Nadzór nad pobieraniem opłat za przejazd drogami płatnymi przejmie Krajowa Administracja Skarbowa. Wzrosną kary dla kierowców i przewoźników, którzy ich nie uiszczą, ale do obliczenia należności wystarczy aplikacja na telefon.
ikona lupy />
DGP
Projekt nowelizacji ustawy o drogach publicznych (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 470 ze zm.), który przygotowuje grunt pod zmianę technologii uiszczania opłat, wnieśli właśnie do Sejmu posłowie Prawa i Sprawiedliwości.
– Nowe przepisy nie tylko w znaczący sposób ułatwią użytkownikom wnoszenie opłat elektronicznych, ale przede wszystkim ułatwią rejestrację w systemie poboru opłat. Wszystko będzie można zrobić zdalnie bez konieczności udawania się do punktu w celu zakupu urządzenia pokładowego do poboru opłat. Dlatego zależy nam, aby pierwsze czytanie odbyło się już na najbliższym posiedzeniu Sejmu – mówi poseł Sylwester Tułajew, przedstawiciel wnioskodawców.

Od systemu radiowego do satelitarnego

Obecny system, wykorzystujący technologię radiową DSRC, opiera się na dwukierunkowej komunikacji radiowej między urządzeniami zamontowanymi na bramownicach a urządzeniami zainstalowanymi w pojazdach. Kiedy ciężarówka wyposażona w urządzenie pokładowe (tzw. OBU) przejeżdża pod bramownicą, naliczana jest opłata za przejechany odcinek drogi. Niektóre bramownice wyposażone są w kamery, które dokumentują przejazd pojazdu bez uiszczenia opłaty.
Wprowadzenie nowego systemu ma być ewolucyjne. Przez pierwszy okres będą działać równolegle dwa sposoby wnoszenia opłat
„Zasadne jest odejście od wykorzystywanej obecnie przestarzałej już technologii DSRC na rzecz technologii pozycjonowania satelitarnego, z uwagi na brak konieczności zakupu kosztownych urządzeń pokładowych, tzw. OBU, i budowy bramownic naliczających. Te zmiany ograniczą koszty po stronie użytkowników dróg i administracji oraz umożliwią bardziej elastyczne kształtowanie sieci dróg płatnych” – czytamy w uzasadnieniu.
Zwłaszcza że pozycjonowanie satelitarne jest wykorzystywane powszechnie. Projekt zakłada stworzenie ram prawnych umożliwiających wykorzystanie do poboru opłaty elektronicznej już używanych urządzeń, przede wszystkich telefonów komórkowych. Przewiduje również możliwość zintegrowania systemów pozycjonowania satelitarnego do zarządzania flotami pojazdów, które już są wykorzystywane przez firmy transportowe.

Proste sposoby e-płatności

Zgodnie z projektem wnoszenie opłaty elektronicznej ma być możliwe przy użyciu trzech kanałów:
  • za pomocą już stosowanych przez przewoźników urządzeń przekazujących dane geolokalizacyjne (np. na potrzeby monitorowania realizowanego przewozu pod kątem bezpieczeństwa),
  • przez darmową aplikację na smartfony i tablety wykorzystującą pozycjonowanie satelitarne, analogicznie jak to się dzieje przy monitorowaniu przewozów akcyzowych w systemie SENT,
  • za pomocą urządzenia pokładowego OBU, które również będzie wykorzystywało technologie pozycjonowania satelitarnego i transmisji danych, przekazując stosowne dane do systemu.

