statystyki

Cegielski z fasonem wraca na tory

autor: Krzysztof Śmietana14.12.2017, 07:57; Aktualizacja: 14.12.2017, 08:41
tory

Fabryka Pojazdów Szynowych to państwowy producent, którego w 2010 r. przejęła Agencja Rozwoju Przemysłuźródło: ShutterStock

- Naszym celem jest wyjście na plus w 2018 r. Chcemy poszerzyć gamę produktów o innowacyjny pociąg spalinowo-elektryczny. Wciąż mamy sporo szlaków niezelektryfikowanych - mówi w wywiadzie dla DGP Hubert Stępniewicz, prezes firmy H. Cegielski – Fabryka Pojazdów Szynowych.

Ostatnie lata to bardzo trudny dla was okres. Kiedy wyjdziecie na prostą?

– Przez pięć ostatnich lat firma miała straty. Na plus wyjdziemy w 2018 r., po zakończeniu trwającej już od roku restrukturyzacji i po rozkręceniu realizacji zamówień. Bardzo duży nacisk kładziemy na ograniczenie kosztów produkcji i na jej uelastycznienie.

Państwowi przewoźnicy najwyraźniej wam sprzyjają. W ostatnim przetargu na nowe wagony dla PKP Intercity czy na dzierżawę elektrycznych pociągów dla Przewozów Regionalnych dziwnym trafem wystartowaliście tylko wy.

Zamawiający stosuje ustawę o zamówieniach publicznych, a warunki przetargowe są przejrzyście określone. W przypadku przetargu na nowe wagony byłem zaskoczony brakiem innych ofert krajowych czy zagranicznych. W przypadku przetargu na dzierżawę elektrycznych pociągów znaczenie mógł mieć dość krótki czas dostawy, ale znam przynajmniej jedną firmę, która miała potencjał, by wystartować. Przypominam, że w innych postępowaniach na modernizację wagonów czy ezt (składy zespolone) nie odnieśliśmy sukcesów.

Elektryczne składy EN57, które zmodernizowaliście dla Przewozów Regionalnych i nazwaliście feniksami, to pociągi, które opracowano dawno – na przełomie lat 50. i 60. Czy warto dziś wydawać miliony złotych i dawać drugie życie tak starym konstrukcjom?

Modernizowane przez nas składy wyprodukowano w latach 80. To nie były złe konstrukcje. Projektowano je z myślą o trudnych warunkach eksploatacyjnych. Dziś przewoźnicy często wolą kupować nowe pociągi, bo większą część ich ceny mogą dofinansować z funduszy unijnych. Jednak za cztery lata może już nie być środków z Unii. Składy nowe są przynajmniej dwa razy droższe niż te modernizowane, na które trzeba wydać 6–7 mln zł. I tak też było w przypadku feniksów. Uważam, że trzeba stawiać zarówno na modernizację, jak i na nowe pojazdy.


Pozostało jeszcze 65% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie