Stabilizują się ceny na rynku detalicznym. Wojna na stawki przeniosła się do sektora usług dla firm.
Najwięksi gracze na polskim rynku / Dziennik Gazeta Prawna
Łukasz Dec Telko.in / Dziennik Gazeta Prawna
Reklama
Grupa Cyfrowego Polsatu jako ostatnia z telekomów podała wczoraj wyniki za 2014 r. Po ubiegłorocznej konsolidacji z Polkomtelem medialno-telekomunikacyjne imperium Zygmunta Solorza-Żaka uzyskało przychody w wysokości ponad 9,7 mld zł. Odnotowywało duży wzrost liczby świadczonych usług mobilnego dostępu do internetu, którymi równoważy dalszy, chociaż wolniejszy niż w 2013 r. ubytek bazy klientów korzystających z telefonii komórkowej. Przychody samego Polkomtelu wyniosły w ubiegłym roku 6,57 mld zł i były o 1,7 proc. niższe niż rok wcześniej.

Reklama
Przy ponad 6-proc. spadku przychodów T-Mobile czy 4,5-proc. Grupy Orange Polska wyniki CP analitycy oceniają jako dobre. Czynnikiem utrzymującym telekom w czołówce jest sprzedaż internetu LTE i pakietów usług w ramach programu Smart Dom. – Usługi dostępu do internetu sprzedają się bardzo dobrze – ocenia Przemysław Sawala-Uryasz, analityk UniCredit CAIB. Podkreśla, że telekomom udało się też ograniczyć odpływ klientów, głównie dzięki ofertom zawierającym pakiety usług. – Dlatego operatorzy nadal będą rozwijać programy Smart Dom i Orange Open. Ale odbije się na ich rentowności – dodaje analityk.
Dlaczego? Operatorzy do telefonii mobilnej dokładają konta bankowe, energię elektryczną, a wkrótce inne usługi nie dlatego, że generują one dodatkowe przychody. W ten sposób przywiązują do siebie klienta. Trudniej jest zmienić operatora, gdy płaci się za wszystko jedną fakturą.
W innej sytuacji jest czwarty operator komórkowy, czyli Play. Jego przychody w 2014 r. wyniosły 4,4 mld zł. Z ponad 12 mln klientów osiągnął też 21-proc. udział w rynku. Jeśli utrzyma dynamikę wzrostu, to w najbliższych kwartałach będzie już można mówić o wielkiej czwórce, a nie trójce jak zazwyczaj określano największe sieci komórkowe czyli Plusa, Orange i T-Mobile. W ubiegłym roku Play pozyskał ponad 1,5 mln klientów, w tym ponad milion abonamentowych. Tak jak u konkurencji, także u niego motorem napędzającym przychody jest mobilny internet. – Widzimy ewolucję zachowań klientów, którzy stopniowo odkrywają potrzebę korzystania z mobilnej transmisji danych i są gotowi za nią płacić. Szczególnie szybko rośnie wolumen transmisji w sieci LTE. To będą kluczowe usługi na rynku mobilnym w najbliższych latach – uważa Joergen Bang-Jensen, prezes zarządu P4.
Operator w 2014 r. złagodził swoją agresywną politykę cenową. Powstaje pytanie, jak teraz zamierza utrzymać stan posiadania, skoro jako jedyny z operatorów nie proponuje klientom pakietów zawierających np. telewizję czy usługi finansowe.
Zdaniem analityków, o ile w przypadku rynku detalicznego wojna cenowa właściwie się zakończyła, to teraz walka o klienta przeniosła się na rynek biznesowy. – Chodzi głównie o oferty dla małych firm – uważa Sawala-Uryasz. Dodaje, że różne są obszary rywalizacji telekomów. – Play koncentruje się na dużych miastach, zaś domeną Cyfrowego Polsatu są mniejsze miejscowości i wieś, tam gdzie nie ma infrastruktury kablowej – podsumowuje analityk.
