Ratownicy chcą pełnić funkcję koronerów – taką propozycję zgłosili w uwagach do projektu ustawy o swoim zawodzie. Sceptyczni są natomiast wobec nadania takiego uprawnienia kierownikom zespołów ratownictwa.
Prace nad ustawą o stwierdzaniu zgonów, która ma wprowadzić do porządku prawnego koronerów, trwają od kilku lat. Projekt był w prekonsultacjach, nie został jednak oficjalnie opublikowany. Tuż przed wyborami do opiniowania trafił natomiast projekt ustawy o zawodzie ratownika medycznego oraz samorządzie ratowników medycznych. W uwagach do niego Ogólnopolski Związek Zawodowy Ratowników Medycznych (OZZRM) zaproponował, by umożliwić przedstawicielom tej profesji pełnienie funkcji koronerów. Tym samym temat odżył.

Kontrowersyjne uprawnienie

Dyskusje o tym, by umożliwić ratownikom stwierdzanie zgonu, trwają już od dawna. Obecnie problem pojawia się, gdy pogotowie zostanie wezwane do pacjenta, który zmarł. W większości karetek nie ma już bowiem lekarzy, a ratownicy nie mają odpowiednich uprawnień.
Reklama
Propozycja nadania ich kierownikom zespołów ratownictwa została zawarta w tzw. dużej nowelizacji ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 993 ze zm.). Ten projekt został jednak na razie zarzucony. Ale analogiczny zapis znalazł się w projekcie dotyczącym koronerów.
Tymczasem sami ratownicy nie są entuzjastami takiego rozwiązania.

Reklama
– Uważamy, że ratownicy mogą pełnić funkcję koronerów, i o to wnioskujemy. Jeśli jednak umożliwmy stwierdzanie zgonów kierownikom zespołów, to karetki będą permanentnie wzywane w tym celu – uważa Piotr Dymon, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Ratowników Medycznych.

Lekarze mówią „nie”

Pomysł rozszerzenia uprawnień ratowników nie podoba się środowisku lekarskiemu.
– Sprzeciw budzi przyznanie kierownikowi zespołu ratownictwa medycznego (zwykle nielekarzowi, lecz ratownikowi medycznemu) prawa stwierdzenia zgonu. O ile niepodejmowanie medycznych czynności ratunkowych w sytuacji pewnych objawów śmierci (np. plamy opadowe) jest uzasadnione, o tyle przerwanie podjętych czynności ratunkowych musi zawsze mieć mocne uzasadnienie, potwierdzone i badaniami, i doświadczeniem – przekonuje Naczelna Rada Lekarska.
Sceptyczni, choć z innych nieco powodów, byli wobec takiego pomysłu lekarze rodzinni, na których w tej chwili – przynajmniej w teorii – spoczywa obowiązek stwierdzania zgonów.
– Nie mamy nic przeciwko rozszerzeniu kompetencji pielęgniarek i ratowników o stwierdzanie zgonów, bo przecież jako pełnoprawni członkowie zespołów pogotowia podejmują oni o wiele ważniejsze decyzje. Jednak jeśli zgon będą oni mogli stwierdzić wyłącznie podczas pracy w pogotowiu, to niewiele się zmieni – ocenia Porozumienie Zielonogórskie, podkreślając, że przede wszystkim należy wprowadzić funkcję koronera.

Samorządowcy otwarci

Choć ustawy o koronerach wciąż nie ma, niektóre samorządy powołują ich na własną rękę. Obowiązujące przepisy stanowią bowiem, że zgon i jego przyczyna powinny być ustalone przez lekarza leczącego pacjenta w ostatniej chorobie, a w razie braku takiej możliwości – innego lekarza lub osobę powołaną do tego przez starostę. W kilku miejscowościach zadania koronera powierzono lekarzom, opierając się na środkach samorządowych.
– Takie decyzje podjęli starostowie i prezydenci miast na prawach powiatu m.in. w Łodzi, Opolu czy Będzinie. W Piotrkowie Tryb. władze miasta zawarły umowy z pięcioma lekarzami, do których kontakty otrzymały policja i straż miejska. W Mysłowicach podpisano zaś umowę z tamtejszym centrum zdrowia – informuje rzecznik praw obywatelskich, który niedawno zwrócił się do samorządowców o rozważenie powołania „powiatowych koronerów”.
Kłopot jednak w tym, że nie jest to atrakcyjna propozycja dla lekarzy – zarobki nie są konkurencyjne, a wymaga dużej dyspozycyjności. Dlatego powierzenie takiej funkcji ratownikom mogłoby pomóc.
– Obecnie jest problem z zatrudnianiem koronera, którym może być jedynie lekarz, proponowana zmiana umożliwi rozwiązanie problemu stwierdzania zgonów – przekonuje OZZRM.
– To ciekawa propozycja, którą warto byłoby rozważyć. Jako samorządowcy nie mówimy „nie” – zapewnia Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich.
Podkreśla jednak, że choć samo stwierdzenie zgonu może być dokonywane przez ratowników, to pozostaje jeszcze kwestia przyczyny zgonu.
– To trzeba by rozstrzygnąć, powierzając im funkcję koronerów – zastrzega.

Potrzeba alternatywy

Ratownicy nie ukrywają, że chcą takich uprawnień, by rozszerzyć swoje zawodowe możliwości. Praca w karetce, jak podkreślają związkowcy, nie jest bowiem zajęciem, które bez problemu można wykonywać do osiągnięcia ustawowego wieku emerytalnego. Dlatego ratownicy nie tylko poszukują alternatyw na własną rękę (wielu np. przekwalifikuje się na pielęgniarstwo), ale chcieliby też mieć je wpisane do ustawy o swoim zawodzie.
Poza propozycją pełnienia funkcji koronerów wśród uwag znalazł się też postulat kierowania zespołem izby wytrzeźwień (również powtarzany od lat, m.in. przez prowadzące je samorządy).
Ale jednym z najważniejszych wniosków ratowniczych związkowców jest prawo do wcześniejszej emerytury: w wieku 55 lat i po co najmniej 20 latach pracy w jednostkach systemu ratownictwa.
Resort nie odniósł się jeszcze do uwag OZZRM, ale Piotr Dymon pytany, na ile realne są zgłaszane przez związek postulaty, przekonuje, że w przypadku nowej ustawy warto zawalczyć o jak najkorzystniejsze przepisy.
– Łatwiej nadać jej oczekiwany kształt na samym początku niż potem nowelizować – podkreśla.
23 419 ratowników medycznych pracuje w Polsce
14 950 ratowników udziela pomocy medycznej w karetkach
3 802 ratowników pracuje w szpitalnych oddziałach ratunkowych
Etap legislacyjny
Projekt ustawy po konsultacjach