Kolejne zaostrzenie przepisów dla firm transportowych. Tym razem dotkliwe sankcje wprowadza Wielka Brytania za nieprzestrzeganie przepisów kabotażowych, wynikających z rozporządzenia (WE) 1072/2009 dotyczącego wspólnych zasad dostępu do rynku międzynarodowych przewozów drogowych oraz przepisów dotyczących transportu kombinowanego. Brytyjskie służby kontrolne (Driver and Vehicle Standards Agency) zapowiadają, że w przypadku powtarzających się naruszeń zasad kabotażowych będą konfiskować samochody.
Reklama
Od decyzji o konfiskacie przedsiębiorca będzie mógł się odwołać do brytyjskiego komisarza ds. transportu właściwego ze względu na miejsce zatrzymania pojazdu. Będzie na to miał trzy tygodnie od czasu otrzymania zawiadomienia. Co istotne, w przypadku samochodów leasingowanych to leasingodawca, a nie przedsiębiorca transportowy, będzie podmiotem właściwym do wniesienia odwołania.
Rozporządzenie (WE) 1072/2009 samo w sobie nie przewiduje wprost takiej sankcji za łamanie przepisów dotyczących kabotażu. Z unijnych regulacji wynika, że poszczególne kraje członkowskie mogą wprowadzać kary we własnym zakresie. Tyle że zgodnie z art. 16 rozporządzenia mają być one skuteczne, proporcjonalne i odstraszające.
– Tymczasem konfiskata pojazdu w żaden sposób nie wydaje się karą proporcjonalną, za to ma charakter dyskryminujący wobec zagranicznych firm transportowych – nie ma wątpliwości Maciej Wroński, prezes organizacji pracodawców Transport i Logistyka Polska.
– W szczególności ze względu na to, że większość z tych naruszeń jest dyskusyjna. Nie mamy bowiem w przepisach unijnych definicji kabotażu, co powoduje, że w różnych krajach jest on różnie rozumiany – tłumaczy prawnik.
Co do zasady przedsiębiorca wykonujący transport międzynarodowy po dostarczeniu ładunku z państwa X do państwa Y może na terenie tego drugiego wykonać trzy przewozy w ciągu siedmiu dni. Jednak w wielu krajach zachodnich limit przewozów w ramach kabotażu definiuje się nie poprzez pojedynczy przejazd z punktu A do punktu B, tylko poprzez liczbę operacji transportowych. To powoduje, że np. jeśli dany przewoźnik w ramach jednego kursu przewozi trzy ładunki na tej samej trasie (i ma trzy listy przewozowe), to jest to interpretowane jako wyczerpanie limitu. I każdy następny przewóz może być już potraktowany jako niezgodny z przepisami o kabotażu.
Zdaniem Macieja Wrońskiego zaostrzenie sankcji to przejaw nowych barier dla firm transportowych i kolejny krok w tył w otwieraniu wspólnego rynku. W styczniu w Niemczech wprowadzono ustawę o płacy minimalnej, zobowiązującą zagranicznych przewoźników do wypłacania kierowcom min. 8,5 euro za godzinę. O ile dyskusyjne jest stosowanie tych przepisów do przewozów międzynarodowych, o tyle wszystko wskazuje na to, że można je stosować do kabotażu.
– Ograniczenia kabotażowe miały być przejściowe. Tymczasem okazuje się, że nawet te skromne możliwości, które służą zwiększeniu efektywności w międzynarodowych przewozach drogowych poprzez ograniczenie pustych przebiegów, są przez poszczególne kraje ograniczane – pointuje Maciej Wroński.