Najwięcej wątpliwości budzi zapis wyłączający z tej formy opieki internistów. Docelowo lekarzami pierwszego kontaktu mieliby być tylko lekarze medycyny rodzinnej.
Posłowie z sejmowej komisji zdrowia intensywnie pracują nad ostatecznym kształtem ustawy definiującej nowy model podstawowej opieki zdrowotnej. Największy niepokój ekspertów wzbudził zapis mówiący o tym, że interniści (o ile nie ukończą dodatkowych szkoleń) będą mogli pracować w POZ tylko do 2024 r.
Reklama
Profesor Jacek Imiela, konsultant krajowy w dziedzinie chorób wewnętrznych, przekonuje, że interniści to obecnie jedna z największych grup pracujących w POZ. – Jest ich 10 tys., a lekarzy rodzinnych 8,5 tys. – wylicza prof. Imiela. Jego zdaniem nie powinno być żadnych ograniczeń dotyczących pracy tych pierwszych w POZ.

Reklama
Pierwotna wersja ustawy mogła uderzyć też w pediatrów – do Sejmu trafił projekt, w którym zapisano, że będą przyjmować dzieci wyłącznie do siódmego roku życia. Po interwencji premier Beaty Szydło ministerstwo zdrowia dopisało, że „pediatrzy będą leczyć dzieci i młodzież do 18 roku życia”.
Bożena Janicka, prezes Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia, uważa, że jeżeli zmiany wejdą w życie, aż 2 mln pacjentów może stracić wybranego lekarza rodzinnego. W liście do premier Beaty Szydło zaprotestowała przeciw zmianom, szczególnie tym przewidującym wykluczenie lekarzy internistów – prosząc szefową rządu o interwencję.
– Kierunek zmian jest dobry, ale zawężanie grupy lekarzy, którzy mogą przyjmować w POZ, jest niewskazane. Nie mamy ich aż tylu i do 2024 r. nie wykształcimy nowej kadry – mówi Jacek Krajewski, prezes Porozumienia Zielonogórskiego.
Ministerstwo Zdrowia uspokaja, że resort nie zamierza wyrzucić internistów z przychodni rodzinnych. – Do 2024 r. wszyscy lekarze, którzy obecnie pracują w POZ, czyli także interniści, którzy zdecydują się na dalszą pracę, założą praktykę i zbiorą deklaracje, zyskają uprawnienia do kontynuacji tej pracy także po tej dacie – mówił podczas komisji zdrowia zajmującej się projektem Zbigniew Król, wiceminister zdrowia.
Jednak przyznawał, że takiej możliwości nie będą już mieli ci, którzy chcieliby założyć praktykę dopiero po 2025 r. Wówczas, zgodnie z projektem ustawy – konieczne będzie uzyskanie specjalizacji z medycyny rodzinnej. Wprowadzenie tej zmiany – jak deklaruje Ministerstwo Zdrowia – ma doprowadzić do tego, by po 2025 r. w kraju faktycznie zaczął funkcjonować model POZ z lekarzem rodzinnym – koordynatorem opieki nad pacjentami.
Główną zmianą, którą wprowadza ustawa, jest stworzenie zespołów w POZ, w ramach których miałby pracować – lekarz, pielęgniarka i położna. Lekarz, jako koordynator zespołu, miałby decydować o postępowaniu terapeutycznym pacjenta i być przewodnikiem pacjenta w systemie, zapewniając „ciągłość i kompleksowość opieki nad nim”. Chodzi o wprowadzenie opieki koordynowanej. Świadczeniodawcy zostaną zobowiązani m.in. do zapewnienia profilaktycznej opieki zdrowotnej adekwatnej do wieku i płci pacjenta, badań diagnostycznych i konsultacji specjalistycznych zgodnie z indywidualnym planem diagnostyki, leczenia i opieki.
Jednak już podczas pierwszego czytania w Sejmie pod koniec września ustawa wzbudziła dyskusję. Zarzuty dotyczyły braku zapisów o finansowaniu, braku rozwiązań dotyczących zbyt małej liczby kadry – posłowie obawiają się przede wszystkim tego, że może zabraknąć pielęgniarek i położnych. Wątpliwości budził także skład zespołów – według części posłów obok lekarza, pielęgniarki i położnej powinni być w nim także dietetycy.
Projekt został skierowany do prac w komisji zdrowia. Posłowie chcą wyjaśnić kwestię finansowania nowego systemu.
Etap legislacyjny
Prace w komisjach