Jak wyprodukować coś, co jest tak ulotne, że musi dotrzeć do klienta w ciągu kilku godzin? Zwłaszcza jeśli to radioaktywny pierwiastek potrzebny do ratującej życie tomografii?
Pierwiastek, o którym mowa, nazywa się technet. A konkretnie technet-99m. I tak się składa, że Polska jest jego liczącym się producentem. Na świecie najczęściej wykorzystuje się do tego celu reaktory jądrowe – w naszym przypadku jest to Maria, jedyne tego typu urządzenie w kraju, znajdujące się w podwarszawskim Świerku.
Ale reaktory – jak każde urządzenie – wymagają przeglądów i napraw. Do tego starzeją się, więc są wycofywane z użytku. A technet musi być produkowany na okrągło, bo jest niezbędny w diagnostyce medycznej. Co więcej, nie można go wyprodukować na zapas, bo czas połowicznego rozpadu pierwiastka wynosi 6 godzin. To znaczy, że po tym czasie z każdej wyprodukowanej partii zostanie tylko połowa, zaś w ciągu doby większość atomów straci swoje właściwości. A i pacjenci nie mogą czekać.
Tymczasem kilka lat temu, na skutek przerw w pracy kilku kluczowych reaktorów na świecie, dostawy pierwiastka zostały poważnie zagrożone. W związku z tym podjęto działania zmierzające do tego, żeby zapobiec podobnej sytuacji w przyszłości. – Jednym z pomysłów było opracowanie awaryjnych metod pozyskiwania technetu. Nasz wynalazek to tarcza molibdenowa – mówi dr Izabela Cieszykowska z Narodowego Centrum Badań Jądrowych w Świerku, która przewodziła pracom nad projektem.