Wczoraj zakończyły się konsultacje projektu w tej sprawie. Nowelizacja z 2 grudnia 2021 r. ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. poz. 2269) wprowadziła elastyczne zasady tworzenia stref czystego transportu (SCT). Dzięki tym rozwiązaniom miasta mogą wprowadzać zakazy wjazdu najbardziej trujących samochodów na dużych obszarach i dzięki temu efektywnie ograniczyć emisję smogu pochodzącego z transportu. Ograniczenia obejmą także pojazdy należące do mieszkańców.
Dyskusja wokół wzoru
Gminy będą odpowiadały za oznaczenie SCT, a także za wydawanie oznaczeń (nalepek) informujących o tym, czy samochód może wjechać do strefy. W związku z tym w ostatnich dniach pojawił się projekt rozporządzenia ministra klimatu i środowiska w sprawie wzoru nalepki dla pojazdów uprawnionych do wjazdu do strefy czystego transportu.
Reklama
Określono szerokość nalepki (10 cm), wysokość (5 cm) i jej kolor (zielony). Ma się na niej znaleźć nazwa gminy, dla której wydano nalepkę, oraz napis: „Strefa czystego transportu”, a także numer rejestracyjny pojazdu.
Samorządy oraz organizacje branżowe i pozarządowe, w tym zaangażowane w walkę ze smogiem, zgodnie ten projekt krytykują. Gdyby bowiem gminy przygotowały oznaczenia według wzoru resortu, kierowca z nalepką na samochodzie wydaną w Krakowie nie mógłby wjechać do strefy warszawskiej (oba miasta deklarują powstanie SCT). - Ta propozycja jest dysfunkcjonalna. Wzór przygotowano pod lokalne potrzeby. Nie uwzględniono przemieszczania się samochodów między strefami w różnych miastach - mówi Bartosz Piłat, ekspert Polskiego Alarmu Smogowego.

Reklama
Także według Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych (PSPA) kluczowe jest wprowadzenie naklejek o charakterze ponadlokalnym. - Nie może dojść do sytuacji, że osoba podróżująca po Polsce będzie miała kilka naklejek, by móc poruszać się w różnych SCT - mówi Wojciech Jakubczak z PSPA.
Adam Wieczorek, wiceprezydent Łodzi, dodaje, że wzór resortu jest za duży i nie nawiązuje do rozwiązań z innych państw UE.
Z informacji Unii Metropolii Polskich (UMP) wynika, że także inne miasta zgłaszają uwagi do projektu resortu. Samorządy, w tym skupione w UMP, współpracują z PSPA w ramach powołanego pod koniec ubiegłego roku komitetu samorządowego. Zajmuje się on m.in. wdrażaniem nowelizacji ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych.
Zgoda między organizacjami jest co do tego, że oznaczenia powinny być uniwersalne, aby były respektowane we wszystkich miastach i gminach, w których zostaną utworzone SCT.
Proponują, aby możliwość wjazdu pojazdu do strefy uzależnić od normy emisji spalin. Wojciech Jakubczak zaznacza, że w Europie funkcjonuje już ok. 300 stref niskoemisyjnych i jest to najczęściej występujące kryterium dopuszczenia pojazdu do wjazdu. Bartosz Piłat zwraca uwagę, że urzędnicy co prawda przez lata nie wpisywali do dowodów rejestracyjnych klasy emisyjności, jednak z niewielkim marginesem błędu można przyjąć, że spełnianie określonej normy poświadcza data pierwszej rejestracji pojazdu. - Ta informacja znajduje się w każdym dowodzie rejestracyjnym - podkreśla.
Dodatkowo - jak mówi - powinno pojawić się oznaczenie dla lokalnych wyłączeń z zakazu wjazdu do SCT. - Każde miasto ma swoją specyfikę. Zakładamy, że może pojawić się grupa pojazdów, dla której przepisy należałoby złagodzić. W Krakowie są to np. przedsiębiorcy wykorzystujący do przewozu osób wysłużone busy. Lepiej będzie, jeśli przez dwa, trzy lata będą mogli kontynuować swoją działalność, niż gdyby zamiast jednego busa do miasta wjechało kilkadziesiąt dodatkowych samochodów. Ten czas powinien im wystarczyć na dostosowanie się do wymagań - ocenia ekspert.
Jego zdaniem wzór lokalnej nalepki powinien zawierać nazwę strefy, datę ważności oraz numer rejestracyjny pojazdu.
Szkodliwe diesle
Eksperci uważają, że nalepki powinny rozróżniać samochody z silnikiem Diesla. - Samochody z silnikiem benzynowym o normie emisji Euro 3 emitują tlenki azotu na tym samym poziomie co diesle o normie Euro 6 - podkreśla Bartosz Piłat.
Podobnie uważa współpracujące z samorządami PSPA. - Silniki wysokoprężne w dużej mierze odpowiadają za zanieczyszczenie powietrza cząstkami stałymi i tlenkami azotu, dlatego wiele europejskich miast wymaga wyższej normy Euro dla pojazdów z silnikami Diesla niż dla pojazdów benzynowych - mówi Wojciech Jakubczak.
Eksperci zwracają też uwagę, że w propozycji resortu brakuje oznaczeń dla pojazdów zeroemisyjnych. Nie wszystkie mają zieloną rejestrację, np. większość pojazdów bateryjnych oraz pojazdy kierowców z zagranicy.
- Zakładamy, że zakazy wjazdu do stref będą się z czasem zaostrzać. Wzór nalepki powinien odpowiadać także temu wymaganiu - dodaje Bartosz Piłat.
Ministerstwo klimatu podkreśla, że z uwagi na dużą swobodę dla gmin w określaniu zasad funkcjonowania stref nie ma możliwości ustanowienia jednej uniwersalnej nalepki. - Na każdej będzie znajdować się nazwa gminy, w której uprawnienie do wjazdu pojazdu jest ważne - zapowiada. Jednocześnie deklaruje, że jest otwarte na uwagi i nowe propozycje. - Naszym celem jest współpraca z samorządami przy kształtowaniu tych przepisów, gdyż to one będą odpowiedzialne za ich wdrożenie - zaznacza resort. ©℗
Oznaczenia dla stref czystego transportu / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe
Etap legislacyjny
Projekt rozporządzenia w konsultacjach