Autopromocja

Dwukadencyjność wójtów to dobre rozwiązanie [WYWIAD]

Koniec samodzielności wójta? Rząd chce mieć większy wpływ na samorządy
Koniec samodzielności wójta? Rząd chce mieć większy wpływ na samorządyShutterStock
27 listopada 2024

- Zniesienie obecnych limitów doprowadziłoby do zabetonowania lokalnych scen politycznych - mówi dr hab. Stefan Płażek, adwokat i adiunkt w Katedrze Prawa Samorządu Terytorialnego Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Tomasz Szymański, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji, zapewnił podczas debaty w Senacie, że jego resort nie pracuje nad zniesieniem dwukadencyjności przy wyborze wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Zaznaczył, że taka zmiana powinna zostać poprzedzona debatą z ekspertami i przedstawicielami samorządów. Sami zainteresowani są za zniesieniem ograniczenia. W Koalicji 15 października nie ma jednomyślności. A czy pan widzi argumenty za tym, aby powrócić do nieograniczonej w czasie możliwości piastowania stanowiska lokalnego włodarza wybranego w wyborach bezpośrednich?

dr hab. Stefan Płażek, adwokat i adiunkt w Katedrze Prawa Samorządu Terytorialnego Uniwersytetu Jagiellońskiego
dr hab. Stefan Płażek, adwokat i adiunkt w Katedrze Prawa Samorządu Terytorialnego Uniwersytetu Jagiellońskiego

Nie. Trzeba jednak zaznaczyć, że sprawa jest bardzo złożona. Osobiście byłem orędownikiem dwukadencyjności. Wielokrotnie podkreślałem taką potrzebę w swoich publikacjach. Mogę powiedzieć wprost, że jestem ojcem takiego rozwiązania i nadal tego ojcostwa się nie wypieram. Oczywiste jest jednak, że dwukadencyjność krzywdzi dobrych gospodarzy. Jako przykład można tu wskazać zmarłego już Tadeusza Ferenca, który przez niemal dwie dekady zbudował w pojedynkę pięknie działające i rozwijające się miasto Rzeszów. Do tego oczywiście potrzebował kilku kadencji. Niestety tacy włodarze są w mniejszości. Właściwie Ferenc i kropka. Być może krzywdzę taką opinią innych włodarzy, którzy też się angażują w swoją pracę, ale ja ich osobiście nie znam. O wiele więcej jest sytuacji, w których wójt, burmistrz lub prezydent miasta są złymi samorządowcami. Takie osoby dzięki wielokadencyjności skupiają się głównie na rozwijaniu swoich układów – przez urzędników i ich rodziny. Tak się działo przez lata w Krakowie, gdzie poprzedni włodarz przez wiele kadencji wychował sobie wiernych wyborców. Dwukadencyjność temu zapobiega. Dlatego uważam, że rezygnacja z obecnych rozwiązań doprowadziłaby do zabetonowania lokalnych scen politycznych. Z dwukadencyjności można byłoby zrezygnować tylko wtedy, gdyby pojawiły się przepisy, które skutecznie blokowałyby wykorzystywanie funkcji lokalnych włodarzy.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.