Poszkodowanymi przez upadające polskie biura podróży są nie tylko turyści. Okazuje się, że na ogromne finansowe straty narażeni są zagraniczni touroperatorzy. Chorwackie biuro "Pinija" domaga się nawet kilkuset tysięcy złotych od polskich firm, za to że te nie wywiązały się z umów dotyczących podstawowych usług, takich jak zakwaterowanie czy nocleg.

Dyrektor chorwackiego touroperatora Jan Ivan Dražin złożył zeznania w 2. Komendzie Rejonowej Policji w Warszawie. W rozmowie z Informacyjną Agencją Radiową stwierdził, że należycie zadbał o polskich klientów i liczy na to, że odzyska pieniądze. Grupy turystów były kompleksowo obsługiwane przez chorwacką firmę. "Pinija" jednak nie doczekała się zapłaty za wykonane usługi.

Dražin usiłuje odzyskać pieniądze łącznie od trzech polskich biur podróży, których nazw nie chce wymienić. Pierwsze problemy zaczęły się w 2010 roku. Kilkukrotnie odwiedzał w tej sprawie Polskę. Sprawa nie wydaje się mieć końca i wymaga kolejnych nakładów finansowych. Chorwacka firma musi ponieść koszty w wysokości pięciu procent zadłużenia na które naraziły ją polskie biura, aby móc dochodzić swoich praw w sądzie.

W tym sezonie pierwszym polskim biurem podróży, które ogłosiło niewypłacalność było GTI Travel. Specjaliści od turystyki uważają biorąc pod uwagę sytuację gospodarczą, że raczej nie będzie to ostatnia firma, która okazała się bankrutem. W samym 2012 zbankrutowało aż 15 touroperatorów.