Włochy mają otworzyć się na turystów zagranicznych już 3 czerwca. Hiszpania – na początku lipca. To kraje najbardziej dotknięte przez pandemię koronawirusa w Unii Europejskiej. Wpływy z turystyki stanowią ich poważną część PKB – odpowiednio 13 proc. i 12 proc.

– Od lipca turystyka zagraniczna zostanie wznowiona w bezpiecznych warunkach. Zagwarantujemy, że turyści nie będą wystawieni i nie będą podejmować żadnego ryzyka – oznajmił szef lewicowego rządu Hiszpanii Pedro Sanchez (PSOE) podczas konferencji prasowej w weekend.

Gabinet premiera Włoch Giuseppe Contego przyjął z kolei w ubiegłym tygodniu regulację znoszącą od początku czerwca obowiązek kwarantanny dla osób przyjeżdżających z zagranicy. – Świadomie bierzemy pod uwagę niebezpieczeństwo, zdając sobie sprawę, że krzywa epidemiologiczna może ponownie wzrosnąć – przyznał otwarcie Conte.

Jednostronne otwarcie granic niczego jednak nie daje. Turyści muszą mieć gwarancję, że po powrocie z urlopu nad Morzem Śródziemnym nie zostaną zamknięci na dwa tygodnie w domach. Oficjalnie La Moncloa – siedziba hiszpańskiego rządu w Madrycie, apeluje o wypracowanie rozwiązań na poziomie unijnym. Nieoficjalnie jednak ministrowie Sancheza wątpią, że biurokracja UE jest w stanie podołać takiemu zadaniu w krótkim czasie.

– W praktyce wygląda to tak: jeśli kraj ma się otworzyć, to musimy zawrzeć umowy bilateralne z innymi państwami. Rozmowy już się toczą, ale jeszcze nic nie zostało uzgodnione – ujawnił dziennikowi El Pais członek administracji państwowej proszący o zachowanie anonimowości. Ministerstwo transportu z kolei – w oficjalnym oświadczeniu rzecznika – uzupełnia: „Pracujemy nad stworzeniem bezpiecznych korytarzy turystycznych, tak by sektor i destynacje mogły się ożywić”.

Takie plany – szczególnie w przypadku Włoch – nie budzą entuzjazmu, np. Francji.

– Koordynacja naszych decyzji na scenie europejskiej jest bardzo ważna, zwłaszcza w odniesieniu do strefy Schengen. Jednak w tej chwili nie ma to miejsca. Co do zasady granice są zamknięte (…) i to się szybko nie zmieni – oznajmił francuski minister spraw wewnętrznych Christophe Castaner w jednym z wywiadów.

Takie uwagi w Madrycie są jednak kwitowane krótko: – Bronimy swoich interesów. Jeśli będziemy mieli problem na Majorce, w Alicante, Maladze czy Madrycie, to nie rozwiążą go rządy Niemiec, Francji czy Wielkiej Brytanii. Będzie to nasz problem – mówi anonimowo członek hiszpańskiego rządu cytowany przez tamtejszą prasę.

Zwłaszcza, że inny popularny cel wakacyjnych podróży – sprawująca obecnie prezydencję w Unii Europejskiej Chorwacja – ma już podpisaną umowę dwustronną ze Słowenią, a do 29. maja w życie mają wejść analogiczne porozumienia ze Słowacją, Czechami, Węgrami i Austrią. Minister turystyki w rządzie w Zagrzebiu Gari Capelii liczy też, że zawrze podobne umowy z Niemcami i Polską.

Również Austria dąży do zawarcia umowy z Niemcami – turyści z tego kraju w sezonie letnim 2019 r. zarezerwowali tam 37 proc. miejsc noclegowych.

Grecja, która należy do krajów najlepiej radzących sobie z pandemią w Unii Europejskiej (wykryto tam wirusa u około 3 tys. osób, a zmarły – 172) stopniowo będzie przywracać loty międzynarodowe od 1 lipca. W Atenach mówi się o zawarciu porozumień turystycznych z krajami, które równie dobrze poradziły sobie z zarazą, choć nie są w strefie Schengen – z Cyprem i Izraelem.

W przypadku takich krajów jak Włochy i Hiszpania presja na ratowanie choćby części wpływów z turystyki i podjęcie świadomego ryzyka ma też podłoże polityczne. Tamtejsze rządy muszą zabiegać o ograniczanie niezadowolenia społecznego, jeśli chcą dotrwać do końca kadencji. We Włoszech będąca w opozycji prawicowa Liga byłego ministra spraw wewnętrznych Matteo Salviniego od miesięcy jest najpopularniejszym ugrupowaniem. Nad Tagiem z kolei, choć socjalistyczna PSOE premiera Pedro Sancheza wciąż ma najwyższe poparcie, to prawicowa VOX Santiago Abscala umiejętnie kanalizuje antyrządowe nastroje, organizując protesty dostosowane do ograniczeń związanych z pandemią. W zeszły weekend we wszystkich większych miastach Hiszpanii odbyły się wielotysięczne demonstracje samochodowe domagające się dymisji rządu.