Dziś ustawa pozwala na to jedynie posiadaczom pojazdów ciężarowych, ciągników i pojazdów specjalnych. Projekt przewidywał objęcie tymi przepisami także pojazdów osobowych i motocykli.
Reklama
Gdy pojazd jest wycofany, jego posiadacz płaci jedynie 5 proc. składki z tytułu obowiązkowego ubezpieczenia OC. Na zmianie skorzystałyby więc przede wszystkim firmy, które prowadzą działalność sezonową. Optowały też za nią m.in. komisy samochodowe.

Reklama
– Płacimy składki za auta, które stoją na placach. Wprowadzenie możliwości czasowego ich wycofania w połączeniu z wprowadzeniem tzw. profesjonalnej rejestracji (nad czym też pracuje Sejm – red.) spowoduje, że będziemy płacić ubezpieczenie za ten pojazd, który faktycznie jest używany w ruchu – argumentował Krzysztof Mirecki ze StowarzyszenieKomisow.pl.
Nowa regulacja byłaby też na rękę zwykłemu Kowalskiemu, który ma np. motocykl czy kabriolet, a więc maszyny siłą rzeczy przydatne tylko okresowo. – Nielogiczne jest wymaganie od Polaków płacenia ubezpieczenia za pojazd, który jest nieużywany, więc nie stanowi dla nikogo zagrożenia – przekonywał Paweł Szramka, poseł wnioskodawca.
Projekt spotkał się jednak z krytyką ze strony rządu. Jerzy Szmit, wiceminister infrastruktury i budownictwa, wytykał jego liczne niedoróbki przede wszystkim w postaci braku dodatkowych sankcji za używanie pojazdu, który został wycofany z ruchu. – Projektowane regulacje będą godzić też w interesy pozostałych posiadaczy pojazdu, którzy będą wtedy płacić większe składki – mówił Szmit.
Na podobne ryzyko wskazywał też w swojej opinii Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Wnioskodawcy twierdzili z kolei, że liczba osób, które będą czasowo wycofywać auta, w porównaniu do ogółu posiadaczy pojazdów będzie na tyle mała, że nie powinno to wpłynąć na ceny polis.
Z kolei Tomasz Piekarski z Polskiej Izby Ubezpieczeń zaznaczał, że wskaźnik szkodowości pojazdów wycofanych z ruchu wynosi 1 proc. – A w przypadku ogółu tych ciężarówek, ciągników i pojazdów specjalnych wynosi on 1,5 proc. To oznacza, że pojazdy takie są normalnie użytkowane pomimo wycofania – wskazywał.
– Należy więc poszukać sposobu, by temu przeciwdziałać – przekonywał Józef Lassota z PO, który chciał skierowania projektu do dalszych prac. W głosowaniu posłowie opowiedzieli się jednak za odrzuceniem dokumentu.