Ma to przyspieszyć rozliczanie kierowców za popełnione wykroczenia drogowe.
Trwają przymiarki do zmiany przepisów dotyczących mandatów nakładanych na kierowców na podstawie zdjęć z fotoradarów. Z naszych ustaleń wynika, że w ten czwartek w Ministerstwie Infrastruktury dojdzie do roboczego spotkania z udziałem przedstawicieli Inspekcji Transportu Drogowego, policji, MI oraz resortów spraw wewnętrznych i sprawiedliwości. Temat: projekt ustawy, przygotowany przez ITD nadzorującej sieć rejestratorów.
– Chcemy być bardziej skuteczni w egzekucji naruszeń przepisów. Dziś skuteczność wynosi 55 proc. i uważamy, że to wciąż zbyt niski poziom. Nie chcemy bawić się w śledczych, ścigać kierowców i dociekać, kto prowadził samochód. To zbyt pracochłonne, a priorytetem powinna być nieuchronność kary. Dlatego przygotowaliśmy projekt ustawy – mówi Karolina Wieczorek, zastępczyni głównego inspektora transportu drogowego. Nie ujawnia szczegółów zawartych w projekcie.
Reklama
Udało nam się nieoficjalnie dowiedzieć, jakie są wyjściowe propozycje zmian. Wbrew temu, co się powszechnie mówi, nie musi to być proste przejście z trybu „wykroczeniowego” na kary administracyjne.

Reklama
Dziś są trzy opcje. Pierwsza: adresat wezwania od ITD przyznaje się do winy, co oznacza przyjęcie mandatu i punktów karnych. Druga: właściciel pojazdu wskazuje, komu powierzył pojazd do kierowania w czasie, gdy fotoradar zarejestrował naruszenie. To oznacza, że ITD musi od nowa kierować korespondencję do właściwej osoby i z nią przeprowadzić całe postępowanie mandatowe. Trzecia opcja zakłada, że właściciel pojazdu nie wskazuje, komu powierzył pojazd do kierowania – wtedy albo przyjmuje mandat bez punktów karnych, albo sprawa trafia do sądu.
Propozycja zmian zakłada tzw. model hybrydowy. Scenariusze znów byłyby trzy. Pierwszy byłby taki sam jak dotąd. W drugim właściciel wskazywałby osobę, która prowadziła samochód. Ale teraz to na nim ciążyłoby dostarczenie ITD jej danych – wraz z przyznaniem się do wykroczenia. Wówczas to ona dostałaby mandat i punkty karne (ITD nie musiałaby więc kierować od nowa korespondencji do kolejnej osoby). Trzeci wariant znów byłby podobny do obowiązującego dziś – tyle że zamiast mandatu za niewskazanie sprawcy wykroczenia byłaby kara administracyjna nakładana na właściciela pojazdu – bez punktów karnych, bez wnikania, czy rzeczywiście to on dopuścił się wykroczenia oraz bez konieczności wystawiania później samego mandatu. Taka kara mogłaby być wyraźnie wyższa niż kwota mandatu (dziś nikt nie chce mówić o konkretnych kwotach). A jeśli kierowca załatwiłby sprawę szybko, np. w dwa tygodnie, mógłby liczyć na obniżenie kary o 20–30 proc.
Resort infrastruktury przyznaje, że rozpoczęto prace dotyczące „możliwości wdrożenia regulacji prawnych mających na celu zwiększenie skuteczności funkcjonowania” systemu fotoradarowego. – Prowadzona jest szeroka analiza dotycząca trybu odpowiedzialności za naruszenia związane z przekraczaniem dozwolonej prędkości oraz niestosowaniem się do sygnałów świetlnych ujawnionych przy użyciu rządzeń rejestrujących – mówi Szymon Huptyś, rzecznik MI.
Jeden z wysokich rangą urzędników MI zdradza, że zakres prowadzonych analiz jest szerszy. W grę wchodzi zmiana taryfikatora mandatowego (maksymalny mandat w wysokości 500 zł ustalono jeszcze w latach 90.). Inna analizowana opcja to przywrócenie „kompetencji fotoradarowych” gminom (straciły je w 2016 r.). – Musiałoby się to odbyć na innych zasadach niż poprzednio. Podstawa to zapewnienie, że pieniądze z grzywien byłyby „znaczone” i trafiałyby tylko na cele związane z bezpieczeństwem ruchu drogowego, a urządzenia byłyby instalowane wyłącznie w miejscach, gdzie jest to uzasadnione – tłumaczy osoba z MI.
Nasi rozmówcy wskazują, że temat gminnych fotoradarów budzi kontrowersje w resorcie i GITD. – To dyskusja o tym, czy system ma być zarządzany centralnie czy w sposób zdecentralizowany. My jesteśmy za tym pierwszym rozwiązaniem – przyznaje osoba z GITD.
Fakt, że gminy wciąż są rozpatrywane jako jeden z zarządców fotoradarów, sam w sobie jest zaskakujący.
Skąd parcie do przyspieszenia fotoradarowych procedur mandatowych? GITD, nadzorująca 514 różnego rodzaju urządzeń rejestrujących w Polsce, rozbudowuje system. Ogłoszono przetarg na 26 fotoradarów. Docelowo rejestratory pojawią się w 111 nowych lokalizacjach. Inspekcja, która już dziś nie jest w stanie obrobić wszystkich spraw mandatowych, boi się, że po dołożeniu kolejnych urządzeń – odnotowujących jeszcze więcej naruszeń – skuteczność systemu mocno spadnie.