Kolej nie planowała w ogóle tak dalekiego odsunięcia trasy na północ, jednak firma przygotowująca kolejne warianty, przyjęła propozycje gmin Dobrzyniewo Duże i Wasilkowo. Przyrodnicy nie mają wątpliwości. Oba warianty przez las będą katastrofą dla puszczy. Obwodnicy obawiają się też mieszkańcy gminy Knyszyn, z którymi tzw. wariant „społeczny”, zgłoszony przez gminę Dobrzyniewo, nie był w żaden sposób konsultowany.

Cel północnej obwodnicy Białegostoku

Celem Kolejowej Północnej Obwodnicy Białegostoku jest połączenie trasy z Warszawy do Ełku z linią z Białegostoku do Sokółki. Potrzebę jej budowy uzasadnia się koniecznością zmiany kierunku jazdy pociągu na stacji Białystok, co wydłuża czas przejazdu. Przy okazji obwodnica miała służyć przeniesieniu transportu towarowego poza miasto i utworzeniu przystanków kolejowych na trasie jej przebiegu, co byłoby zasadne, jeśli obwodnica przebiegałaby w sąsiedztwie terenów zurbanizowanych i wpisywałaby się w siatkę połączeń kolei aglomeracyjnej. - Budowa kolejowej obwodnicy Białegostoku ma na celu wykorzystanie najlepszych możliwości kolei, jako transportu ekologicznego i atrakcyjnego dla mieszkańców miast i aglomeracji - przy uwzględnieniu oczekiwań mieszkańców i wymogów środowiskowych – wyjaśnia Mirosław Siemieniec, rzecznik prasowy PKP Polskie Linie Kolejowe S.A.

Istnieje poważne zagrożenie, że puszczańskie odcinki znajdą się wśród wybranych do podjęcia ostatecznej decyzji w sprawie kolejowego łącznika. A jeśli tak się stanie, będzie to w kontrze do tego co napisał rzecznik PKP PLK.

Na listę rozważanych wariantów trafiły bowiem również "puszczańskie", które nie spełniają podstawowych warunków zakładanych przez inwestora. Nie będą ani ekologiczne, ani nie poprawią komunikacji w obrębie aglomeracji białostockiej.

Wyrzucić kolej do lasu i do innej gminy

Prace nad kolejową obwodnicą Białegostoku zmobilizowały najpierw ościenne gminy Białegostoku, Dobrzyniewo Duże i Wasilków, które zasugerowały jej nowy przebieg dalej na północ, przez Puszczę Knyszyńską. Warto w tym miejscu zauważyć, że wariant zgłoszony przez mieszkańców Dobrzyniewa, jest propozycją wyłącznie grupy mieszkańców jednej gminy, związanej ze społecznym komitetem, który zawiązał się w geście protestu wobec planów PKP PLK. Powstał w 2020 roku i został przedstawiony na burzliwym spotkaniu w Dobrzyniewie, gdzie poza mieszkańcami, tłumnie stawili się również miejscowi politycy.

Ostatecznie do dalszego planowania trasy zostały wybrane dwa tzw. warianty społeczne przez puszczę. Wariant 11 – zgłoszony przez Dobrzyniewo i wytyczony na podstawie dwóch propozycji tej gminy oraz wariant 12 – zaproponowany przez burmistrza Wasilkowa (funkcjonują obecnie na mapach jako W11 i W12).

Puszcza Knyszyńska / Materiały prasowe / Paweł Średziński

Żaden z nich nie został zgłoszony przez PKP PLK. Kolejarze przygotowali inne propozycje, krótsze i położone bliżej aglomeracji białostockiej, której miały służyć.

Pytania w sprawie tych dwóch propozycji skierowałem do burmistrza Wasilkowa i wójta gminy Dobrzyniewo Duże. Niestety nie otrzymałem ani mailowej, ani telefonicznej odpowiedzi na pytania o puszczańskie warianty obwodnicy kolejowej (o ile takie nadejdą już po publikacji tekstu – opublikujemy je. Red.).

O tym, jak obaj włodarze argumentują swoje stanowisko w sprawie kolejowego łącznika, możemy dowiedzieć się jednak z łamów lokalnej prasy.

