Mieszkańcy składają petycje do lokalnych władz z żądaniami zablokowania budowy nowoczesnej infrastruktury telefonii mobilnej. Wobec części z nich gminy mają związane ręce. Jednak przy budowie nowych urządzeń mogą wprowadzać pewne ograniczenia.
Wprowadzenie zakazu uruchomienia sieci 5G na danym terenie, zablokowanie możliwości zwiększenia dopuszczalnych poziomów pól elektromagnetycznych (PEM) albo wyłączenie sieci bezprzewodowej Wi-Fi w okolicznych szkołach – to tylko niektóre żądania zawarte w coraz liczniejszych petycjach lądujących na biurkach samorządowców. Nadawcami pism są przeważnie organizacje lub zrzeszenia zajmujące się zwalczaniem rozbudowy sieci telefonii mobilnej 5G. Większość tych petycji rozpatrywanych jest przez rady gmin negatywnie. I zdaniem prawników, słusznie. – Samorządy nie dysponują narzędziami, które umożliwiałyby im zablokowanie budowy urządzeń wskazanego standardu komunikacji – mówi radca prawny Marcin Florczak, partner w spółce Florczak Grabowski Szablewska-Gmerek Sp. p. Wskazuje, że organy administracji publicznej zlokalizowane w jednostkach samorządu terytorialnego działają na podstawie prawa (art. 7 Konstytucji RP). Ich kompetencje określają przepisy wykreowane przez ustawodawcę. Przepisy te nie dają JST autonomii decyzyjnej w kwestii lokalizowania urządzeń umożliwiających korzystanie z 5G. – Poza tym rozwój tej sieci umożliwiają i wymuszają na Polsce przepisy prawa unijnego – przypomina mec. Florczak.

Kontrowersyjne plany

Reklama
Jeżeli chodzi o petycje dotyczące zakazania zwiększenia norm PEM na danym terenie, to samorządy mają związane ręce. Normy promieniowania zostały bowiem ustalone aktem prawa krajowego, a dokładniej rozporządzeniem ministra zdrowia z 17 grudnia 2019 r. w sprawie dopuszczalnych poziomów pól elektromagnetycznych w środowisku (Dz.U. poz. 2448). Gmina nie ma prawa wchodzić w kompetencje ministra. Bez znaczenia są więc petycje o przeprowadzenie referendum wśród mieszkańców w sprawie lokalizacji masztów 5G. Gminy nie mogą też nic poradzić na to, że telekomy wykorzystują istniejącą już infrastrukturę do wdrożenia sieci 5G. Wprowadzanie odgórnych zakazów wykluczających budowę sieci na danym terenie również nie wchodzi w grę.
Sprawa jest bardziej złożona, gdy chodzi o dopuszczenie budowy nowych urządzeń telekomunikacyjnych. – Jednostki samorządu mogą zdecydować w planach miejscowych o obszarach przeznaczonych na takie inwestycje. Tym samym mogą ograniczyć zapędy inwestorów w tym zakresie – mówi Aleksandra Urbanowska-Bohun, MPA, radca prawny w Kancelarii Adwokatów i Radców Prawnych P.J. Sowisło & Topolewski. Gminy muszą się jednak liczyć z tym, że plany zagospodarowania przestrzennego mogą zostać zaskarżone do sądu administracyjnego przez mieszkańców zgodnie z uprawnieniem wynikającym z art. 101 i 101a ustawy z 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 713), jak też przez przedsiębiorców telekomunikacyjnych lub Urząd Komunikacji Elektronicznej na podstawie art. 48 ustawy z 7 maja 2010 r. o wspieraniu rozwoju usług i sieci telekomunikacyjnych (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 2410). To właśnie ta ustawa reguluje kwestie lokalizacji infrastruktury telekomunikacyjnej. Zgodnie z jej art. 46 plan miejscowy ustalany przez gminy nie może ustanawiać zakazów, a przyjmowane w nim rozwiązania nie mogą uniemożliwiać lokalizowania inwestycji celu publicznego z zakresu łączności publicznej, jeżeli taka inwestycja jest zgodna z odrębnymi przepisami. Wskazany art. 46 stanowi również, że jeżeli inwestycja telekomunikacyjna nie jest ujęta w planie miejscowym, to może być zlokalizowana na danym terenie, o ile nie jest to sprzeczne z przeznaczeniem terenu określonym w tym planie ani nie narusza ustanowionych tam zakazów lub ograniczeń. Przeznaczenia danego terenu pod zabudowę wielorodzinną, rolniczą, leśną, usługową lub produkcyjną nie uznaje się za sprzeczne z lokalizacją inwestycji telekomunikacyjnej, a przeznaczenie terenu pod zabudowę mieszkaniową jednorodzinną nie jest sprzeczne z lokalizacją takiej infrastruktury o nieznacznym oddziaływaniu.

