– Podczas gdy trwają prace nad waloryzacją stawek diet podróżnych, nie ma jednoznacznych deklaracji przedstawicieli rządu w sprawie zmiany stawek dotyczących tzw. kilometrówki, a tym bardziej w miarę szybkiego rozwiązania problemu – zauważa Krzysztof Iwaniuk, przewodniczący związku. Podkreśla, że stawki dotyczące kosztów używania do celów służbowych prywatnych pojazdów określa rozporządzenie ministra infrastruktury (Dz.U. z 2002 r., nr 27 poz. 271 ze zm.), które w tej kwestii nie było zmieniane od 2007 r., czyli od 15 lat. – Rozporządzenie to całkowicie nie uwzględnia obecnej sytuacji ekonomiczno-gospodarczej: drastycznego wzrostu cen paliw, amortyzacji zakupu pojazdów, ubezpieczeń i ciągle galopującej inflacji – wylicza Iwaniuk.
Dodaje, że w wielu urzędach gmin z obszarami wiejskimi realizacja usług publicznych związanych szczególnie z opieką społeczną, gospodarką komunalną, oświatą, sprawami obywatelskimi, architekturą i inwestycjami odbywa się przy wykorzystywaniu prywatnych samochodów pracowników. Dochodzi do tego także techniczno-logistyczna pomoc dla uchodźców z Ukrainy. – Nasi pracownicy z reguły nie mają dostępu do samochodów służbowych, których koszty eksploatacji obciążają pracodawcę. Obecnie nisko opłacani pracownicy samorządowi masowo wypowiadają umowy na wykorzystywanie swoich samochodów do celów służbowych, nie widząc możliwości ich dotowania z niskich pensji – zaznacza, wskazując przy tym, że administracja samorządowa nie ma możliwości dopłacania pracownikom do paliwa, wzorem Poczty Polskiej czy Lasów Państwowych.
Reklama
Związek zwrócił się do premiera o jak najszybsze rozwiązanie problemów diet i kilometrówek. Przypomnijmy, że z podobnym apelem wystąpili w ubiegłym tygodniu przedstawiciele pracodawców i związkowców podczas posiedzenia zespołu ds. budżetu, wynagrodzeń i świadczeń socjalnych Rady Dialogu Społecznego (pisaliśmy o tym: „Podwyższyć diety i kilometrówkę”, DGP nr 114/2022). ©℗