statystyki

Klinger: Problem zdrowia wreszcie dostrzeżony

autor: Klara Klinger09.02.2018, 07:03; Aktualizacja: 09.02.2018, 07:46
Służba zdrowia to przede wszystkim kłopoty. Od lat w większości rankingów dotyczących zdrowia znajdujemy się na szarym końcu

Służba zdrowia to przede wszystkim kłopoty. Od lat w większości rankingów dotyczących zdrowia znajdujemy się na szarym końcuźródło: Agencja Gazeta
autor zdjęcia: Fot. Przemek Wierzchowski Agencja Gazeta

 Hejtują czy popierają? – denerwował się jeden z rezydentów tuż po podpisaniu porozumienia z rządem. Nie był pewien, jak zareagują na nie jego koledzy oraz opinia publiczna. Ta obawa dobrze odzwierciedla sytuację. Choć lekarze zobowiązali się przerwać trwający od niemal pół roku protest, to przystali na propozycje, które odbiegają od pierwotnych żądań.

Domagali się zwiększenia nakładów na służbę zdrowia do 6,8 proc. PKB do 2021 r., a będzie to 6 proc. do 2024 r. Chcieli zarobków dla specjalistów w wysokości trzech średnich krajowych – czyli niemal 14 tys. zł, ostatecznie będzie to 6,7 tys. zł – i tylko dla tych, którzy będą pracowali w jednym szpitalu publicznym (takie osoby będą mogły dorabiać jedynie w prywatnych placówkach). Resort zdrowia obiecał im także, że łatwiej będzie dostać się na wybraną specjalizację, ma być też mniej biurokracji.

W całym tym zamieszaniu ważne jest jedno – zdrowie, choć przez chwilę, stało się istotne. To, że nowy minister zawarł z rezydentami porozumienie, nie jest jedynie zasługą jego umiejętności negocjacyjnych, a raczej tego, że otrzymał zielone światło od premiera i ministra finansów. Tylko dzięki temu mógł złożyć obietnice, których spełnienie będzie kosztować kilkanaście miliardów złotych. A to oznacza, że kwestia zdrowia została przez polityków PiS dostrzeżona. Jakie są tego powody? Czy bali się wściekłości pacjentów i środowisk medycznych, czy komuś leży na sercu stan opieki medycznej w Polsce? To nieważne. Istotne jest to, że PiS zgodził się na dofinansowanie tego sektora. Potwierdzeniem zmiany myślenia jest także to, że premier Mateusz Morawiecki zaczął exposé właśnie od kwestii zdrowia. To symbol zmiany, tego, że problem zaczyna być w końcu dostrzegany.


Pozostało jeszcze 48% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Polecane

Reklama

Komentarze (3)

  • obserwator(2018-02-09 09:01) Zgłoś naruszenie 51

    żeby ci rezydenci dostrzgli pacjenta, a nie tylko kasę, służba zrowia w Polsce bez konkretnej reformy to studnia bez dna, ciągle im będzie mało

    Odpowiedz
  • Toja(2018-02-09 18:34) Zgłoś naruszenie 30

    Miałam nadzieję na jakąś zmianę,ale niestety czuję się rozczarowana. Właściwie co wywalczyli, podwyżki dla siebie. Po roku rezydentury zaczynają biegać na dyżury po kilku szpitalach i wszędzie jęczą, że są zmęczeni. Do tych 10 zł za dodajmy jeszcze 2 zera oczywiście za godzinę pracy na dyżurze. Pacjent był daleko w tyle i tam niestety został.

    Odpowiedz
  • abc(2018-02-11 17:41) Zgłoś naruszenie 20

    Czyli nadal pomieszana prywatna i państwowa "służba" zdrowia? Lekarze dostają coraz więcej pieniędzy, ale nie czują się odpowiedzialni za pacjentów. Wyznaczają im odległe terminy zabiegów, nie kierują na badania, zmuszają do korzystania z gabinetów prywatnych.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane