Od wielu miesięcy branża budowlana, a zwłaszcza firmy realizujące kontrakty drogowe, ostrzega przed powtórką z 2012 r. i falę upadłości firm. Wszystko przez wzrost cen materiałów i robocizny, którego przedsiębiorcy nie mogli przewidzieć przed dwoma czy nawet trzema laty, gdy wygrywali przetargi. Dzisiaj domagają się waloryzacji nierentownych kontraktów. Sytuacja odbija się również na podwykonawcach, którzy mają coraz większe problemy z uzyskaniem zapłaty od generalnych wykonawców.

Rząd wielokrotnie deklarował, że dostrzega zagrożenia wynikające ze wzrostu cen. Jak jednak wynika z niedawnej odpowiedzi Ministerstwa Infrastruktury na interpelację poselską, jak na razie jedynym realizowanym pomysłem jest pilotaż Głównego Urzędu Statystycznego, który ma urealnić podawane przez niego ceny – co pozwoli na waloryzację wynagrodzeń.

Tymczasem branża drogowa przekonuje, że to już ostatni dzwonek na reakcję.

Próby urealnienia cen idą opornie

Próby urealnienia cen idą opornie

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

– Tak jak zwyżki cen i brak ich indeksacji doprowadziły do kryzysu w branży drogowej w 2012 r., tak teraz sytuacja robi się równie dramatyczna. Brak reakcji ze strony rządu odbija się nie tylko na kondycji samych firm, ale też będzie miał wpływ na ich decyzje o starcie w kolejnych przetargach – ostrzega Barbara Dzieciuchowicz, prezes zarządu Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa i wiceprzewodnicząca rady ekspertów.

Co ciekawe, Ministerstwo Infrastruktury twierdzi, że żaden z kontraktów realizowanych w ramach Programu Budowy Dróg Krajowych na lata 2014–2023 nie został dotychczas zerwany przez wykonawcę. Przyznaje jednak, że 17 umów zawarto z firmami innymi niż te, które złożyły najkorzystniejsze oferty.

„Nie we wszystkich tych sytuacjach to wykonawcy rezygnowali z podpisania umów. Wśród przyczyn można wymienić np. odrzucenie ofert, wykluczenie wykonawców (także z uwagi na nieprzedłużenie terminu związania ofertą), ale i rezygnację z dalszego udziału w postępowaniu. Rezygnacja z podpisania umów przez wykonawców dotyczy sześciu z wyżej wskazanych przetargów” – odpowiedział na interpelację poselską podsekretarz stanu w MI Andrzej Bittel.

Wzór ugody

Przedsiębiorstwa, które realizowały albo wciąż realizują kontrakty przynoszące straty, mogą oczywiście iść do sądu i domagać się podwyższenia wynagrodzenia z powodu nadzwyczajnej zmiany stosunków grożącej im rażącą stratą (art. 3571 – rebus sic stantibus). Tyle że to droga długotrwała. Dużo lepszym rozwiązaniem byłoby zawarcie ugody. Pozwala na to nowelizacja ustawy o finansach publicznych (t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. 2077 ze zm.). Zgodnie z art. 54a tej ustawy wolno zawrzeć ugodę, jeśli dokonana ocena pokazuje, że będzie ona korzystniejsza niż wynik postępowania sądowego. To przepis idealnie wręcz dostosowany do obecnej sytuacji.

Dlatego też działająca przy MI rada ekspertów proponowała opracowanie szablonu ugody, który byłby akceptowalny zarówno dla strony rządowej, jak i przedsiębiorców.

– W marcu został powołany zespół ekspertów, który miał przygotować wzór roszczenia, jaki firmy mogłyby następnie wypełniać i wykorzystywać do zawierania ugód przedsądowych i sądowych. Prokuratoria Generalna wstępnie zaakceptowała dopuszczalność zawierania takich ugód. Strona publiczna miała ustalić ich warunki brzegowe. Pojawiły się jednak wątpliwości, czy wypłacane środki będzie można uznać za kwalifikowalne (wypłacane z funduszy europejskich) oraz czy nie będzie to oznaczać pomocy publicznej – mówi Barbara Dzieciuchowicz.

– Z powodu tych wątpliwości w czerwcu zawieszono prace nad wzorem ugody. Miały być wznowione we wrześniu, ale na razie nic o tym nie słychać – zaznacza.

Program pilotażowy

W tej sytuacji jedynym rozwiązaniem, nad którym rzeczywiście trwają prace, jest urealnienie cen materiałów budowlanych i robocizny podawanych przez GUS. Kontrakty zawierane przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad zawierają klauzule waloryzacyjne oparte właśnie na danych podawanych przez GUS. Tyle że przedsiębiorcy twierdzą, że nie są one aktualne i podwyżki cen odnotowywane są z dużym opóźnieniem.

Od lipca trwa pilotaż, podczas którego 242 jednostki specjalizujące się w robotach drogowych i mostowych podają dodatkowe dane na zmodyfikowanym formularzu C-04.

– Kluczową zmianą dokonaną w pilotażu jest nowa definicja ceny roboty. Dotychczas była to faktyczna cena roboty uzyskana przez przedsiębiorstwo lub cena kalkulowana na podstawie bazy kosztowo-cenowej przedsiębiorstwa, która tylko sporadycznie jest podawana. W efekcie są to ceny z umów (kontraktów) zawartych w różnych miesiącach, w których kwoty nie zmieniają się w trakcie realizacji inwestycji. W pilotażu natomiast przedsiębiorstwo powinno podać cenę roboty wynikającą z podpisanej umowy w danym miesiącu sprawozdawczym – wyjaśnia Małgorzata Mietkowska z departamentu edukacji i komunikacji GUS.

Problem w tym, że realnych kwot nie chcą podawać... sami przedsiębiorcy. W czerwcu sprawozdanie na zmodyfikowanym formularzu C-04 złożyło tylko 92 z nich. Teraz jest to ok. 60 proc., ale większość nie wykazuje zmian cen, dlatego nie będzie możliwe pokazanie efektów pilotażu w listopadzie, na kiedy było to pierwotnie zaplanowane.

– Po konsultacjach z przedstawicielami firm i uzyskaniu informacji, że najwięcej umów podpisywanych jest w pierwszej połowie roku, GUS zwrócił się do jednostek sprawozdawczych z prośbą o przesłanie danych historycznych, tj. cen z umów podpisanych w okresie od stycznia do maja 2018 r. – tłumaczy departament handlu i usług GUS.

Po opracowaniu zebranych danych (w tym również historycznych) GUS planuje wypracowanie kolejnych zasad metodologicznych, które miałyby sprawić, że podawane ceny byłyby aktualne. Nie załatwi to jednak problemu, gdyż tylko GDDKiA wpisuje do swych umów klauzule waloryzacyjne oparte na tych wskaźnikach. Kontrakty zawierane przez zarządy dróg wojewódzkich i miejskich w ogóle nie przewidują takich klauzul. Resort infrastruktury w odpowiedzi na interpelację wyjaśnia, że prace nad wprowadzeniem mechanizmu indeksacji nie są na razie prowadzone.