Ok. 3 tysiące taksówek w Warszawie i kilkaset w trzech innych miastach - Łodzi, Poznaniu i Wrocławiu - wzięło w poniedziałek udział w proteście, który miał zwrócić uwagę na problem nielegalnych przewoźników. Taksówkarze złożyli petycje.

Szef Związku Zawodowego Taksówkarzy "Warszawski Taksówkarz" Jarosław Iglikowski poinformował PAP, że kolumny taksówek wyruszyły rano w kierunku centrum Warszawy z pięciu różnych miejsc. Protest nałożył się na poranny szczyt komunikacyjny, powodując - jak przyznał Iglikowski - jeszcze większe korki.

"Protest przebiegł spokojnie, poza drobnymi incydentami (stłuczka)" - dodał.

Reklama

Taksówkarze chcą zwrócić uwagę rządu na problem nielegalnych przewoźników. "Chodzi o to, by rząd zareagował na nielegalną działalność niektórych przewoźników" - podkreślił Iglikowski. Zapewnił, że chodzi nie tylko o popularnego Ubera, ale także szereg innych przewoźników, którzy działają - zdaniem taksówkarzy - niezgodnie z prawem.

Taksówkarze złożyli petycje ze swoimi postulatami w Kancelarii Premiera, Ministerstwie Infrastruktury i Budownictwa, Ministerstwie Finansów i siedzibie wojewody. Swój protest w Warszawie zakończyli ok. godz. 12.

Reklama

W Łodzi kilkaset taksówek oplakatowanych napisami "Tylko legalne taksówki" oraz "Taksówkarska kompetencja to egzamin i licencja" i "Dość bezprawia” wyruszyło ok. godz. 9.30 z parkingu przy ul. Wieniawskiego. Protestujący wolno przejechali głównymi arteriami miasta m.in. al. Jana Pawła II i ul. Paderewskiego.

Następnie ok. 100 taksówek przejechało przez ścisłe centrum Łodzi pod siedzibę Urzędu Wojewódzkiego, gdzie taksówkarze wręczyli petycję skierowaną do wojewody Zbigniewa Raua, w której wyrazili "dezaprobatę dla bierności rządu wobec szerzącego się procederu nielegalnego przewozu osób", a także drugą, adresowaną do prezydent Łodzi Hanny Zdanowskiej z wnioskiem o zwiększenie liczby miejsc postojowych dla taksówek.

W centrum Poznania kilkaset aut zablokowało przed południem półkilometrowy odcinek al. Niepodległości, gdzie mieści się m.in. Urząd Wojewódzki. Przed gmachem urzędu wywieszono transparenty z napisami: „Panie ministrze, pani premier, panie prezesie – zatrzymajcie wreszcie nielegalnych przewoźników!”, „Dość patologii w przewozach osób!”, oraz „Stop lewusom”. Protest zabezpieczała policja.

Do wojewody wielkopolskiego skierowana została petycja z żądaniem likwidacji nieuczciwej konkurencji oraz szarej strefy w transporcie drogowym osób. Jak powiedział Piotr Olszański, wiceprezes Stowarzyszenia Zawodowego Poznańskich Taksówkarzy, wskutek działalności konkretnego międzynarodowego przewoźnika taksówkarze tracą przynajmniej 15 proc. swoich dochodów. Zapewnił, że intencją taksówkarzy nie było utrudnianie życia mieszkańców stolicy Wielkopolski.

Według informacji organizatorów poznańskiego protestu, w dwugodzinnej akcji miało wziąć udział ok. 300 taksówek.

We Wrocławiu w ramach protestu kilkadziesiąt taksówek zablokowało parking pod dolnośląskim Urzędem Wojewódzkim. Taksówkarze przekazali do biura wojewody petycję, w której domagają się regulacji prawnych umożliwiających wszystkim taksówkarzom działanie na tych samych zasadach.

Szef resortu infrastruktury Andrzej Adamczyk pytany przez PAP o poniedziałkowe protesty taksówkarzy w polskich miastach poinformował, że prawdopodobnie w środę, na posiedzenie rządu zostanie skierowany projekt ustawy, która będzie regulowała kwestię przewozu pasażerów samochodami osobowymi. Dokument ten jest w trakcie prac w Komitecie Ekonomicznym Rady Ministrów.

„Rząd zapewne, taką mam nadzieję, przychyli się do naszych propozycji, które w dużym skrócie wprowadzają równość wszystkich podmiotów zajmujących się przewozem pasażerskim samochodami osobowymi na terenie naszego kraju oraz wprowadzają tę równość dla pośredników” - wyjaśnił Adamczyk.

"Dostrzegamy problem i wiemy, że go trzeba rozwiązać, bo uważamy, że (...) wszelka konkurencja powinna odbywać się na równych zasadach (...) Takie przepisy są przygotowywane. (...) Są pewne pomysły, (...) zależy nam, by uwzględnić interes taksówkarzy (...), ale ważny jest także interes klienta (...), czyli kwestia komfortu przejazdu i bezpieczeństwa" - skomentował na konferencji prasowej protest taksówkarzy rzecznik prasowy rządu Rafał Bochenek.

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów na początku maja tego roku informował, że monitoruje wpływ platform internetowych kojarzących kierowców z pasażerami, takich jak Uber. Jednak dotychczasowe obserwacje nie wskazują na konieczność interwencji urzędu zarówno w zakresie ochrony interesów konsumentów jak i ochrony konkurencji.

W związku z protestem korporacji taksówkarskich Biuro Prasowe Ubera przesłało w piątek oświadczenie. "Jako Uber chcemy wprawiać polskie miasta w ruch i łączyć ludzi oferując im możliwość przemieszczania się za pomocą jednego kliknięcia w bezpieczny, godny zaufania i niedrogi sposób. Miejska mobilność ulega dynamicznym zmianom na całym świecie, rośnie liczba konsumentów, którzy wybierają innowacyjne, przejrzyste usługi oparte o nowe technologie - z aplikacji korzysta już ponad 1 milion Polaków" - napisano.

Zdaniem Ubera, "na rynku jest miejsce na współistnienie obu rozwiązań - możliwość wyboru środka transportu w zależności od potrzeb i preferencji mieszkańców jest czynnikiem wpływającym na jakość życia we współczesnych miastach".