Reklama
Dotychczasowe zasady organizowania odbioru odpadów z nieruchomości niezamieszkanych (czyli firm, biurowców, szkół i instytucji) zmienia uchwalona niedawno przez Sejm nowelizacja ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (skierowana do Senatu, dalej: ustawa czystościowa).
Obecnie jest tak, że jeśli gmina w uchwale zdecyduje, że chce odbierać odpady z nieruchomości niezamieszkanej, jej właściciel musi na piśmie wyrazić zgodę na przystąpienie do systemu gminnego. Znowelizowana ustawa czystościowa odwraca tę sytuację. Zakłada, że jeśli gmina zdecyduje o odbiorze odpadów z nieruchomości niezamieszkanej, jej właściciel zostanie do systemu wpisany automatycznie. Będzie miał jednak 60 dni na złożenie oświadczenia, że z systemu występuje. Wówczas musi podpisać umowę na odbiór i zagospodarowanie odpadów z firmą na wolnym rynku.
Potrzeba więcej czasu
Adam Abramowicz, rzecznik małych i średnich przedsiębiorców, zapowiada, że na etapie prac senackich będzie dążył do tego, by czas na wyjście z systemu gminnego wydłużyć do 90 dni. – 60 dni to dość krótki czas i może stanowić kłopot dla wielu firm, gdyż czasem przez nieuwagę ktoś może ten termin przeoczyć – podkreśla.
Tłumaczy, że jeśli przedsiębiorca w stosownym czasie przedstawi oświadczenie o wypisaniu się z gminnego systemu, to zasadniczo – pod względem ponoszonych przez niego opłat – nic się dla niego nie zmieni, gdyż nadal będzie korzystał z oferty rynkowej, tak jak robi to obecnie.
– Jeśli jednak przedsiębiorca przegapi termin, to wejdzie obowiązkowo do gminnego systemu, a tam ceny mogą być wyższe niż na rynku. Choć pewnie w różnych gminach będzie to różnie wyglądać – zastrzega rzecznik MSP.
O co chodzi? O pieniądze
Obecnie sytuacja jest zgoła inna. Właściciele nieruchomości niezamieszkanych (a więc w dużej mierze przedsiębiorcy) pozostający w systemie gminnym odbioru i zagospodarowania odpadów są w komfortowej sytuacji. Ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 888) ustanawia bowiem maksymalne opłaty za pojemnik, którymi gmina może przedsiębiorcę obciążyć. Te – zdaniem ekspertów branży odpadowej – są na tyle niskie, że nie pokrywają kosztów zagospodarowania odpadów z firmowych śmietników. W związku z tym część miast, w tym Warszawa i Łódź, podjęły decyzję o wyłączeniu nieruchomości niezamieszkanych z systemu gminnego, bo w innym wypadku do odbioru odpadów z firm i instytucji dopłacaliby mieszkańcy.
Ostatnia nowelizacja stawki maksymalne jednak podnosi. I to znacznie (patrz: infografika).
– Gminy wywalczyły możliwość ustalenia maksymalnej stawki opłaty za pojemnik 1100 l oscylującej wokół 230 zł, a chciały nawet dwa razy tyle. Dziś maksymalna rynkowa cena za odbiór odpadów z pojemnika o takiej pojemności to 150 zł, a często sporo mniej – w zależności od rodzaju deponowanego surowca – mówi Karol Wójcik ze Związku Pracodawców Gospodarki Odpadami (ZPGO).
Przyznaje, że oczywiście to rada danej gminy decyduje ostatecznie o wysokości opłaty za pojemnik, ale przepisy dadzą jej możliwość, by było to 230 zł, czyli dużo więcej niż na wolnym rynku. – Spowoduje to, że w wielu gminach będzie po prostu drogo – podkreśla ekspert.
Zwraca uwagę, że niewątpliwie tam, gdzie nieruchomości niezamieszkane pozostaną w systemie gminnym, stawki za pojemnik zostaną urealnione. Poza tym część miast, które zdążyły te nieruchomości wyrzucić z systemu, może chcieć znów je do niego włączyć.
Ceny w poszczególnych miastach się różnią. Z ankiety Krajowej Izby Gospodarki Odpadami (KIGO) wśród jej członków wynika, że całkowite pokrycie kosztów może zapewnić opłata w wysokości co najmniej 200 zł za pojemnik 1100 l. Przypomnijmy, że obecna stawka maksymalna to nieco ponad 61 zł. Kraków podczas konsultacji ustawy czystościowej postulował, aby podnieść ją dwukrotnie, czyli do ok. 122 zł, a z ankiet z województw łódzkiego i mazowieckiego wynika, że powinna ona wynosić nawet 450 zł.
Wyjaśnione wątpliwości
To nie koniec zmian. Nowelizacja doprecyzowuje, że deklarowaną liczbę pojemników należy rozumieć jako iloczyn liczby pojemników na terenie nieruchomości oraz liczby ich opróżnień w ciągu miesiąca.
Uściśla także, że umowa zawarta przez przedsiębiorcę na odbiór odpadów na wolnym rynku musi obejmować wszystkie frakcje odpadów komunalnych. Przypomnijmy, że segregacja odpadów jest obowiązkowa (właściciel nieruchomości nie może zadeklarować, że nie segreguje odpadów i ponosić dobrowolnie wyższą opłatę).
Ten przepis nie podoba się ZPGO. – Przecież można wyobrazić sobie sytuację, w której jedna firma odbiera np. papier, a inna pozostałe surowce. Oczywiście wszystko na podstawie umów – zaznacza Karol Wójcik.
Ostatnie starcie w Senacie
Przedstawiciele samorządów argumentują, że potrzebują stabilnego systemu odpadowego. Dlatego zależy im na regulacjach, które ułatwią im objęcie systemem możliwie jak największej liczby nieruchomości.
Inne spojrzenie mają przedstawiciele przedsiębiorców. Karol Wójcik przekonuje, że dla właścicieli nieruchomości niezamieszkanych pozostawanie w systemie gminnym jest niekorzystne.
– To gmina wybiera firmę, która obsłuży wszystkie nieruchomości niezamieszkane pozostające w systemie gminnym, a więc właściciel takiej nieruchomości nie będzie mógł zakończyć współpracy z firmą, z której usług nie jest zadowolony. Nie ustali godzin odbioru, harmonogramu itd. Zostanie mu to narzucone, bo nie on jest klientem w tym układzie, tylko gmina – zaznacza.
Przypomnijmy, że podczas prac nad nowelizacją ustawy czystościowej w 2019 r. przepisy dotyczące odbioru odpadów z nieruchomości niezamieszkanych zmieniły się na ostatniej prostej. Uzgodnione w ramach Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego (KWRiST) stanowisko zakładało, że właściciele tych nieruchomości będą opuszczać gminny system na podstawie oświadczenia. Ostatecznie Sejm uchwalił jednak – ku zaskoczeniu strony samorządowej – że będą do niego przystępować na podstawie pisemnej zgody.
Opłaty maksymalne za odpady
Etap legislacyjny
Nowelizacja skierowana do Senatu