statystyki

Trauma się nie przedawnia. Dziecko bez pomocy samo nie stanie na nogi [WYWIAD]

autor: Paulina Nowosielska05.07.2020, 19:00
Smutna nastolatka. Depresja. Problemy psychiczne

Smutna nastolatka. Depresja. Problemy psychiczneźródło: ShutterStock

Nastolatki, które sprawiają problemy wychowawcze, często ostatecznie lądują na zamkniętych oddziałach psychiatrycznych. Mimo że większość z nich nie powinna się tam znaleźć

W raporcie, który jest efektem ponad dwóch lat zbierania danych, stawia pani mocną tezę: przymusowe umieszczenie dzieci na oddziałach psychiatrycznych jest nadużywane. Skąd taki wniosek?

Analizowaliśmy akta nieletnich pacjentów, dokumentację medyczną, nagrania z monitoringu, wizytowaliśmy te miejsca, rozmawialiśmy na osobności z nieletnimi pacjentami. Od lekarzy usłyszałam, że połowa z tych dzieci nie powinna się znaleźć na sądowych oddziałach psychiatrycznych. W przypadku kolejnych 30 proc. zamiast nieletnich powinni tam być ich rodzice. Pozostały niewielki procent to ci, którzy rzeczywiście wymagają hospitalizacji. Nieletni mający zaburzenia związane z niekorzystnym środowiskiem wychowawczym, nie powinni trafiać do zamkniętych szpitalnych oddziałów. A mimo to dla wielu z nich to ostatnia instytucja, do której trafiają po długich miesiącach czy latach wędrówek między placówkami.

A jak się zaczyna ta wędrówka?

W raporcie skupiliśmy się na dzieciach, które przeszły przez wiele instytucji opiekuńczych i wychowawczych. Za którymi nie stoi dorosły opiekun, przedkładający ich dobro ponad wszelkie inne. Te dzieci dźwigają trudne doświadczenia. Z opinii psychologów, pedagogów, lekarzy sądowych wyłaniają się zadziwiająco podobne historie: w rodzinnym domu działo się źle. Alkohol, przemoc, wykorzystanie seksualne, zaniedbanie fizyczne i medyczne. W efekcie zazwyczaj odbierano ojcu i matce władzę rodzicielską, a młodzi ludzie trafiali najpierw do rodziny zastępczej, domu dziecka czy innej placówki opiekuńczej. Dostawali tam dach nad głową, jedzenie. Ale nie zawsze pracowano z tymi dziećmi nad traumą, którą przeszły. Tymczasem ta trauma rośnie wraz z nimi, nie ulega przedawnieniu. Dziecko bez pomocy samo nie stanie na nogi. Cierpienie, które nie jest leczone psychoterapeutycznie, powoduje napięcia. Jego objawami są m.in. wagary, alkohol, narkotyki, wchodzenie w konflikt z prawem. Zaczynają się kradzieże, agresja wobec innych i siebie. Samookaleczenia są częstym zjawiskiem wśród tych młodych ludzi, bo – jak mi opowiadali – przynoszą im ulgę.

Magazyn DGP z 3 lipca 2020

Magazyn DGP z 3 lipca 2020

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Jak często tak się dzieje?

Zdecydowanie za często. Z analizowanych przez nas akt wyłania się schemat: pracownicy domów dziecka przestają sobie radzić z takim człowiekiem, obawiają się, że będzie miał zły wpływ na innych podopiecznych. Wnioskują więc do sądu o umieszczenie nieletniego w młodzieżowym ośrodku wychowawczym (MOW), argumentując, że wykazuje przejawy demoralizacji lub dopuścił się czynu karalnego. Takich placówek – podlegają one MEN – jest w Polsce 95, przebywa tam ok. 4,5 tys. nieletnich. Na ich terenie działają szkoły, jest szeroki wybór kół zainteresowań. Jest pedagog i obowiązkowa socjoterapia, wspólnotowe przeżywanie np. świąt państwowych i religijnych. Ale to nie jest terapia nad emocjami i traumą. Do tego dochodzą kłopoty adaptacyjne. Wypracowanie sobie pozycji w ośrodku jest dla tych dzieci ważne. W rozmowach z nimi często słyszałam o walce i rywalizacji, które z kolei mogą prowadzić do ukształtowania się w placówce tzw. drugiego życia.

Pracownicy MOW nie zauważają potrzeby konsultowania dzieci z psychiatrami?


Pozostało 71% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane