Pracownicy resortów zdrowia i rodziny ruszają w teren, by przekonywać do elektronicznych zwolnień, a NFZ publikuje zarządzenie, które pozwoli przychodniom starać się o środki na informatyzację. Wszystko wskazuje na to, że – mimo zastrzeżeń lekarzy – e-ZLA będą obowiązkowe od grudnia.
Dziś przedstawiciele kierownictwa ministerstw Rodziny oraz Zdrowia rozpoczynają serię spotkań we wszystkich województwach. Będą przybliżać lekarzom i pracodawcom zasady wprowadzania e-zwolnień. Akcja potrwa do końca listopada. Wczoraj zapowiedzieli ją na wspólnej konferencji prasowej minister Elżbieta Rafalska, minister Łukasz Szumowski oraz prezes ZUS Gertruda Uścińska. Podkreślali, że początek grudnia oznacza koniec papierowych zwolnień. Choć lekarze utrzymują, że termin ten jest nierealny i wciąż domagają się dobrowolności w tej kwestii.
Przestawienie się na elektroniczne druki może ułatwić im dofinansowanie i wsparcie asystentów. Na mocy ustawy z 13 września 2018 r. o zmianie ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa… (Dz.U. poz. 1925), która m.in. umożliwiła wystawianie zwolnień w imieniu lekarza innym osobom, resort zdrowia przekazał do NFZ 50 mln zł dla lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej (POZ). Mają być przeznaczone na zakup sprzętu komputerowego, oprogramowania i szkolenia w związku z informatyzacją i wprowadzeniem e-zwolnienia. Jak podkreślił wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński, pieniądze te mogą zostać przeznaczone na wydatki na ten cel poniesione od początku tego roku.
Reklama
Wczoraj NFZ opublikował zarządzenie określające warunki uzyskania dofinansowania. Maksymalna kwota przypadająca na jednego świadczeniodawcę to 36 400 zł. Przy czym wartość wsparcia przekazanego jednemu świadczeniodawcy nie może przekroczyć 65 proc. poniesionych wydatków (bez podatku VAT, w przypadku niezłożenia oświadczenia o braku możliwości odliczenia go, lub z podatkiem VAT, jeśli złoży takie oświadczenie); jednocześnie poniesione wydatki nie mogą być wyższe niż 3500 zł na jednego lekarza (lub 3500 zł plus podatek VAT).
Wysokość dofinansowania dla jednego świadczeniodawcy jest uzależniona od liczby lekarzy POZ wystawiających u niego zaświadczenia.
Według MRPiPS od stycznia 2016 r. do 6 listopada br. lekarze wystawili 7,5 mln e-ZLA. Obecnie już 49 proc. zwolnień jest w formie elektronicznej (jeszcze w styczniu tego roku e-zwolnienia stanowiły jedynie ok. 10 proc.). Do ich wystawiania uprawnianych jest 145,6 tys. lekarzy, z których blisko 105 tys. ma już elektroniczny profil niezbędny do wystawiania e-ZLA. Spośród 2,6 mln płatników składek (przedsiębiorców) 2 mln posiada profil na PUE ZUS, który umożliwia odbieranie e-zwolnień. Co ważne, swój profil ma 77 proc. płatników, którzy zatrudniają więcej niż 5 pracowników i są zobligowani do elektronicznego odbioru zwolnień.
Z badań przeprowadzonych przez ZUS wynika, że trzy czwarte lekarzy, którzy dziś nie wystawiają jeszcze e-zwolnień, nie robi tego, gdyż czeka do 1 grudnia, kiedy będą one obowiązkowe. Co dziesiąty z nich (9,7 proc.) czeka natomiast na powołanie asystenta medycznego. Możliwość wystawiania zwolnień w imieniu lekarza obowiązuje od 23 października.
Lekarze rodzinni, którzy są przeciwni obligatoryjnym e-zwolnieniom i na których wniosek ten obowiązek już przesuwano, mają umowy podpisane do końca listopada. Ich przedłużenie uzależniają m.in. od efektów, jakie przyniosą ich rozmowy z rządem na ten temat.