Opłaty pobierze skarbówka

Ale to nie wszystko. Zmieni się podmiot odpowiedzialny za pobór opłat. W miejsce głównego inspektora transportu drogowego (GITD) będzie to kompetencja szefa Krajowej Administracji Skarbowej (KAS). Ma on utworzyć System Poboru Opłaty Elektronicznej (SPOE), a jego przygotowanie – w drodze rozporządzenia, a nie przetargu – miałoby zostać powierzone „podmiotowi wyznaczonemu”.
– Wprowadzenie nowego systemu będzie się odbywało ewolucyjnie. Aby zapobiec automatycznemu pozbawieniu ważności obecnie używanych urządzeń pokładowych, przez pierwszy okres będą funkcjonować równolegle dwa sposoby wnoszenia opłat – zapewnia przedstawiciel wnioskodawców.
Co ciekawe, projekt nie przewiduje dokładnej daty ani uruchomienia systemu SPOE, ani wygaszenie obecnego systemu. Projektowany art. 9 przewiduje, że termin uruchomienia SPOE zostanie wskazany w obwieszczeniu ministra finansów. W drodze obwieszczenia ma również zostać ogłoszona data kończąca możliwość nabywania i wykorzystywania urządzeń OBU w technologii DSRC. W projekcie określono, że urządzenia pokładowe służące do poboru opłaty elektronicznej, udostępnione użytkownikom przez GITD, będą mogły pozostać w użytkowaniu do czasu ich zastąpienia wybranym przez użytkownika urządzeniem (jednym z trzech dostępnych).

Wyższe kary dla kierowcy i przewoźnika

Przewoźnicy będą mieli obowiązek wyposażyć pojazdy z urządzenia lub kierowców w oprogramowanie do uiszczania opłaty elektronicznej i ich rejestracji. Podanie błędnych informacji w procedurze rejestracji w systemie będzie skutkowało nałożeniem kar administracyjnych na przewoźnika w wysokości od 500 do 3000 zł.
Na kierującego pojazdem zostanie nałożony obowiązek zapewnienia działania urządzenia albo aplikacji w trakcie przejazdu drogą płatną. Jeśli aplikacja będzie wyłączona albo kierowca pojazdu nie zatrzyma się w przypadku przerwania transmisji danych na dłużej niż 15 minut, zapłaci mandat karny w wysokości 1500 zł.
Posłowie partii rządzącej chcą też podwyższenia kar administracyjnych za przejazd bez opłaty. W przypadku pojazdów ciężarowych i autobusów wynosi ona 1,5 tys. zł, a od 1 lipca 2020 r. miałaby wzrosnąć do 2,5 tys. zł. Kara nie będzie nakładana, jeśli zaległa opłata zostanie wniesiona w ciągu trzech dni od nieopłaconego przejazdu, chyba że stwierdzenie naruszenia nastąpi podczas kontroli drogowej. Wtedy odstąpienie od ukarania jest niemożliwe.

Branża zaskoczona projektem

– Martwi nas, że tak istotne dla środowiska przewoźników przepisy trafiają do Sejmu bez wcześniejszego przeprowadzenia konsultacji społecznych. To szczególnie istotne w sytuacji, gdy z powodu COVID-19 przedstawiciele branży nie będą mogli wziąć pewnie udziału z pracach komisji sejmowych nad tym projektem – mówi Maciej Wroński, prezes Transport i Logistyka Polska.
Podkreśla, że planowane odejście od stosowania obecnej technologii cieszy przewoźników, bo obecny system jest bardzo nieprzyjazny dla użytkowników. Pojawia się więc szansa na stworzenie czegoś bardziej funkcjonalnego.
– Niestety projekt przewiduje nie tylko podniesienie kar za przejazd bez opłaty, ale też bardzo rozbudowuje katalog sankcji za różnego rodzaju błędy w procedurze rejestracji do systemu – dodaje ekspert.
Sylwester Tułajew przekonuje, że choć posłom PiS zależy na szybkim procedowaniu, nie zamierzają tworzyć tych przepisów w ukryciu.
– Czekamy na podpowiedzi i wskazówki ze strony branży, analizę Biura Legislacyjnego i nie jest wykluczone, że jakieś szczegóły nie zostaną zmienione – przyznaje.
Etap legislacyjny
Projekt wpłynął do Sejmu