O przeniesieniu wojny cenowej w obszar usług dla biznesu mówi też Paweł Szpigiel, z DM mBanku. Choć jego zdaniem dotknie ona bardziej operatorów celujących w dużych klientów. – Sytuacja w segmencie B2B staje się bardzo ciekawa, bo tu także operatorzy oferują usługi konwergentne, a sytuację przewartościowało przejęcie sieci stacjonarnych GTS przez T-Mobile – uważa analityk. Do tej pory monopolistą na tym rynku był Orange, ale widać już pierwsze efekty akwizycji GTS. – T-Mobile ogłosił, że 70 mln obrotów w 2014 r. wygenerowały usługi konwergentne w sektorze B2B – podkreśla Szpigiel. Chodzi o to, że po przejęciu sieci światłowodowych GTS-u operator komórkowy może sprzedać przedsiębiorcom zarówno usługi telefonii mobilnej, jak i tradycyjnej, a przede wszystkim stacjonarny internet. Dzięki temu konsorcjum GTS i Netii mogło złożyć najkorzystniejszą ofertę w przetargu na dostawcę internetu do prawie 5 tys. placówek Poczty Polskiej. Poczta ma za to zapłacić 40 mln zł. Oferta obu telekomów była o połowę niższa niż Orange, które do tej pory świadczyło te usługi.
– W B2B mamy dopiero początek walki konkurencyjnej, ale wyniki przetargu dla PP pokazują, że w tym segmencie będzie duża presja na przychody. Jeśli operatorzy chcą utrzymać swoich klientów biznesowych, będą musieli oferować usługi po znacznie niższych stawkach niż obecnie – podkreśla Szpigiel.
OPINIA
Na wzrost przychodów polskich operatorów telekomunikacyjnych na razie się nie zanosi
Poprawy nie będzie, chociaż horyzont powoli się przejaśnia dla telekomów. Wyczerpał się efekt spadku ustalanych administracyjnie hurtowych cen połączeń komórkowych. Nikomu już nie zależy na dalszym spadku cen detalicznych na rynku klientów indywidualnych, bo chwilowo nie przynosi to operatorom korzyści. Play przez wiele lat odbierał klientów i przychody trzem wielkim konkurentom, ale – jak sam – zapowiada jego ofensywa spowalnia. W segmencie stacjonarnym nadal będą topniały przychody z telefonii, co uderzy m.in. w Orange i Netię. Dostęp do internetu nie rekompensuje tych spadków. T-Mobile wszedł w ubiegłym rok na rynek usług transmisji danych dla biznesu, na którym panuje obecnie mordercza konkurencja i wartość tego rynku w 2015 r. może znowu spaść. Bilans trendów – stabilizacji na rynku komórkowym i silnej konkurencji na rynku stacjonarnym – jest w przypadku czterech głównych graczy trudny do przewidzenia. Prawdopodobnie w miarę dobry rok zanotuje znowu tylko Play, chociaż już może nie w takim dystansie do konkurentów, jak w 2014 r. Orange i T-Mobile będą – z różnych powodów – dalej tracić przychody. Polkomtel będzie tracił mniej. Warto przy tym zwrócić uwagę, że sytuacja czterech głównych graczy na rynku rozjeżdża się, jak nigdy przedtem i coraz trudniej ich porównywać. Czy potencjalne straty Polkomtelu są jeszcze takie ważne dla całej grupy Cyfrowego Polsatu, która ciągnie profity z rynku medialnego? Na wyniki finansowe operatorów w bieżącym roku negatywnie wpłynie wynik trwającej obecnie aukcji częstotliwości radiowych, który może ich kosztować 3,5–4 mld zł. To będzie jednak koszt jednorazowy, niezwiązany z kondycją całej branży. Wobec spadku przychodów wszyscy będą myśleli o redukcji kosztów i wypracowaniu odpowiedniego wyniku finansowego.