Wariant, który zaproponował burmistrz Wasilkowa, Aleksander Łuckiewicz jest jego zdaniem: najmniej inwazyjny i generuje najmniejsze koszty społeczne. Zakłada on przebieg torów kolejowych na zachód od stacji Czarny Blok, a następnie — przez tereny rolne i leśne — między miejscowościami Mostek oraz Wólka Przedmieście (Jak najmniejsze koszty społeczne, Nowy Goniec Knyszyński, nr 2 (183) luty 2020).

Z kolei wójt gminy Dobrzyniewo, Wojciech Cybulski, w 2019 roku mówił w Głosie Dobrzyniewa (nr 4, 2019), że: największym aktualnym zmartwieniem jest budowa północnej kolejowej obwodnicy Białegostoku. W innej wypowiedzi, już z 2020 roku, tak opisał warianty zaproponowane przez PKP PLK. Warianty narzucane z zewnątrz, niebiorące pod uwagę głosu mieszkańców gminy, nie mogą być zaakceptowane. Ogromną pracę wykonał Społeczny Komitet na rzecz Rozwoju Gminy Dobrzyniewo Duże, który zaproponował dwa kompromisowe warianty przebiegu trasy kolejowej, są one akceptowane przez ogół mieszkańców. Samorząd gminy aktywnie wspiera działania społecznego komitetu (Głos Dobrzyniewa nr 1 (5) 2020).

Fundamentalny problem polegał jednak na tym, że nowe propozycje, przygotowane przez komitet z Dobrzyniewa, były akceptowane tylko w gminie Dobrzyniewo Duże, ale już nie przez mieszkańców gminy Knyszyn. I w ten sposób powstał budzący najwięcej kontrowersji społecznych i obaw o zniszczenie środowiska wariant przez puszczę.

Kontrowersje

Już pierwsze dwie wersje korytarza 11 zaproponowane przez społeczny komitet z Dobrzyniewa powinny wzbudzić niepokój planistów. Na ich trasie znalazły się m.in. stawy w Knyszynie, ważna ostoja ptaków, w tym lęgowa dla łabędzia krzykliwego - przez jej środek miał przejeżdżać pociąg, a nawet takie miejsca jak zabytkowy cmentarz epidemiczny. Im dalej w las prowadziła trasa, tym więcej pojawiało się znaków zapytania.

Ostatecznie z dwóch wariantów narysowanych przez Dobrzyniewo, pozostał jeden. Podobne kontrowersje, ze względów środowiskowych budzi zakwalifikowany do rozpatrywanej obecnie piątki korytarzy wariant 12.

Pomijając już sam fakt, że korytarz 11 byłby wariantem najdłuższym, to przypomina rysunek wykonany od linijki, jakby zwolennicy tego rozwiązania postanowili wytyczyć trasę bez wnikania w to, jakie obszary będzie przecinać.

A są to obszary chronione przez sieć Natura 2000 – Ostoja Knyszyńska- PLH2000006 oraz Puszcza Knyszyńska - PLB200003. To z kolei, już na wstępnym etapie, oznacza kolosalne trudności z pozyskaniem unijnych funduszy na inwestycję. Jak potwierdził rzecznik PKP PLK, realizacja przedsięwzięcia przewidywana jest z udziałem właśnie takiego dofinansowania. Jeśli ten wariant zostałby wybrany, bardzo łatwo będzie dowieść braku zasadności takiej inwestycji, ponieważ istnieją wśród kilkunastu wariantów, te, które są mniej problemowe i alternatywne.

Co ciekawe, na Naturę 2000 próbowali powoływać się też mieszkańcy gminy Dobrzyniewo, przy czym interpretowali w dość osobliwy sposób. Ostatnia wersja, jaką widziałam w Internecie, a która została przedstawiona przez PKP przebiega przez moją miejscowość – tłumaczy jedna z mieszkanek tej gminy. - Jest to otulina Puszczy Knyszyńskiej, obszar Natura 2000. To miejsce bardzo spokojne i ciche i nie chcielibyśmy żeby przy naszych domach przebiegała kolej. Wolelibyśmy, żeby przebiegała jednak przez tereny leśne – z dala od domów, od gospodarstw (podlaskie.pl).

