A co, jeśli lekarze mieliby możliwość modyfikowania w bezpieczny sposób protez, które już wszczepili pacjentom? Bez powrotu na stół operacyjny, bez oczekiwania na zabieg, bez dyskomfortu dla pacjenta
Takie założenie postawili przed sobą naukowcy z Lublina, kiedy zasiedli do projektu nowego typu protezy dla ucha środkowego. Nie tylko miała ona posiadać wszystkie funkcje obecnie stosowanych rozwiązań, ale też mieć tę dodatkową unikatową cechę: możliwość modyfikacji już w czasie zabiegu, a także po zabiegu, bez konieczności wymiany – w razie, gdyby okazało się, że coś jest nie w porządku. – Dzisiaj, jeśli proteza nie zadziała tak, jak powinna, pacjent nie ma innego wyjścia – musi wrócić na stół operacyjny i zabieg trzeba powtórzyć. To oczywiście generuje dodatkowe koszty, pochłania czas, ale przede wszystkim powoduje olbrzymi dyskomfort. Naszym celem było zredukowanie go do minimum – mówi Krzysztof Kozik, doktorant na Politechnice Lubelskiej.
Obecnie protezy ucha środkowego wykonuje się ze stopów tytanu. To metoda wykorzystywana w chirurgii od dziesiątków lat. Protezy – w przeciwieństwie do implantów – służą do tego, aby przejąć funkcjonalność uszkodzonych kosteczek słuchowych, czyli młoteczka, kowadełka i strzemiączka w sytuacji, kiedy pozostała część aparatu słuchowego działa (czyli błona bębenkowa, ślimak i podłączone do nich nerwy).