Sześć gminnych planów zagospodarowania, uwzględniających farmy wiatrowe, powinno trafić do sądu – uważa minister rolnictwa. Wszystko dlatego, że planów w porę nie podważył wojewoda. Za błąd zapłacą inwestorzy.
W ciągu ostatniej dekady w wielu gminach na terenie całego kraju, w tym na Dolnym Śląsku, uchwalono miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego pozwalające na lokalizacje farm wiatrowych. Niektóre z samorządów, opierając się na indywidualnej interpretacji Ministerstwa Rolnictwa, nie uzgodniły z nim wyłączenia gruntów rolnych (klas I – III) pod budowę wiatraków.
Pomimo jednak niedochowania procedury plany miejscowe nie zostały zakwestionowane w trybie nadzorczym przez wojewodę i weszły w życie. Dziś, na skutek protestów mieszkańców sąsiadujących z wybudowanymi lub mającymi powstać farmami, Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi (MRiRW) zwróciło się m.in. do wojewody dolnośląskiego o rozważenie zaskarżenia planów, które wcześniej zaakceptował.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.