W rzeczywistości gmina Dobrzyniewo, podobnie jak pobliska gmina Wasilków, jest coraz gęściej zabudowywana, a w jej rejonie i tak jest już zaplanowana do realizacji budowa drogi krajowej S19 i to wzdłuż niej miał przebiegać zaproponowane przez PKP warianty linii kolejowej. W zestawieniu z walorami wciąż niezabudowanych obszarów puszczańskich, wartość argumentu „naturowego” traci swoją moc.

Ostatni odcinek wariantu narysowanego przez komitet z gminy Dobrzyniewo. Szkic przekazany PKP PLK w 2020 roku / Materiały prasowe / Komitet Gminy Dobrzyniewo

„Nikt nas nie pytał”

To, że sąsiednia gmina zaplanowała wariant przecinający gminę Knyszyn, położoną już w powiecie monieckim, zaskoczyło jej mieszkańców na początku 2020 roku. Wcześniej nie było mowy o przenoszeniu obwodnicy Białegostoku o prawie dwadzieścia kilometrów na północ od miasta wojewódzkiego. Nikt też z mieszkańcami gminy Knyszyn nie konsultował wariantu 11, zgłoszonego przez mieszkańców Dobrzyniewa. - Nikt nas nie pytał o zdanie – mówią mi mieszkańcy Mierestek i innych gospodarstw położonych w gminie Knyszyn.

- Trudno pohamować złość i zdziwienie dlaczego nikt tego z nami nie konsultował – podkreśla Dariusz Piszczatowski z Knyszyna, który założył społeczny komitet „Ostoja Knyszyńska”. - Złość i frustracja rośnie, gdy śledzimy historię konsultacji wariantów PKP PLK z mieszkańcami gminy Dobrzyniewo Duże. Okazuje się, że trwają już prawie dwa lata i w tym czasie zdołano odrzucić dziesięć wariantów i nagle PKP PLK godzi się na przyjęcie do analizy warianty społeczne, które przebiegają przez naszą gminę. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że zadziałały siły polityczne, tym bardziej, że sami członkowie komitetu z Dobrzyniewa nie ukrywają tego faktu w swoich wystąpieniach medialnych, podając nawet konkretne nazwiska polityków, którzy pomagali w procedowaniu ich wariantów.

Być może na to liczyli pomysłodawcy przeniesienia obwodnicy do Puszczy - dodaje Grzegorz Jeleniewski, który ma dom w malowniczo położonej osadzie Mierestki, a za jego płotem może finalnie co chwila jeździć pociąg, wcinając się zaraz za nim w leśne uroczysko Hatka. - O ile Dobrzyniewo czy Wasilków dziś są już de facto częścią aglomeracji białostockiej, to gmina Knyszyn zachowała swój rolniczy charakter i nie ma takiej siły przebicia ani tylu potencjalnych wyborców do zaoferowania politykom. Być może w tym tkwi przyczyna tak błyskawicznego wpisania wariantu przez nasz teren. Jeleniewski nie kryje swojego oburzenia - Ziemia przez którą planowane jest przeprowadzenie linii kolejowej jest w posiadaniu rodziny już od 100 lat. Pradziadkowie zbudowali tam dom, który przetrwał wiele trudnych chwil, ale zawsze był ostoją ciszy i spokoju dla całej rodziny, a nawet schronieniem dla partyzantów w czasie ostatniej wojny. Od zawsze ta okolica była ostoją zwierząt. Sądziliśmy, że obszar Natura 2000 jest obszarem ważnym nie tylko dla nas jako osób tam przebywających, ale także dla szeroko rozumianej, lokalnej społeczności jako miejsce odpoczynku i bliskiego kontaktu z naturą, równoważącym obszary zurbanizowane. Obecne plany budowy kolei całkowicie niweczą nasze dotychczasowe starania oraz inwestycje. Możemy zapomnieć o produkcji ekologicznej oraz agroturystyce. Nikt nie będzie chciał odpoczywać na “dworcu kolejowym”.

