– Chcielibyśmy poznać opinię samorządów w tej sprawie – potwierdza rzecznik resortu skarbu Magdalena Kobos. Chodzi o 10 uzdrowisk: Busko-Zdrój, Ciechocinek, Kołobrzeg, Świnoujście, Lądek-Długopole, Szczawno-Jedlina, Wysowa, Rabka, Rymanów i Horyniec.

Pierwotnie, jak informowaliśmy w DGP, rząd planował sprywatyzowanie swoich ośrodków. Ale ten scenariusz nie spodobał się samorządom i został oprotestowany w trakcie konsultacji projektu rozporządzenia ministra skarbu w tej sprawie.

„Wynika z nich, że zarówno społeczności lokalne, związki zawodowe, jak i władze lokalne nie są zainteresowane przekazaniem zakładów uzdrowiskowych prywatnym inwestorom” – napisał minister skarbu Mikołaj Budzanowski w piśmie zapraszającym marszałków na dzisiejsze spotkanie.

Dlatego resort skarbu w pierwszej kolejności zaoferuje województwom możliwość przejęcia uzdrowisk, a jeśli ostatecznie nie będą zainteresowane, realna stanie się prywatyzacja.

O taką możliwość samorządy, ale też uzdrowiska dobijały się od dawna. – Przejęcie ośrodków przez samorządy jest lepszym wyjściem niż prywatyzacja. Prywatne podmioty ograniczają się do działalności sanatoryjnej i spa, a my mamy jeszcze działalność leczniczą, zatrudniamy lekarzy – argumentuje Józef Maj, przedstawiciel uzdrowiska w Busku-Zdroju. Te same cele przyświecają samorządom.

– Komunalizacja spółek pozwoli utrzymać ich charakter, – twierdzi marszałek woj. podkarpackiego Mirosław Karapyta.

Resort skarbu szacował, że z prywatyzacji uzdrowisk miałby otrzymać około 125 mln zł, o ile znalazłby kupców, teraz jest gotów przekazać je nieodpłatnie samorządom wojewódzkim.

W ub.r. wszystkie uzdrowiska poza Ciechocinkiem były na plusie, ale ich potrzeby inwestycyjne są spore, wyceniane łącznie na 150 mln zł w ciągu dwóch lat.

Proces przejmowania potrwałby co najmniej kilka miesięcy, bo muszą się na to zgodzić sejmiki w poszczególnych województwach. Więc realny termin zmiany właściciela uzdrowisk to zapewne przyszły rok.