Gwałtowny rozwój infrastruktury tramwajowej w polskich miastach trwa od niemal dekady. W ostatnim czasie można mówić o ostrym przyspieszeniu. Rzutem na taśmę z budową 7,5-kilometrowej trasy do rozrastającego się Miasteczka Wilanów startuje stolica. Wykonawca, firma Budimex, przygotowuje teraz projekty wykonawcze i tymczasową organizację ruchu. Roboty wystartują w wakacje. Na skrzyżowaniu Puławskiej i Goworka, czyli na granicy Mokotowa i Śródmieścia, nowa trasa połączy się z istniejącymi torami. Według obietnic po zakończeniu wartej 685 mln zł inwestycji przejazd z pętli przy ul. Branickiego w Wilanowie do ścisłego centrum potrwa 30 minut. Pokonanie tego odcinka samochodem w godzinach szczytu zajmuje przynajmniej kwadrans dłużej. Miasto zapowiada, że wraz z inwestycją ulice, po których pobiegnie nowa trasa, przejdą rewolucję estetyczną. Tory zostaną obsiane trawą, a wzdłuż nich zostanie posadzonych prawie 500 drzew. Ulica Sobieskiego zostanie zaś zwężona z trzech do dwóch pasów. Nowa trasa tramwajowa ma być otwarta na początku 2024 r. Inwestycja to część projektu współfinansowanego z UE, na który oprócz linii do Wilanowa składa się budowa zajezdni w prawobrzeżnej części stolicy i zakup 50 tramwajów. Wszystko ma pochłonąć 1,2 mld zł, z tego 555 mln zł wyłoży Bruksela.
W Warszawie kilka tygodni temu zaczęła się też warta 205 mln zł budowa dwukilometrowego odcinka trasy tramwajowej wzdłuż ul. Kasprzaka, która powinna usprawnić przejazd z Bemowa przez Wolę do centrum. Mieszkańcy stolicy znacznie dłużej poczekają za to na inne obiecane inwestycje tramwajowe. To choćby linia do dużych osiedli na Gocławiu, która według obietnic ratusza sprzed kilku lat też miała powstać ze środków z tej perspektywy UE. Władze miasta zrezygnowały z dotacji, bo przedsięwzięcie utknęło na etapie przygotowań.