Problemem braku sprzętu ochronnego – obok fatalnej sytuacji międzynarodowej – jest miks urzędniczej nieporadności, złego prawa, braku wyobraźni i cwaniactwa części biznesu.
Odtworzyliśmy sekwencję wydarzeń, których efektem są dzisiejsze braki sprzętu ochronnego. Okazuje się, że państwo może polec w starciu z relatywnie prostym towarem, jakim jest maseczka ochronna. W sytuacji, gdy rządy zaczęły kierować się bezwzględną logiką narodowych egoizmów, zawiódł system, który miał zabezpieczyć Polskę na czas kryzysów, takich jak epidemia czy wojna. Prawo nie uwzględniało wyjątkowości sytuacji, a instytucje, takie jak Agencja Rezerw Materiałowych (ARM), okazały się mało wydajne.
Tajna tektura
Pod koniec lutego Agencja Rezerw Materiałowych, gromadząca zapasy na czas katastrof, była w trakcie zakupu dużej partii maseczek ochronnych. Umowa była pewna. Czekano tylko na ostateczny podpis. Wówczas w siedzibie międzynarodowej firmy zjawił się przedstawiciel austriackiego rządu z walizką pieniędzy. – Sprzątnął nam maseczki dosłownie sprzed nosa – opowiada jeden z urzędników rządowych. Po tej historii rząd zdecydował się zmienić prawo. Zgodnie z nowym decyzję o zakupach można podejmować z godziny na godzinę. Z pominięciem przepisów o zamówieniach publicznych. Pytanie, czy nie stało się to o kilka tygodni za późno, pozostaje otwarte.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.