Koszt zakupu gazu na Towarowej Giełdzie Energii na styczeń kolejnego roku w październiku 2020 r. wynosił 73,75 zł/MWh, a rok później, w październiku 2021 r. już 420,2 zł/MWh - podał Urząd Regulacji Energetyki. To wzrost o 470 proc. URE wyjaśnia, że od początku 2021 r. ceny gazu ziemnego rosną w całej Europie, a to przekłada się na ceny na rynku detalicznym.
Temat w ubiegłym tygodniu został poruszony na posiedzeniu Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego. Samorządowcy chcieliby programu osłonowego dla tych gmin, w których ceny gazu poszybowały. I przyznają, że chodzi przede wszystkim o ogrzewanie szkół i domów opieki społecznej.
Marek Wójcik, sekretarz strony samorządowej KWRiST, podkreśla, że w wysokości subwencji oświatowej nie uwzględniono inflacji - to już znaczny problem. Do tego dochodzą szybujące ceny gazu. W jednostkach z dużą liczbą szkół płace stanowią pierwszą pozycję w strukturze kosztów, drugą media. - Co mają zrobić samorządy, które gazem ogrzewają kilkadziesiąt lub, w przypadku większych samorządów, kilkaset szkół? Nie możemy nie ogrzewać szkół, szpitali, domów opieki społecznej - zaznacza.
Reklama
Jakie rozwiązania proponują samorządowcy? Fundusz, do którego mogłaby wnioskować gmina o dopłatę w wysokości wzrostu kosztów opłat w porównaniu do ubiegłego roku. Inne możliwe rozwiązanie to - jak dodaje Marek Wójcik - podniesienie kwoty subwencji oświatowej o około 3-4 mld zł.
Paweł Szefernaker, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji, zaznaczył podczas posiedzenia KWRiST, że na razie nie ma takich planów. Jednocześnie rząd planuje tarczę antyinflacyjną, która ma złagodzić podwyżki, w tym cen gazu oraz wsparcie osłonowe dla najuboższych.

Reklama
Ani gaz, ani fotowoltaika
Rosnące ceny gazu to problem dla gmin, które stawiały na to paliwo, chociażby w związku z walką ze smogiem i rosnącymi kosztami emisji CO2. Wymiana kopciuchów idzie sprawnie w tych miejscowościach, które miały rozbudowaną sieć gazową, m.in. w gminach małopolskich, w tzw. krakowskim obwarzanku. Gaz jest też pierwszym wyborem mieszkańców, którzy wymieniają trujący węglowy piec w ramach rządowego programu „Czyste powietrze”.
Jakie konsekwencje dla walki ze smogiem będą miały rosnące ceny gazu? - Nie ma jasnej perspektywy, w jakim kierunku zmierzamy - tak główny problem definiuje Krzysztof Iwaniuk, wójt gminy Terespol, przewodniczący Związku Gmin Wiejskich RP. - O tym, że gaz jest paliwem przejściowym, wiadomo. Można się też było spodziewać w dłuższej perspektywie rosnących cen tego paliwa - dodaje.
Podkreśla przy tym, że zwłaszcza mieszkańcy regionów wiejskich, w rozproszonej zabudowie, są w kropce. Tam nie ma mowy o rozbudowie sieci gazowej, a jedynym sensownym obecnie rozwiązaniem, ze względu na rosnące koszty gazu, są pompy ciepła. Koszt ich zakupu jest jednak znacznie wyższy niż kotłów gazowych. W dodatku pojawią się kolejne bariery. Przejście na pompy ciepła opłaca się bowiem w połączeniu z fotowoltaiką. Natomiast od 1 kwietnia mają się zmienić zasady rozliczenia prosumentów - tak zakłada znowelizowana przez Sejm ustawa o odnawialnych źródłach energii (za jej odrzuceniem opowiedział się Senat i przygotował własną propozycję; ustawa czeka na ponowne rozpatrzenie przez posłów). Korzystny dla prosumentów system opustowy, w którym sieć jest wirtualnym magazynem energii, ma być zastąpiony modelem sprzedażowym (net-billingu).
- Na jaką zmianę mam więc namawiać mieszkańców? - pyta Krzysztof Iwaniuk. Przyznaje, że w jego gminie do wymiany jest około 90 proc. pieców. Kilka rodzin postawiło na pompy ciepła, ale - jak zaznacza - są to osoby w drugiej grupie podatkowej. Pozostałych nawet do gazu przekonać było ciężko. - Kupują tonę węgla na najbardziej ciężką zimę. Przede wszystkim jednak ogrzewają się drewnem z lasu - zaznacza. Poza tym nawet gdyby przeskoczyć barierę finansową, to pozostanie problem dostępu do usług serwisowych dużo bardziej skomplikowanych urządzeń, jak pompa ciepła.
Przypomnijmy, że w województwie lubelskim nie będzie można - zgodnie z uchwałą antysmogową - palić w pozaklasowych piecach już od 2024 r.
Kluczem będzie termomodernizacja
Czy rosnące ceny gazu opóźnią wymianę kotłów, a więc walkę ze smogiem? Piotr Siergiej z Polskiego Alarmu Smogowego zwraca uwagę, że do góry poszły także ceny węgla, średnio o 40 proc. Na składach jeszcze dwa lata temu kształtowały się na poziomie kilkuset złotych, teraz nawet 1,7 tys. zł. Dlatego jego zdaniem coraz powszechniejsze będzie zmniejszanie kosztów ogrzewania przez termomodernizację. - Bodziec do ocieplenia domów będzie coraz mocniejszy - mówi. I przypomina, że wciąż obowiązuje ulga termomodernizacyjna. - Programy gminne dotują wymianę źródeł ciepła, natomiast program „Czyste powietrze” nie tylko opłaca wymianę pieca, ale także termomodernizację domów. To często umyka w dyskusjach - podkreśla.
Według niego w związku z rosnącymi kosztami gazu mogłoby wzrosnąć zainteresowanie pompami ciepła w połączeniu z fotowoltaiką. - Gdyby rząd nie podcinał nowymi regulacjami branży fotowoltaicznej - zastrzega jednak Piotr Siergiej. ©℗
Na co wymieniamy kopciuchy / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe