statystyki

Kalkulować po ludzku. Dlaczego jedno życie jest cenione bardziej niż drugie? [WYWIAD]

autor: Sebastian Stodolak10.04.2020, 07:05; Aktualizacja: 10.04.2020, 11:03
Nie jestem rzecznikiem żadnego konkretnego systemu alokowania zasobów, ale transparentności. Wszyscy powinni wiedzieć, na jakiej podstawie podejmuje się decyzje w kwestii ich życia. Dzięki tej świadomości mogą popierać rozwiązania, które uznają za bliższe ich poczuciu sprawiedliwości- mówi Howard Steven Friedman statystyk i ekonomista zdrowia, doktor inżynierii biomedycznej.

Nie jestem rzecznikiem żadnego konkretnego systemu alokowania zasobów, ale transparentności. Wszyscy powinni wiedzieć, na jakiej podstawie podejmuje się decyzje w kwestii ich życia. Dzięki tej świadomości mogą popierać rozwiązania, które uznają za bliższe ich poczuciu sprawiedliwości- mówi Howard Steven Friedman statystyk i ekonomista zdrowia, doktor inżynierii biomedycznej.źródło: ShutterStock

Konwencjonalne szacunki ceny życia człowieka mają charakter finansowy i nie biorą pod uwagę naszych wewnętrznych wartości. Należałoby też określić, co nasi bliscy tracą w wyniku naszej śmierci w wymiarze pozaekonomicznym.

Z Howardem Stevenem Friedmanem rozmawia Sebastian Stodolak

Mam 34 lata, wyższe wykształcenie i – dzięki Bogu – pracę. Ile jest warte moje życie?

Zacznijmy od tego, na ile sam pan wycenia swoje życie. Ma pan ubezpieczenie na życie?

Jakieś mam.

W USA ubezpieczenie na życie posiada niecałe 60 proc. obywateli, ale niektórzy mają więcej niż jedno. W sumie jest 289 mln otwartych polis ubezpieczeniowych.

W Polsce wskaźnik osób objętych ubezpieczeniem na życie to 44 proc.

Będę odwoływał się do wyliczeń amerykańskich, bo moje badania opierają się przede wszystkim na danych z USA i nie zawsze można je prosto przełożyć na inne państwa. Wracając do tematu: posiadanie ubezpieczenia na życie jest wskazówką, jak to życie wycenia jego posiadacz bądź ten, który za nie płaci. Jeśli np. polisę kupuje panu pracodawca, robi to bardziej po to, by ubezpieczyć siebie niż pana. Jej wartość może być inna, niż gdyby to pan ją kupował. Wartość polisy można wyceniać, np. szacując, jaka kwota będzie kompensować dochody, których po śmierci nie będziemy już osiągać. I tak w USA wartość indywidualnych ubezpieczeń to w sumie ok. 12 bln dol., ok. 66 proc. PKB.

I taka kwota odpowiada ekonomicznej wartości życia Amerykanów?

Nie. Ubezpieczenie na życie to umowa, do zawarcia której trzeba drugiej strony – ubezpieczyciela. Wartość pańskiej polisy na życie to także wynik jego wyliczeń, a te jego wyliczenia nie są doskonałe, bo zależą od tego, jakiej jest pan płci czy jaka jest pana oczekiwana długość życia. Ten ostatni wskaźnik jest zaś funkcją rasy. W skrócie, wyliczenia ubezpieczyciela ulegają pewnym istotnym skrzywieniom statystycznym. Nie sądzę, by dało się je wszystkie wychwycić i opisać tak dokładnie, by potem – zderzając te obliczenia z PKB per capita danego kraju – oszacować wiarygodnie ekonomiczną wartość życia jego mieszkańców. Nie w rzeczywistym świecie. Thomas Friedman w książce „Świat jest płaski” z 2005 r. napisał, że skoro dzięki globalizacji możemy pracować w każdym miejscu na Ziemi, to ekonomiczne różnice między poszczególnymi regionami będą się zmniejszać, zwłaszcza jeśli chodzi o profesje specjalistyczne. Niestety, w materii wyceny ludzkiego życia świat się tak nie wypłaszcza.

To znaczy?


Pozostało 84% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane