zrównoważonej diety dużo mówi się w szkołach. W efekcie 80 proc. Norwegów uważa, że powinno ograniczyć zużycie cukru.
Ważna jest również wysokość podatku. W Meksyku, gdzie daninę wprowadzono w 2014 r., przyczynił się on początkowo do zmniejszenia konsumpcji, ale głównie wśród najmniej zamożnych konsumentów. Wzrosło za to zużycie wody butelkowanej, co może wskazywać na to, że jeden napój został zastąpiony innym. Z kolei w amerykańskich stanach Maine i Ohio, gdzie opłata pojawiła się odpowiednio w 1991 i 2003 r., została ona ustalona na zbyt niskim poziomie, aby zniechęcić konsumentów.
„Prawdopodobnie żadne pojedyncze działanie wprowadzane w izolacji od innych narzędzi nie będzie miało poważnego wpływu na zdrowie całej populacji, takiego jak zmniejszenie odsetka osób otyłych czy występowania związanych z tym chorób” – napisali w konkluzji do swojego przeglądu skuteczności danin cukrowych na świecie Melissa Fernandez i Kim Raine z uniwersytetu w kanadyjskiej Albercie na łamach czasopisma naukowego „Current Nutrition Reports”.
Potwierdza to również przykład krajów, w których wprowadzenie daniny cieszyło się poparciem społecznym. Chociaż w badaniu Nielsena z czerwca 2018 r. wynika, że 42 proc. Brytyjczyków uznało podatek cukrowy za dobry sposób na walkę z otyłością, a 69 proc. chciało nim objąć także słodycze, ostatecznie jego wpływ na zmianę zachowań był minimalny. 62 proc. kupujących w tym kraju stwierdziło, że opłata nie wpłynęła na ich przyzwyczajenia zakupowe. Opłata jest tam podzielona na dwa poziomy. Firmy płacą 24 pensy (1,16 zł) za litr napoju, jeżeli zawiera on ponad 8 g cukru na 100 ml, albo 18 pensów (87 gr) za litr, jeśli zawiera 5–8 g na 100 ml.
Problem z oceną podatków cukrowych polega również na tym, że w wielu krajach funkcjonuje on zbyt krótko, aby można było uchwycić jego wpływ na zdrowie populacji. W Belgii danina została wprowadzona w 2016 r., w Estonii w 2018 r., w Finlandii w 2011 r., we Francji w 2017 r., a Katar, Oman i Seszele zdecydowały się na jego wprowadzenie w 2019 r. Z kolei rząd Danii zdecydował się znieść podatek cukrowy, chociaż obowiązywał tam od lat 30. Krótko, bo w latach 2013–2015, podatek obowiązywał na Islandii, chociaż przedstawiciele tamtejszej agencji zdrowia publicznego zapowiadają, że chcieliby powrotu do tego pomysłu. Nad wprowadzeniem opłaty zastanawiały się również władze Izraela, ale ostatecznie zrezygnowały z tego na rzecz lepszych informacji na opakowaniach produktów.
W 2018 r. na wniosek ministerstwa zdrowia Nowej Zelandii tamtejszy Instytut Badań Ekonomicznych przeprowadził analizę zatytułowaną „Podatki cukrowe: przegląd dowodów”, w której autorzy ostatecznie stwierdzili, że „[dowody] na to, że podatki cukrowe poprawiają zdrowie, są słabe”. W przeglądzie 47 recenzowanych badań i dokumentów roboczych autorzy stwierdzili, że żadne badanie oparte na faktycznych doświadczeniach z podatkami nie wykazało pozytywnego wpływu na wyniki zdrowotne. Konsumenci znacznie lepiej reagują na kampanie informacyjne niż wprowadzanie danin (tak przynajmniej wskazują doświadczenia australijskie).
„Pełen potencjał podatków od cukru można wykazać jedynie w warunkach, gdy idą one w parze z działaniami pozafiskalnymi, jak akcje uświadamiające oraz polepszanie dostępu do zdrowszych alternatyw dla napojów czy słodyczy” – piszą Fernandez i Raine. „Kraje, które rozważają u siebie wprowadzenie takiej daniny, powinny zastanowić się także nad badaniami jej skuteczności, aby można było się przekonać o wpływie na zdrowie i dietę” – konkludują naukowcy.