Resort zdrowia ma dać lekarzom możliwość kierowania pacjentów na badania diagnozujące wirusowe zapalenie wątroby typu C.
Reklama
Agencja Oceny Technologii Medycznej i Taryfikacji (AOTMiT) dała zielone światło. Obecnie nie ma żadnego programu profilaktycznego związanego z tą chorobą.
– Wirus HCV wykrywany jest najczęściej przypadkiem przy badaniach przed operacją, w trakcie ciąży czy oddawania krwi – mówi prof. Robert Flisiak, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. Część chorych trafia do szpitala z objawami wirusowego zapalenia wątroby i wtedy też w szpitalu w ramach diagnostyki robione jest badanie w kierunku obecności wirusa.

Reklama
Zdarzały się badania przesiewowe finansowane przez samorządy. Często jednak nie były skierowane do grupy, która była najbardziej narażona.
Obecnie resort zdrowia proponuje, żeby objąć nimi osoby, które były hospitalizowane więcej niż trzy razy w życiu (szpital to miejsce, gdzie łatwo można się zakazić), miały przetaczaną krew przed rokiem 1992 (do tego czasu nie badano krwiodawców w kierunku zakażenia HCV), osoby, które były w placówkach karnych, obecnych lub dawnych narkomanów korzystających z dożylnych używek, a także osoby, które robiły badania na HIV.
AOTMiT idzie dalej i proponuje, żeby nie wpisywać konkretnej liczby hospitalizacji, tylko sam pobyt w szpitalu. Bo choć większa liczba hospitalizacji znacząco zwiększa możliwość zakażenia HCV, to nawet pojedyncza stwarza już ryzyko.
Autorzy opinii postulują również, żeby rozszerzyć grupę uprawnionych o osoby, które przyjmują narkotyki donosowo, pacjentów po transplantacji, dzieci matek zakażonych HCV, osoby z tatuażami i kolczykami, pacjentów dializowanych, dzieci i młodzież z placówek wychowawczych, a także osoby, które leczyły się w Afryce, Azji, na Karaibach, w Środkowej i Południowej Ameryce, Europie Wschodniej i Południowej, na Bliskim Wschodzie i na wyspach Pacyfiku.
– Łatwiejszy dostęp do badań anty-HCV może korzystnie wpłynąć na poziom wykrywalności infekcji wirusem HCV, co może przełożyć się na spadek ciężkich powikłań związanych z wirusowym zapaleniem wątroby typu C – argumentuje swoją pozytywną opinię AOTMiT. Jednym ze skutków zapalenia wątroby może być żółtaczka.
O wprowadzenie badań profilaktycznych od dawna apelowało towarzystwo ekspertów i konsultant krajowy ds. chorób zakaźnych.
Lekarze szacują, że ok. 90 proc. chorych nie wie, że ma wirusa i może przenosić go np. w czasie kontaktów seksualnych czy poprzez zranienie. Tymczasem wprowadzone kilka lat temu leczenie pozwala nie jak wcześniejsze sposoby redukować skutki choroby, lecz doprowadzić do pełnego wyzdrowienia. Wykrycie wszystkich chorych pozwoliłoby dość szybko wyeliminować schorzenie. W 2017 r., jak szacuje prof. Flisiak, zostało wyleczonych nawet 10 tys. chorych. Kolejnych kilka tysięcy czeka w kolejce.
Co roku jest wykrywanych 4–5 tys. nowych zakażeń. W 2016 r. było to 4277 zachorowań, co oznacza, że zapadalność wynosi 11 chorych na 100 tys. osób. Zdaniem ekspertów najczęściej chorują już od lat.
Co na to lekarze POZ? Chętnie zbadają pacjentów, którymi się opiekują. Ale muszą mieć na to pieniądze.
– Oznaczanie przeciwciał anty-HCV nie jest włączone w kompetencje lekarza podstawowej opieki zdrowotnej głównie z powodów finansowych. W załącznikach do naszych kontraktów z NFZ badanie to nie jest wymienione – mówi Jacek Krajewski, lekarz rodzinny i szef Porozumienia Zielonogórskiego.
Zwraca uwagę, że badania te musiałyby być przeprowadzone w oparciu o dodatkowe środki finansowe. Zwłaszcza że według wstępnych ocen może chodzić o setki tysięcy osób potencjalnie zakażonych wirusem HCV.
– Pamiętajmy też, że badanie na obecność przeciwciał anty-HCV to pierwszy etap pokazujący, kto może być zakażony. W przypadku wyniku pozytywnego konieczne jest potwierdzenie poprzez dalsze badania poszukujące antygentu wirusa, które wykonywane są na poziomie klinicznym. Prowadzenie takiego przesiewu, zwłaszcza w grupach zwiększonego ryzyka, jest uzasadnione, szczególnie że dzisiaj mamy możliwość całkowitego wyleczenia tej choroby – mówi Jacek Krajewski.
MZ i NFZ nie odpowiedziały, jak będzie wyglądać finansowanie. Eksperci podpowiadają, że jeżeli program będzie realizowany jako profilaktyczny, lekarze będą musieli otrzymać osobne środki na ten cel.