statystyki

Airbus negocjuje offset Caracala

autor: Maciej Miłosz18.01.2016, 07:53; Aktualizacja: 18.01.2016, 08:32
EC725 Caracal

Po zakończeniu rozmów w Ministerstwie Rozwoju będzie możliwe ostateczne podpisanie kontraktu na 50 śmigłowców wielozadaniowych Caracal, które są produkowane przez koncern Airbus.źródło: ShutterStock

Realne jest kupienie śmigłowców wielozadaniowych od kilku różnych producentów. Dla Francuzów progiem zniewagi jest mniej niż 20 maszyn. Ale jest możliwy scenariusz, że nie kupimy od nich ani jednego egzemplarza

Po zakończeniu rozmów w Ministerstwie Rozwoju będzie możliwe ostateczne podpisanie kontraktu na 50 śmigłowców wielozadaniowych Caracal, które są produkowane przez koncern Airbus. Rozmowy zawieszono w październiku. Ruszyły ponownie na początku roku (nowy międzyresortowy zespół jeszcze się konstytuuje). – Sprawy nie komentujemy – zastrzega Sebastian Magadzio, prezes Airbus Polska, który według naszych źródeł bierze udział w rozmowach.

Jednak szanse na to, że faktycznie kupimy tyle francuskich śmigłowców, są naprawdę minimalne. Jeszcze przed objęciem urzędu na łamach DGP przyszły minister Antoni Macierewicz jasno zadeklarował, że caracali nie kupimy. Sceptyczny co do tego jest także odpowiedzialny za zakupy zbrojeniowe wiceminister Bartosz Kownacki. Jak przyznają nasi rozmówcy (pod warunkiem zachowania anonimowości), obecnie w resorcie obrony narodowej rozważane są trzy scenariusze.

– Pierwszy zakłada, że w najbliższym czasie kupimy tylko następców dla śmigłowców, którym wkrótce kończą się resursy i będą musiały zostać wycofane ze służby. Chodzi o 9 sztuk do 2018 r. – wylicza jeden z informatorów. Z kolei drugi twierdzi, że nieprzekraczalnym progiem jest 20 caracali. – Francuzi dali nam do zrozumienia kanałami dyplomatycznymi, że rozumieją obniżenie zamówienia. Ale mniej niż 20 sztuk odbiorą jako zniewagę, co może mieć swoje konsekwencje m.in. na szczycie NATO. Jeśli do tych maszyn, które wkrótce muszą zostać wycofane, dorzucimy kilka sztuk dla wojsk specjalnych i kilka w wersji ratowniczo-bojowej, to wyjdzie mniej więcej 20 – tłumaczy wojskowy.

W ten sposób zakup większej liczby maszyn wielozadaniowych przesunęlibyśmy o kilka lat i tak długo, jak się da, remontowalibyśmy na bieżąco te, które mamy dziś. Wtedy prawdopodobne wydaje się również odejście od obecnego wymogu jednej platformy dla wszystkich rodzajów śmigłowców. Obecnie taki scenariusz wydaje się mieć największe szanse na realizację.

Drugie rozwiązanie to brak porozumienia podczas negocjacji offsetowych (jeśli tylko urzędnicy MR będą tego chcieli, mogą stawiać zaporowe warunki) oraz zakup z pominięciem procedury przetargowej ze względu „na istotny interes bezpieczeństwa państwa”. Wtedy maszyny wielozadaniowe kupiono by zapewnie w Lockheed Martin w Mielcu (black hawki) i firmie AgustaWestland w Świdniku (AW 149). W pierwszej kolejności byłyby to zapewne black hawki, tak by dać szanse na dopracowanie (dokończenie) AW 149. Byłoby to po kilkanaście (może 20) sztuk od każdego z producentów.


Pozostało jeszcze 50% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie