Nowy rok przynosi nowe cięcia lokalnych połączeń autobusowych. Szykowane przez rząd przepisy nie poprawią sytuacji.
Sytuacja w małych miastach i na wsiach staje się coraz gorsza. Mieszkańcy bez prawa jazdy i samochodu mają ogromne problemy z przemieszczaniem się. Właśnie przekonali się o tym mieszkańcy okolic Gniezna. Tamtejszy PKS zlikwidował część kursów do pobliskich miejscowości. Dodatkowo przewoźnik zawiesił całkowicie przewozy w okresie ferii zimowych. A niebawem zapewne zupełnie je zlikwiduje, bo ma 2 mln zł długów i od jesieni jest w stanie upadłości. PKS Gniezno to jedno z kilkunastu takich przedsiębiorstw, którą wciąż należą do Skarbu Państwa.
Na dużą skalę połączenia lokalne zamykają też inni przewoźnicy autobusowi – zarówno ci należący do samorządów, jak i sprzedani np. zagranicznym firmom. W tym roku całkowitą likwidację przewozów w sześciu powiatach zapowiada Arriva, która przed laty kupiła wiele lokalnych PKS-ów. To dawna brytyjska firma, która od kilku lat należy do niemieckiej kolei Deutsche Bahn. Od 1 lipca zamknie swoje oddziały w Węgorzewie, Kętrzynie, Bielsku Podlaskim, Sędziszowie Małopolskim, Prudniku i Kędzierzynie-Koźlu.
Od kilku miesięcy ogromne cięcia połączeń przeprowadza izraelski Mobilis, który kilka lat temu kupił część lokalnych PKS-ów. Wkrótce zlikwiduje swój oddział w Mrągowie, a w ostatnich miesiącach zakończył lub drastycznie ograniczył działalność kilku dawnych PKS-ów na Mazowszu – w Ostrołęce, Mławie czy Płocku. Efekt jest taki, że w północnej części regionu komunikacja publiczna jest w stanie zaniku. Do wielu wsi nie kursuje żaden autobus.