Nie można nie zgodzić się z tezą, że linia kolejowa zniszczy puszczańskie uroczysko. Parogodzinna wędrówka wzdłuż strumienia Hatka, pozwala zobaczyć las, który wciąż nie został przekształcony przez człowieka. Jednak bagienna dolina wraz z pięknym lasem ma znaleźć się na trasie szybkiej kolei towarowej. Z technicznego punktu widzenia to kolejne koszty związane z posadowieniem torów na podmokłym terenie. Z perspektywy przyrodnika, to przecięcie jednej z nielicznych dzikich ostoi. Tym bardziej, że Puszcza Knyszyńska jest już i tak przecięta kilkoma inwestycjami liniowymi, a kolejne bariery doprowadzą do jej jeszcze większej fragmentacji.

Przeciwnikiem inwestycji jest również burmistrz Knyszyna Jarosław Antoni Chmielewski. Apeluje o to, aby wariant 11 został odrzucony i nie trafił do etapu finałowego.

W wydanym niedawno oświadczeniu stwierdza wprost: "Gmina Knyszyn w wyniku tej inwestycji zgodnie z wariantem 11 nie osiągnie żadnych korzyści, a tym bardziej my mieszkańcy. Zahamuje rozwój gminy i spowoduje spadek atrakcyjności nieruchomości, podział przestrzeni i problemy z dojazdem na pola. Ingeruje w gospodarstwa rolne o wysokim znaczeniu ekonomicznym. Należy mieć na uwadze, że na części obszaru obejmującego projektowany przebieg linii kolejowej występują tereny bagienne oraz grunty organiczne w postaci torfów i namułów. Linia kolejowa służyć będzie głównie pociągom towarowym. Dlatego też, należy liczyć się z zagrożeniami, które niesie mieszkańcom przewóz materiałów niebezpiecznych. Wariant 11 stoi w sprzeczności z interesami mieszkańców jak i Gminy Knyszyn, wymaganiami ochrony zdrowia, bezpieczeństwa ludzi i mienia, wymaganiami ochrony środowiska oraz ekonomii".

To będzie wyrok na Puszczę

Wątpliwości nie mają przyrodnicy, którzy badają Puszczę Knyszyńską. Każda inwestycja liniowa ma znaczący wpływ na środowisko. Tym bardziej obwodnica kolejowa, która ma przejąć tranzytowy międzynarodowy ruch towarowy. O ile postulaty przenoszenia transportu na tory i wprowadzenia usprawnień w transporcie kolejowym są zasadne, to takimi już nie są pomysły budowy tras kolejowych od nowa i do tego przez cenne przyrodniczo obszary. Wariant 11 to ponad 20 kilometrów torów, przecinających Puszczę Knyszyńską od Czarnego Bloku po Knyszyn. Pociągi mają przecinać obszary leśne z prędkości nawet 200 kilometrów. Nie lepszy jest wariant 12. Tutaj również, jego pomysłodawca kierował się zasadą odsuwania kolei od terenów, które mogą być zabudowane. Podbiałostockie gminy są coraz gęściej upstrzone nowymi inwestycjami. A takimi nie są już tereny Puszczy Knyszyńskiej, gdzie plany gęstej zabudowy nie mogłyby liczyć na powodzenie. Słów krytyki tej inwestycji nie szczędzą przyrodnicy.

- Budowa trasy kolejowej przez Puszczę Knyszyńską jest bardzo złym pomysłem z wielu względów – tłumaczy Adam Zbyryt, biolog i ornitolog. - Po pierwsze jest to jeden z ostatnich dużych i miarę jednorodnych kompleksów leśnych w Polsce. Jego przecięcie kolejną liniową inwestycją przyczyni się do fragmentacji siedlisk, co niesie szereg zagrożeń dla przyrody. Dość powiedzieć, że ruch szybkich pociągów, na skutek przecięcia szlaków migracji i terytoriów wielu zwierząt, stanie się przyczyną kolizji z rzadkimi rysiami czy chronionymi wilkami, ale także łosiami, jeleniami, dzikami, sarnami, a potencjalnie także z żubrami. Może nieść to poważne zagrożenie nie tylko dla przyrody, ale również ludzi i infrastruktury. Jak wskazują badania przeprowadzone w naszym kraju do wypadków ze zwierzętami na torach dochodzi najczęściej o świcie i zmierzchu, głównie jesienią, gdy zwierzęta migrują z letnich do zimowych ostoi.

