Od lutego szpital, który zapewni zawałowcom rehabilitację i wyprowadzi ich na prostą tak skutecznie, że szybko wrócą do pracy, dostanie finansową premię z NFZ.
Dziennik Gazeta Prawna
Polscy lekarze dobrze sobie radzą z ratowaniem pacjentów po zawałach. Także dlatego, że tego typu działania od lat były bardzo wysoko wyceniane przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Gorzej jest jednak z opieką po wyjściu ze szpitala. Zazwyczaj pacjenci na własną rękę muszą szukać rehabilitacji, a potem miesiącami czekać w kolejkach na kontrolę. W efekcie – jak tłumaczy prof. Piotr Jankowski, przewodniczący Komisji Promocji Zdrowia Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego – jedynie 23 proc. pacjentów jest rehabilitowanych, a czas oczekiwania na rozpoczęcie zabiegów wynosi średnio 52 dni.
Reklama

Reklama
– To o 50 dni za dużo – podkreśla prof. Piotr Jankowski. Pacjenci mają też problem z dostępem do specjalistów. W ciągu pierwszego kwartału po zawale jedynie co czwarty jest konsultowany przez kardiologa. Fundusz ma pomysł, jak to zmienić. Pomóc ma KOS, czyli program kompleksowej opieki po zawale. Placówki, które się bardziej postarają, dostaną więcej pieniędzy. Jak tłumaczy p.o. prezes NFZ Andrzej Jacyna, efektywność opieki po zawale będzie oceniana według siedmiu wskaźników. Trzy z nich będą dodatkowo premiowane finansowo. Jeżeli ośrodek realizujący KOS spełni wszystkie trzy, może dostać o 20 proc. większą wycenę.
O jakie kryteria chodzi? Po pierwsze, chory w czwartym miesiącu po zabiegu musi wrócić do pracy (będzie to dotyczyć tych, którzy wcześniej byli aktywni zawodowo). Po drugie, lekarz zagwarantuje choremu rehabilitację w ciągu 14 dni od wyjścia ze szpitala, o ile będzie taka potrzeba. Przy czym cała logistyka ma spoczywać na barkach placówki, która leczyła chorego. To ona będzie musiała umówić wizytę, a obowiązkiem pacjenta będzie jedynie udanie się na nią. Żeby to było możliwe, szpital dostanie pieniądze na całe leczenie. To on podpisze umowę z rehabilitantem i to on – a nie NFZ – mu zapłaci. Trzecim elementem będzie samo objęcie taką kompleksową opieką. Miałaby ona łączyć skuteczne leczenie, wykonanie badań, rehabilitację oraz kontrolę stanu zdrowia w ciągu roku od zabiegu.
Zmiana modelu opieki jest potrzebna. Badania nie pozostawiają złudzeń: szybka rehabilitacja znacząco zwiększa szanse na przeżycie. Z analiz przeprowadzonych przez dr. Wojciecha Majdę z Instytutu Kardiologii im. Prymasa Tysiąclecia w Warszawie wynika, że wśród nierehabilitowanych pacjentów odsetek zgonów w ciągu czterech lat po zawale wynosi 16,8 proc., a wśród tych rehabilitowanych – 8,3 proc. Potwierdzają to badania amerykańskie z 1989 r., kiedy naukowcy wzięli pod lupę 4,5 tys. pacjentów po przebytym zawale i doszli do wniosku, że rehabilitacja kardiologiczna może zmniejszyć śmiertelność w ciągu trzech lat od ataku serca o 20 proc.
Projekt zarządzenia NFZ wkrótce ma zostać przesłany do konsultacji. Urzędnicy planują, że w lutym wejdzie w życie. Od tego czasu każda placówka będzie miała możliwość podpisania umowy z NFZ na taką opiekę. Prof. Piotr Jankowski uważa, że jeżeli zachęta finansowa będzie odpowiednia, lekarzy nie odstraszą ani dodatkowa biurokracja, ani wysiłek organizacyjny. Ale za niewłączenie się do KOS nic nie grozi. A to, czy pacjent będzie mógł skorzystać z kompleksowej opieki, będzie zależało od szczęścia w nieszczęściu. Czyli od tego, czy dostanie zawału akurat w pobliżu placówki wdrażającej KOS. – Liczymy, że powstanie kilka, kilkanaście takich ośrodków – mówi Wojciech Zawalski, dyrektor departamentu świadczeń opieki zdrowotnej NFZ.