Wątpliwe pierwszeństwo

Aleksandra Urbanowska-Bohun mówi, że wykładnia językowa art. 46 może sugerować, iż inwestycje telekomunikacyjne korzystają z pierwszeństwa przed innymi inwestycjami ustalanymi przez gminę w planie miejscowym i ustawodawca nadał im szczególne znaczenie pośród inwestycji celu publicznego. Ten pogląd bardzo często jest wyrażany w orzecznictwie organów administracji (np. organów architektoniczno-budowlanych), a także w orzecznictwie niektórych wojewódzkich sądów administracyjnych. – Taki przepis należałoby jednak uznać za niezgodny z Konstytucją RP, tj. przede wszystkim z zasadą samodzielności jednostek samorządu terytorialnego, ponieważ gminy mają prerogatywę do stosowania władztwa planistycznego na swoim terenie, oraz z zasadą stosowania ograniczeń w korzystaniu z konstytucyjnej wolności i praw, jako że plan miejscowy kształtuje sposób wykonywania prawa własności przysługującego podmiotom prywatnym – wyjaśnia mec. Urbanowska-Bohun. Taki pogląd prezentuje Naczelny Sąd Administracyjny (patrz: wyroki w sprawach o sygn. akt: II OSK 3477/18, II OSK 3131/18, II OSK 1632/16, II OSK 1508/17 czy II OSK 1341/13). Stoi on na stanowisku, że art. 46 ustawy o wspieraniu rozwoju usług i sieci telekomunikacyjnych nie oznacza, iż inwestycje telekomunikacyjne mogą być realizowane na danym terenie niezależnie od treści planu miejscowego, a w szczególności iż lokalizacja takich inwestycji jest dopuszczalna w każdym wybranym przez inwestora miejscu. – Tym samym przepis ten trzeba rozumieć tak, że choć rada gminy nie może ustanowić całkowitego zakazu lokalizowania, np. stacji bazowych telefonii komórkowej na terenie danej gminy, to jednak może ustalić w tym zakresie ograniczenia – wyjaśnia mec. Urbanowska-Bohun. Mowa tu np. o wskazaniu określonych obszarów przeznaczonych pod urządzenia telekomunikacyjne i niedopuszczenie do ich umieszczania np. na terenach mieszkaniowych albo rolnych. Potrzebne jest jednak odpowiednie uzasadnienie. – Zakaz lokalizacji masztu telekomunikacyjnego może być ustanowiony choćby dla konkretnego osiedla, jeżeli taka inwestycja naruszałaby inne wartości na takim obszarze, np. duże zagęszczenie zabudowy może powodować niewystarczające rozchodzenie się pola elektromagnetycznego i zbyt dużą ich kumulację, co z kolei może być niekorzystne z punktu widzenia ochrony zdrowia publicznego – wskazuje mec. Ubranowska-Bohun.

Inwestycje z poślizgiem

Co jednak, gdy plan miejscowy nie obowiązuje na danym terenie? Wówczas wójt, burmistrz bądź prezydent miasta w indywidualnie wydawanej decyzji o lokalizacji inwestycji celu publicznego przesądza o tym, gdzie może być umieszczone urządzenie telekomunikacyjne (nie dotyczy to infrastruktury o nieznacznym oddziaływaniu). Projekt takiej decyzji jest uzgadniany z wieloma organami administracji w specjalistycznych kwestiach, gdy chodzi m.in. o stosunki wodne, ochronę gruntów rolnych i leśnych, drogi publiczne, geologię, ochronę przyrody. Organy te oceniają zgodność inwestycji z przepisami odrębnymi. Zgodnie z art. 56 ustawy z 27 marca 2003 r. o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 293; ost.zm. Dz.U. z 2020 r. poz. 782) można odmówić ustalenia lokalizacji inwestycji celu publicznego, jeżeli zamierzenie inwestycyjne jest z nimi zgodne. – Tym samym brak planu miejscowego stanowi dla inwestora z jednej strony formalne ułatwienie w uzyskaniu decyzji lokalizacyjnej. Z drugiej jednak strony zwykle decyzje celu publicznego są zaskarżane przez właścicieli sąsiednich nieruchomości, co z kolei wydłuża proces inwestycyjny, bo pozwolenie na budowę można uzyskać tylko dysponując ostateczną decyzją lokalizacyjną – wskazuje mec. Urbanowska-Bohun.