Reklama
Trwa okres przejściowy, w którym równolegle funkcjonują dwa systemy poboru opłat: oparty na technologii mikrofalowej viaTOLL oraz naliczający koszty na podstawie wskazań GPS e-TOLL. Od 1 października br. e-myto od przejazdów pojazdami ciężkimi będzie pobierane tylko za pomocą e-TOLL, a dla kierowców pojazdów lekkich e-TOLL będzie obowiązkowy od 1 grudnia. Jednak już od 24 czerwca użytkownicy aut osobowych i motocykli, którzy planują podróż jednym z płatnych odcinków państwowych autostrad, mogą fakultatywnie skorzystać z nowego rozwiązania, unikając tym samym stania w kolejkach do bramek. Muszą w tym celu ściągnąć darmową aplikację i zarejestrować się w systemie.
O pomyłki nietrudno
Do ich dyspozycji są dwa skrajne pasy ruchu po prawej stronie na wjeździe i wyjeździe z płatnego odcinka. Co do zasady nie ma tam możliwości pobrania biletu (poza weekendami na autostradzie A2), a bramki otwierają się automatycznie po sczytaniu numeru rejestracyjnego pojazdu. By wnieść e-myto, trzeba najpierw kliknąć przycisk „rozpocznij przejazd” w swojej aplikacji (upewniwszy się wcześniej, że konto doładowane jest wystarczającą sumą pieniędzy) i następnie „zakończ przejazd” po opuszczeniu odcinka płatnego.
Brak opłaty grozi nałożeniem mandatu na kierowcę (jeśli wykroczenie to stwierdzi mobilny patrol na drodze) lub administracyjnej kary pieniężnej na właściciela pojazdu (następczo). A o pomyłkę nietrudno, zwłaszcza przy zmieniającej się organizacji ruchu. Wystarczy, że kierowca, który nie jest użytkownikiem e-TOLL, jadąc w weekend autostradą A2, skorzysta z prawych pasów (pobierając bilet i płacąc manualnie) i wracając już w tygodniu, zrobi to samo. Wówczas nie będzie miał możliwości pobrania biletu, ale szlaban na wjeździe i wyjeździe podniesie się automatycznie.
Co więcej, aplikacja nie zawsze prawidłowo działa. Zdarzają się sytuacje, że pomimo odmierzenia czasu przejazdu nie pobiera opłaty. Co w takiej sytuacji? Nowelizacja ustawy o autostradach płatnych oraz o Krajowym Funduszu Drogowym (Dz.U. z 2021 r. poz. 1005) w art. 37ge przewiduje karę w wysokości 500 zł za niewniesienie opłaty za przejazd autostradą. Natomiast ust. 5 tego przepisu mówi o tym, że: „Opłaty dodatkowej nie pobiera się, jeżeli w terminie 3 dni od dnia zakończenia przejazdu autostradą lub jej odcinkiem zostanie wniesiona opłata za ten przejazd, w sposób określony w art. 37a ust. 9”.
Chodzi o wykupienie biletu autostradowego na przejazd danym odcinkiem z datą wsteczną. Kłopot w tym, że przepis ten wejdzie w życie dopiero 1 grudnia 2021 r. Obecnie nie ma możliwości zapłacenia za przejazd za pomocą biletu lub e-biletu autostradowego.
Ministerstwo podpowiada
– W przypadku niewniesienia opłaty za przejazd autostradą w systemie e-TOLL do 30 listopada 2021 r. istnieje możliwość opłacenia przejazdu u inkasenta na pasie przeznaczonym do obsługi użytkowników manualnego systemu poboru opłat – tłumaczą DGP przedstawiciele Ministerstwa Finansów. – Jeżeli kierowca omyłkowo wjedzie na autostradę pasem przeznaczonym dla użytkowników systemów e-TOLL i viaTOLL, powinien kontynuować przejazd (bez zawracania i zatrzymywania pojazdu), a przy wyjeździe podjechać do kasy dla użytkowników manualnego systemu i zapłacić. W takiej sytuacji zostanie pobrana kwota odpowiadająca opłacie za przejazd najdłuższym płatnym odcinkiem danej autostrady. Opłacenie przejazdu w sposób manualny pozwoli uniknąć nałożenia na użytkownika opłaty dodatkowej – dodają przedstawiciele resortu.
To jednak rozwiązanie, z którego mogą skorzystać tylko ci użytkownicy autostrady, którzy zorientują się, że z jakichś powodów nie wnieśli opłaty jeszcze przed zjazdem z odcinka płatnego. Po minięciu bramek pozostanie im już tylko czekać na wszczęcie postępowania.
A co gdy opłata nie została wniesiona z powodu wadliwego działania aplikacji? – Państwo nie może wyciągać żadnych konsekwencji za błędy wynikające z zaniedbań po stronie operatora systemu. Zwłaszcza że na początku działania systemu będziemy mieli do czynienia z jednym wielkim festiwalem błędów i katastrof – nie ma wątpliwości mec. Paweł Judek, radca prawny z kancelarii Judek Górska Radcy Prawni. Doradcy podatkowi. On sam przekonał się, że pomyłki zdarzają się w obydwie strony. – Jeżdżę samochodem osobowym, więc kategorii do 3,5 tony dopuszczalnej masy całkowitej, podczas gdy e-TOLL traktuje go jako pojazd o dmc do 12 ton. W związku z czym nalicza opłaty według 2,5 razy wyższej stawki. Dane dotyczące pojazdu zaciągane są automatycznie z Centralnej Ewidencji Pojazdów, ale sprawdziłem i tam są one prawidłowe, a reklamacja wciąż nie została uwzględniona – rozkłada ręce prawnik.
Wszyscy mogą stracić
Choć w przypadku błędu w działaniu aplikacji nie ma podstaw do wszczęcia postępowania w przedmiocie nałożenia kary za nieopłacenie przejazdu, to z drugiej strony nie ma też powodu, by użytkownik drogi w ogóle uniknął dzięki temu konieczności opłacenia przejazdu. W ten sposób dochodzi bowiem do uszczuplenia należności publicznoprawnej. Brak możliwości zapłacenia za przejazd post factum (np. w ciągu trzech dni) nie zabezpiecza więc ani interesów użytkownika (naraża go na kary w przypadku wadliwego działania), ani interesów państwa, które pozbawia się przychodów w związku z niedoróbkami systemu.
– Przy czym w mojej ocenie problem ten można byłoby rozwiązać nawet bez ingerencji ustawodawczej. Wystarczy, że Krajowa Administracja Skarbowa, która jest operatorem systemu, zmodyfikuje jego działanie w ten sposób, by po zidentyfikowaniu nieopłaconego przejazdu automatycznie pobierał zaległą płatność. Wówczas Skarb Państwa ryzykowałby tylko tym, że w momencie weryfikacji środki na koncie już się wyczerpały i pobranie zaległej opłaty będzie niemożliwe – postuluje mec. Judek. Zaznaczając przy tym, że nawet w takim przypadku pociągnięcie do odpowiedzialności kierowcy byłoby niezasadne. – O ile oczywiście w samym momencie przejazdu na koncie znajdowały się środki na jego opłacenie – zastrzega radca prawny.
Jakie odcinki płatnych autostrad obejmuje e-TOLL?