Na uznanie zasługuje też podział wynagrodzenia na dwa składni: pensji zasadniczej i premii. Dla poszczególnych spółek w zależności od wielkości i obrotu będą też ustanowione limity płacowe. Niestety ustawa przewiduje wyjątek od tej zasady. Resort uważa, że nie będzie dochodziło do nadużyć, bo nowy przepis będzie można stosować tylko w sytuacjach wyjątkowych. Takie same argumentu padały w 2000 r., gdy podczas uchwalania ustawy kominowej eksperci zwracali uwagę na możliwość jej obchodzenia. I tak też się stało, po pewnym czasie jak grzyby po deszczu pojawiły się kontrakty menedżerskie z horrendalnie wysokimi pensjami i odprawami.

Niestety wyjątki w Polsce mają to do siebie, że po pewnym czasie stają się ogólnie stosowaną praktyką i w efekcie wypaczają sens nowych przepisów. I nie uspokaja mnie tłumaczenie wiceministra skarbu państwa; po zmianach prezes spółki komunalnej – zajmującej się np. wywozem śmieci – będzie musiał się sporo napracować, by na jego konto wpłynęły pieniądze, jakie dostaje obecnie. Wystarczy tylko zmniejszyć mu obecną pensję, a jej pozostałą część uzależnić od efektów. Nie wydaje mi się, aby samorządowcy chcieli robić taką krzywdę swoim znajomym. Z pewnością radni i lokalni mieszkańcy powinni się bacznie przyglądać, jak te zmiany będą wprowadzane.