Ostatni rok był bardzo dobry dla polskiej turystyki. Dynamika wzrostu zagranicznych przyjezdnych okazała się dwa razy wyższa niż w ostatnich czterech latach. Sięgnęła niemal 8 proc., co dało 19,6 mln gości. Wszystko wskazuje na to, że w tym roku ten trend się utrzyma. Dowodem może być większa liczba zagranicznych gości rezerwujących noclegi. Od stycznia do kwietnia tego roku, według GUS, tylko w placówkach dysponujących 10 i więcej noclegami zatrzymało się niemal 1,87 mln osób z zagranicy. Dla porównania: rok temu było to 1,8 mln osób. Tym samym 20 mln gości, na które w przyszłym roku szykował się minister sportu i turystyki Witold Bańka, przyjedzie już w tym.

– Powodów jest wiele. Przede wszystkim sprzyja nam koniunktura geopolityczna. Jesteśmy postrzegani jako kraj bezpieczny, wolny od zamachów, ale też coraz bardziej jako miejsce atrakcyjne do spędzenia wolnego czasu – zauważa Paweł Niewiadomski, prezes Polskiej Izby Turystyki.

Od trzech lat liczba zagranicznych turystów, którzy jako pierwszy powód odwiedzin wymieniają wypoczynek lub zwiedzanie, rośnie w tempie ponad 10 proc. rocznie. W 2018 r. przekroczyła 5,4 mln osób. A jeszcze w 2015 r. takich turystów było 3,84 mln.

źródło: DGP

Zdaniem ekspertów duża w tym zasługa oddziałów Polskiej Organizacji Turystycznej, która promuje nasz kraj poza granicami.

– Dlatego wśród gości mamy coraz więcej gości z Chin, Japonii czy Skandynawii. Nadal dominują Niemcy, Rosjanie czy Ukraińcy, ale z roku na rok następuje coraz większe zróżnicowanie wśród przyjezdnych – dodaje Niewiadomski.

Eksperci nie mają wątpliwości, że tak dynamicznego rozwoju turystyki by nie było, gdyby nie nowe połączenia lotnicze, kolejowe czy coraz lepsze drogi.

– Infrastruktura będzie działać z efektem opóźnionego zapłonu i pozytywne skutki jej poprawy odczujemy tak na dobre za parę lat. A to oznacza jedno: dalszy napływ turystów – dodaje Paweł Niewiadomski, zwracając uwagę, że Polska staje się nie tylko miejscem, do którego planuje się przyjazd z dużym wyprzedzeniem, ale też wpada ad hoc.

– Myślę o spontanicznych przyjazdach na weekend. W ostatnim czasie mamy wysyp turystów w ramach city break czy przyjazdów na kilka dni do Krakowa, Warszawy czy innego dużego miasta – dodaje Niewiadomski.

Miasta starają się korzystać na nowym trendzie, ale też robią wszystko, by go wzmocnić. Znany z atrakcji turystycznych Toruń przeprowadził badanie, które wykazało, że w 2017 r. prawie 50 proc. turystów przyjechało tam, aby zwiedzić miasto. Dlatego w „Strategii rozwoju miasta Torunia” turystykę zakwalifikowano jako jeden z czterech głównych celów rozwoju miasta. Wysoko plasuje się ona też w strategii Lublina.

– Polskie miasta wygrywają w konkursach na najlepsze kierunki turystyczne. Przykładem jest Wrocław, który zwyciężył w konkursie European Best Destination 2018 – mówi Grzegorz Cendrowski z Polskiej Organizacji Turystycznej, dodając, że wabikiem jest też coraz bogatsza lista obiektów UNESCO nad Wisłą. Jest na niej już 16 obiektów z Polski, co daje nam ósme miejsce w Europie.

Polska wychodzi też naprzeciw nowym trendom. Mowa głównie o zdrowym odżywianiu i aktywnej turystyce. Efektem jest bogata oferta turystyki wiejskiej, co też wyróżnia nasz kraj na tle innych, sprawiając, że zyskuje w oczach zagranicznych gości.

Eksperci zwracają uwagę, że zapanowała też moda na zakupy w Polsce. Jak wynika z danych GUS, w celach zakupowych odwiedziło nas w 2018 r. już 1,2 mln zagranicznych turystów. W 2017 r. było ich 0,8 mln zł. – Polska ciągle jest jednym z tańszych krajów w Europie. A jeszcze wcześniej zaczynają się u nas wyprzedaże sezonowe. Te letnie już na początku sezonu, co jest rzadko spotykane na Zachodzie. Można powiedzieć, że w naszych sklepach obniżki trwają przez 24 godziny 7 dni w tygodniu – mówi Anna Szmeja, prezes Retail Institute. Turystów przyciąga też bogata oferta marek oraz możliwość zrobienia zakupów w niemal 500 galeriach handlowych.

Mamy jeszcze jeden atut: rozwija się turystyka zdrowotna. W ubiegłym roku w celu leczenia do Polski przyjechało 244 tys. zagranicznych turystów. To o niemal 40 tys. więcej niż w 2017 r. Goście z zagranicy okupują przede wszystkim nasze uzdrowiska, gdzie mogą wykonać wiele zabiegów taniej niż w ojczystym kraju.