To, że warianty 11 i 12 zniszczą cenne obszary przyrodnicze nie mają również wątpliwości ornitolodzy z Towarzystwa Przyrodniczego Dubelt, którzy badają teren Puszczy Knyszyńskiej.

Tomasz Tumiel z Dubeltu mówi wprost - Trasy wariantów numer 11 i 12 przecinają zwarty fragment Puszczy Knyszyńskiej będącej Ostoją Ptaków o znaczeniu międzynarodowym w ramach Obszaru Specjalnej Ochrony Natura 2000. Ingerują one tym samym w integralność tego Obszaru, oraz mogą zagrozić lokalnym populacjom ptaków ze względu na które został on powołany. Na trasie zaproponowanych wariantów oraz w ich bezpośrednim sąsiedztwie znajdują się liczne stanowiska lęgowe kilkunastu gatunków ptaków, chronionych zarówno prawem polskim, jak i unijnym, znajdujących się w Załącznikach Dyrektywy Ptasiej. Należą do nich m in. dzięcioł białogrzbiety i czarny, jarząbek, muchołówka mała, sóweczka, trzmielojad. Gniazdują tu jednak przede wszystkim gatunki z „Czerwonej listy Ptaków Polski” które są narażone na wyginięcie lub bliskie zagrożenia. Należą do nich włochatka, dzięcioł trójpalczasty, zaś na obrzeżach puszczy - świergotek polny i ortolan. W bezpośrednim sąsiedztwie obu zaproponowanych wariantów zlokalizowane są strefy ochronne utworzone w rejonach gniazdowania ptaków drapieżnych, m in. bielika i orlika krzykliwego. W wielu miejscach wskazanych wariantów znajdują się siedliska wilgotne i bagienne. Ingerencja w nie spowoduje zmiany na trudno przewidywalną skalę, zagrażając nie tylko lokalnym ekosystemom, ale może również oddziaływać na populacje ptaków i ssaków, zasiedlające znacznie większy obszar Puszczy Knyszyńskiej.

W dobie światowego kryzysu bioróżnorodności wydaje się to być ważny argument, szczególnie jeśli traktować inwestycje w kategoriach unijnych strategii w tym zakresie. Takie inwestycje przez naturowe ostoje będą stanowić zarzewie protestów, co doprowadzi do zablokowania środków na kolej przez puszczę. Do kwestii związanych z bioróżnorodnością dochodzi również żywotna kwestia ochrony klimatu.

- Mamy tu do czynienia z inwestycją, która będzie generowała duże ilości dwutlenku węgla do atmosfery – dodaje Adam Zbyryt. - Dodatkowo jej realizacja wiąże się z trwałym usunięciem dużych połaci lasu, często dojrzałego, który pełni funkcje odwrotną - wiąże CO2. Bagatelizowanie tego aspektu, poprzez wybór trasy inwestycji przebiegającej przez obszary zalesione i na najdłuższym odcinku, jest zaprzeczeniem idei zrównoważonego rozwoju i kłóci się z potrzebą ochrony klimatu, obszarów Natura 2000, ale także jest nierozważna z punktu widzenia ekonomii.

Zdaniem Zbyryta to ten trzeci aspekt, który również powinno się wziąć pod uwagę i jest najbardziej przekonujący dla tych, których nie przekonują dwa pierwsze argumenty, przyrodnicze i środowiskowe. - Wydłużenie przebiegu trasy kolejowej, wycinka setek tysięcy drzew i krzewów, budowa nasypów na terenach podmokłych, to ogromne koszty. Nierozsądnym byłoby pomijanie tego elementu, gdy pozostałe dwa również przemawiają za rezygnacją z wariantów przebiegających przez Puszczę Knyszyńską.

Wariant 13.

