Zatrucia tymi substancjami będą musiały być zgłaszane, co pozwoli lepiej ocenić skalę problemu
Ministerstwo Zdrowia robi drugie podejście do wprowadzenia bardziej rygorystycznych przepisów za posiadanie dopalaczy. W tym tygodniu projekt ma trafić pod obrady rządu. Prace zbiegły się z ostatnimi tragicznymi wydarzeniami. W czerwcu po zażyciu dopalaczy w Zachodniopomorskiem 16 osób trafiło w ciężkim stanie do szpitala.
Jak wynika z planów, do których dotarł DGP, za posiadanie mocarza, władzia czy baki będzie grozić kara do trzech lat pozbawienia wolności. Karani mają być też dystrybutorzy. I to surowo, bo pod tym względem nielegalne środki zostaną zrównane z narkotykami.
Reklama
Skuteczniejszą walkę ma zapewnić system ułatwiający dopisywanie nowych środków pojawiających się na rynku do listy substancji zakazanych. Dziś, żeby to zrobić, trzeba zmienić ustawę, co jest robione raz na cztery lata. Wykorzystywali to producenci: gdy jakaś substancja trafia na listę zabronionych, nieznacznie modyfikowali jej skład, by mogła dalej być legalnie dystrybuowana. Teraz lista będzie w formie rozporządzenia, czyli będzie można łatwiej wprowadzić zmiany. Decydować o tym będzie minister zdrowia po otrzymaniu rekomendacji specjalnego zespołu ds. oceny ryzyka.
Nowe przepisy wprowadzają też formalny rejestr zatruć, dzięki któremu będzie można skuteczniej zbierać informacje o potencjalnych zagrożeniach. Podmioty lecznicze będą miały obowiązek zgłaszania wszystkich przypadków zatruć do GIS i krajowego konsultanta ds. toksykologii leczniczej. Teraz mogły to robić, ale nie musiały, przez co faktyczna skala zatruć nie jest znana.
Każda substancja dostanie też specjalną kartę oceny, na której będzie nie tylko opis właściwości chemicznych, ale i ocena jej dostępności w Polsce oraz liczba przypadków zatruć i zgonów. Ma to służyć zbieraniu danych międzynarodowych; rozwiązanie problemu z dopalaczami rekomenduje też Komisja Europejska. Obecnie większość zatruć zbiera konsultant ds. toksykologii. Szacuje się, że w 2016 r. były 4304 zatrucia dopalaczami. Najwięcej w Łódzkiem – 1440. W 2017 r. ujawniono ich 4230, z czego najwięcej, bo 1262, na Śląsku.
Projekt oznacza też zmiany dla pacjentów. Resort chce, by uzależnienie od nowych substancji psychoaktywnych podlegało leczeniu i rehabilitacji tak samo, jak uzależnienie od narkotyków. Chodzi o to, by leczenie opłacał NFZ. Terapie będą mogli prowadzić specjaliści psychoterapii uzależnień, a certyfikat upoważniający do takiej działalności otrzyma tylko osoba po specjalnym szkoleniu, która ma tytuł zawodowy lekarza lub magistra pielęgniarstwa albo absolwent pracy socjalnej, psychologii, pedagogiki, pedagogiki specjalnej, socjologii, resocjalizacji, zdrowia publicznego, nauki o rodzinie, teologii lub filozofii.
Mają się też zmienić zasady walki z dopalaczami w szkołach – programy profilaktyczne mają być wpisane do gminnych programów przeciwdziałania narkomanii. Wybierane mają być te o już potwierdzonej skuteczność. Resort zdrowia liczy, że znajdzie to odzwierciedlenie w wynikach badań, które potwierdzą, że młodzież będzie rzadziej sięgać po dopalacze.
562 kontrole w związku z dopalaczami przeprowadził w 2017 r. sanepid
13,9 mln zł kwota kar nałożona w związku z dopalaczami w 2017 r.