Rządzący w Waszyngtonie demokraci chcą, by do 2030 r. większość produkowanych w USA aut miała napęd elektryczny. Za 10 lat z fabryk miałyby przestać wyjeżdżać samochody zasilane paliwami kopalnymi. Ma w tym pomóc szeroki program wsparcia bezemisyjnych napędów. W całym kraju miałoby powstać pół miliona nowych stacji ładowania (w I kw. tego roku było ich ok. 41 tys.). Elementem programu ma być wymiana taboru transportu publicznego – autobusów szkolnych i miejskich.
Aspiracją władz jest uniezależnienie się od zewnętrznych dostawców materiałów wykorzystywanych do produkcji baterii. Prezydent Joe Biden zlecił szczegółowy przegląd zasobów USA pod kątem surowców takich jak kobalt, lit czy nikiel, które są wykorzystywane do produkcji ogniw. Mają one uzupełniać zasoby uzyskiwane z państw, z którymi Stany Zjednoczone już blisko współpracują, jak Australia, Brazylia czy Kanada.