Argument ekonomiczny jest kluczowy. Bez niego trudno wyobrażać sobie planowanie nowej inwestycji. Takie przesłanki spełniają warianty najkrótsze, położone w rejonie aglomeracji, której zgodnie z celami obwodnicy miały również służyć mieszkańcom podmiejskich osiedli. Być może te warunki spełni wariant 13, w ¾ planowany pod ziemią i pod istniejąca trasą szybkiego ruchu, tzw. „trasą generalską”, przy czym omijałby obszary cenne przyrodniczo i nie wkraczał na tereny ościennego powiatu. Byłby jednocześnie wariantem najkrótszym, a co za tym idzie być może i najbardziej opłacalnym ekonomicznie.

Obecnie rozważane warianty przebiegu obwodnicy kolejowej. Źródło: PKP PLK SA / Materiały prasowe

W przesłanej mi odpowiedzi, PKP wyjaśniło, że jego budowa wymagałaby wykonania tuneli metodą odkrywkową, z wykorzystaniem ścian szczelinowych lub w technologii drążenia z wykorzystaniem tarczy TBM, znanej z prac przy budowie metra. Nieznane są jeszcze koszty, ale dopiero na etapie realizacji wyboru ostatecznego wariantu, poznamy ich wysokość. Z kolei przyrodnicy nie mają wątpliwości, że wariant 13. byłby najszczęśliwszym rozwiązaniem.

PKP PLK nie ma łatwego zadania. Społeczny komitet z Dobrzyniewa, którego gminę wariant 13. ominie, wciąż próbuje przenieść kolej do puszczy. Jego sympatycy w komentarzach chcą wyprowadzić kolej z miasta, chociaż sami mieszkają w pobliżu linii ełckiej, wybudowanej jeszcze w czasach carskich i łączącej Białystok z Mazurami. Wspominają, że zabudowa będzie się rozwijać, ale nie chcą kolei aglomeracyjnej. Tymczasem kolejowa obwodnica mogłaby pomóc w skomunikowaniu miejscowości w tej gminie i odciążyć drogi dojazdowe do miasta, zatłoczone samochodami w godzinach szczytu. Już dziś powiązanie z Białymstokiem jest na tyle silne, że nie ma bardziej logicznego rozwiązania. Byłoby to również zgodne z zasadami transformacji w transporcie, która w czasach kryzysu klimatycznego nas niewątpliwie czeka. Komunikacja zbiorowa i jej rozwój w obrębie miejskiej aglomeracji są wskazywane jako kierunek rozwoju nowoczesnych miast.

Wędrując doliną Hatki, w cichym uroczysku, nad moją głową przelatuje brodziec piskliwy. Wciąż panuje tu kojąca cisza. Na chwilę można zapomnieć o wszechobecnym zgiełku i przestaje mnie dziwić fakt, że każdy taki fragment lasu jest na wagę złota. Takie miejsca jak Puszcza Knyszyńska służą przecież wypoczynkowi osób z Białegostoku i innych regionów Polski. Wzrasta liczba turystów chętnie poszukujących takich miejsc. Zadaję sobie pytanie - Co czeka Hatkę, i ostoję knyszyńską? Wkrótce dowiemy się, które propozycje trafią do finału.

Finał w październiku

W październiku tego roku PKP PLK chce ogłosić wybór trzech finałowych wariantów. Czy warianty przez Puszczę trafią do finału? Tego wciąż nikt nie wie. Gmina Knyszyn zapowiada protesty i sprzeciwia się wariantowi 11. Mówi się już teraz, że będzie to „druga Rospuda”, chociaż wciąż można tego uniknąć. Ale to porównanie wydaje się być za słabe.

Budowa kolei dużej prędkości przez tak ważne dla ochrony przyrody obszary, będzie czymś znacznie więcej – powtarzali mi przyrodnicy, z którymi rozmawiałem o inwestycji. I dodawali – oby nie musiało do tego dojść, a nowa inwestycja brała pod uwagę tak względy przyrodnicze i ekonomiczne, które są ze sobą ściśle powiązane. Trasa przecinająca Puszczę Knyszyńską, nie będzie tego wymogu spełniać.

Paweł Średziński, dziennikarz i publicysta. Przez wiele lat był przewodnikiem turystycznym po Puszczy Knyszyńskiej. Współautor książki „Łoś. Opowieści o gapiszonach z krainy Biebrzy”.