statystyki

Nowy system leczenia nowotworów podporządkowany choremu

autor: Klara Klinger, Agata Szczepańska29.11.2018, 07:32; Aktualizacja: 29.11.2018, 09:00
Pilotaż miał rozpocząć się 1 grudnia, jednak wciąż nie opublikowano rozporządzenia w tej sprawie, a w najnowszej jego wersji ramy czasowe określono na 18 miesięcy od dnia następującego po dniu podpisania nowej umowy z NFZ przez placówki w nim uczestniczące.

Pilotaż miał rozpocząć się 1 grudnia, jednak wciąż nie opublikowano rozporządzenia w tej sprawie, a w najnowszej jego wersji ramy czasowe określono na 18 miesięcy od dnia następującego po dniu podpisania nowej umowy z NFZ przez placówki w nim uczestniczące.źródło: ShutterStock

Duże ośrodki mają czuwać nad leczeniem raka. Pacjenci i mniejsze placówki boją się jednak centralizacji. Sieć onkologiczna wzbudza emocje jeszcze przed wejściem w życie.

Pilotaż sieci onkologicznej miał ruszyć 1 grudnia. Już wiemy, że nieco się opóźni, między innymi dlatego, że pomysł budzi wiele emocji. Jak będzie wyglądał nowy system?

Sławomir Gadomski: Najważniejsza zmiana polega na tym, że opieka ma być koordynowana, a pieczę nad nią mają sprawować wyznaczone ośrodki centralne w każdym województwie.

Zaplanowaliśmy, by pilotaż, który pozwoli sprawdzić wypracowane rozwiązania, odbywał się w dwóch województwach: dolnośląskim i świętokrzyskim. W 2019 r. chcemy włączyć kolejne dwa.

Liczba placówek w sieci zależy od wielkości województwa: w świętokrzyskim będą cztery, w dolnośląskim 17. Duże znaczenie ma udział ośrodka koordynującego w realizacji świadczeń na danym terenie. W przypadku świętokrzyskiego można śmiało powiedzieć, że ten obszar jest prawie zmonopolizowany przez Świętokrzyskie Centrum Onkologii, bo udziela ono ponad 90 proc. świadczeń onkologicznych w regionie. Natomiast w województwie dolnośląskim już tak nie jest, liczba świadczeniodawców realizujących procedury onkologiczne jest bardziej podzielona. Docelowy kształt sieci będzie się ustalać w trakcie pilotażu. Nie jest tak, że już wiadomo, kto będzie się do niej zaliczał.

Ośrodki, które mają wejść do sieci, zarówno na poziomie pilotażu, jak i późniejszych ustawowych przepisów, będą musiały spełniać określone kryteria. Chodzi przede wszystkim o to, aby w sieci onkologicznej znalazły się tylko te placówki, które mają duże doświadczenie. W rozporządzeniu o pilotażu jako warunek wejścia do sieci zapisaliśmy przeprowadzanie łącznie minimum 36 zabiegów operacyjnych rocznie w pięciu grupach najczęstszych nowotworów objętych pilotażem. Są to: rak jelita grubego z odbytnicą, rak piersi, rak płuca, rak jajnika i rak prostaty. Drugim kryterium jest liczba pacjentów poddawanych chemioterapii, określona na minimum 130 rocznie. Takie ustaliliśmy warunki wejścia na pierwszy poziom. Do tego dochodzą wymogi dotyczące posiadania określonych struktur, np. oddziałów chirurgii onkologicznej czy onkologii klinicznej. Dla drugiego poziomu referencyjnego wyznaczyliśmy już nieco wyższe limity (m.in. 120 zabiegów operacyjnych w tych pięciu grupach nowotworów).

A jaka jest obecnie średnia liczba takich zabiegów dla szpitali?

Sławomir Gadomski: Są jednostki, które wykonują po kilka zabiegów rocznie, ale są i takie, które mają ich znacznie więcej niż obecne kryterium wejścia do sieci.

Czy to oznacza, że te, które ich wykonują najmniej, w ogóle przestaną to robić, gdy sieć już obejmie cały kraj? Przestaną leczyć pacjentów onkologicznych?

Sławomir Gadomski: Sieć w kształcie docelowym rozróżnia więcej ośrodków niż tylko te pierwszego i drugiego poziomu. Mówimy także o centrach doskonałości, centrach kompetencyjnych, ośrodkach współpracujących. Wyobrażam sobie, że niektóre placówki mogą wyspecjalizować się w jakiejś określonej dziedzinie, np. w nowotworach piersi, i będą mogły wejść do sieci jako ośrodek współpracujący.

Adam Niedzielski: Długo rozmawialiśmy na temat wielkości progowych dopuszczających jednostki do poszczególnych poziomów i uznaliśmy, że nie stawiamy kryteriów, które są bardzo restrykcyjne. Zamysł jest taki, że będziemy je z czasem zaostrzali. Pierwotną intencją pilotażu było to, żeby zebrać odpowiednie dane, które się pojawią w trakcie realizacji, i to dopiero będzie stanowić podstawę do podejmowania dalszych decyzji. A więc to pytanie jest przedwczesne, bo pilotaż jest między innymi tym narzędziem, dzięki któremu uzyskamy na nie odpowiedź.


Pozostało jeszcze 87% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (1)

  • emeryT(2018-11-30 13:52) Zgłoś naruszenie 50

    Obecnie panuje "spychoterapia", pacjent jest diagnozowany tak długo aż pojawią się przerzuty. Jak pacjent dostanie się wreszcie do szpitala ze zleceniem np. kolonoskopii (a kolonoskopia niczego nie wykazała) to już nie zrobią mu prześwietlenia klatki piersiowej czy bronchoskopii choćby podejrzewali raka płuc. Wypiszą go do domu, niech pacjent znowu ustawi się w kolejce po skierowanie, w kolejnej kolejce do szpitala i tak w koło Macieju... A winne są procedury NFZ - bo szpitalowi nie zapłacą za "nadgorliwość" ratującą życie.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane