Teoretycznie bardzo się starają i wiedzą, co robić. Cenią sobie plany, strategie i współpracę z biznesem. Ale w praktyce co druga inwestycja powstaje na podstawie warunków zabudowy, a na długofalowe działania brakuje pieniędzy, a często i determinacji włodarzy.
DGP
By ustalić, jak faktycznie wygląda wspieranie firm przez samorządy, na przełomie maja i czerwca, a więc już w czasie, gdy JST mierzyły się ze skutkami epidemii, na zlecenie Narodowego Centrum Badań i Rozwoju przebadano 491 polskich miast i gmin. Pytania dotyczyły kwestii gospodarczych w planowaniu strategicznym i przestrzennym, formy współpracy z biznesem, działań na rzecz poprawy dostępu przedsiębiorstw do zasobów (kapitału, pracy i nieruchomości) oraz o bezpośredniego wsparcia firm. Z udzielonych odpowiedzi powstał raport „Mechanizmy wspierania lokalnej przedsiębiorczości przez jednostki samorządu terytorialnego”. Wynika z niego, że zdecydowana większość miast i gmin widzi potrzebę podejmowania różnych form wspierania rozwoju lokalnej gospodarki i firm działających na ich terenie. Ale do angażowania się bardziej skłonne są jednostki, które w ostatnich latach dobrze rozwijały się gospodarczo niż te, które można określić jako gospodarczo pasywne. Działań prorozwojowych brakuje więc przede wszystkim tam, gdzie byłyby one najbardziej potrzebne. Badanie potwierdza też, że duże jednostki są bardziej aktywne niż gminy wiejskie.
Reklama

Reklama
Postanowiliśmy przeanalizować sześć wybranych zagadnień z raportu. Zapytaliśmy też o nie ekspertów. Jak się okazało, postawione w raporcie tezy nie zawsze uważają oni za słuszne.

planowanie rozwoju – poza utarte ramy wychodzi niewielu

Samorządy dość powszechnie akceptują pogląd, że planowanie strategiczne powinno obejmować kwestie związane z rozwojem gospodarczym (78 proc.). Paradoksalnie jeszcze częstsze jest poparcie dla udziału przedsiębiorców w formułowaniu celów gospodarczych JST i konsultowania z nimi planów sektorowych mających wpływ na ich działalność (83 proc.). Mniej zwolenników (61 proc. przy 14 proc. odpowiedzi przeciwnych) ma idea budowania przewag konkurencyjnych gminy przez określanie w dokumentach strategicznych i następnie wspieranie specjalizacji gospodarczych gminy. Zgoda na takie działanie jest najczęstsza w dużych miastach, a najrzadsza w gminach wiejskich.
Własna praktyka często bywa odmienna od deklaracji. 30–39 proc. gmin w rzeczywistości nie angażuje się w działania, które uznaje za pożądane. Największa różnica dotyczy udziału przedsiębiorców w przygotowanie planów rozwoju gospodarczego. Bardzo częste jest włączanie celów gospodarczych do strategii rozwoju (86 proc. miast i 74 proc. gmin wiejskich). Natomiast raczej nieczęsto gminy podejmują takie działania, jak uchwalenie odrębnego programu gospodarczego (17 proc.), wyznaczenie inteligentnych specjalizacji gospodarczych (24 proc.) czy ankietowe badania opinii przedsiębiorców (27 proc.).

Dobre przykłady

  • Instytucjonalizacja udziału przedsiębiorców w planowaniu np. przez pracę rady gospodarczej przy burmistrzu (takich działań podjęły się Szczytno, Malbork).
  • Badanie opinii przedsiębiorców nie tylko z wykorzystaniem ankiet, ale także wywiadów pogłębionych (Jarocin).

Bariery

  • Brak podstawy prawnej dla działania w sferze rozwoju gospodarczego – przedsiębiorstwa nie są objęte katalogiem zadań gminy w ustawie o samorządzie gminnym.
  • Złożone i niestabilne prawo regulujące działania przedsiębiorstw.
  • Brak dostępnych środków, które można by przeznaczyć na wspieranie rozwoju gospodarczego.

opinia:

Strategia musi nas wyróżniać

DGP
Zakres strategii samorządu musi uwzględnić również te obszary, które nie mieszczą się bezpośrednio w jego kompetencjach, a są uzależnione od jego działań. Chodzi tu głównie o wspieranie potencjału działania podmiotów prywatnych i publicznych. Podstawowy cel strategiczny, jakim jest poprawa jakości życia mieszkańców, osiąga się, budując infrastrukturalną i instytucjonalną bazę służącą zaspokajaniu potrzeb wspólnoty, a także stwarzając warunki rozwoju sektora prywatnego.
Fundamentem prac nad strategią jest diagnoza istniejącego stanu. Trzeba w nią angażować wszystkich interesariuszy: mieszkańców (dzieci, młodzież, studentów, osoby niepełnosprawne, seniorów), przedsiębiorców, firmy (małe, średnie i duże, krajowe i zagraniczne), szkoły, uczelnie, instytucje kultury, organizacje pozarządowe itp.
Niezwykle ważnym elementem budowania strategii jest wyznaczenie wizji, misji, obszarów działań strategicznych i priorytetów. Dobra strategia musi wyróżniać, a więc wskazywać, w czym gmina jest najlepsza, określić specjalizację i nade wszystko być spójna z innymi strategicznymi dokumentami: studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego, planami zagospodarowania przestrzennego, wieloletnią prognozą finansową, planami inwestycyjnymi i innymi programami sektorowymi czy planami marketingowymi i promocyjnymi. Na końcu tego procesu trzeba tę strategię dobrze sprzedać i skutecznie wdrażać oraz stale monitorować i zachować jej otwartość na zmiany.

Współpraca z przedsiębiorcami – deklaracje i obawy przed realnymi kontaktami

Zdecydowana większość gmin (88 proc.) deklaruje potrzebę budowy zaufania w relacjach z przedsiębiorcami oraz dążenie do wzmacniania prestiżu przedsiębiorców w lokalnym środowisku (75 proc.). Ale jeżeli dochodzi do konkretów, to dane nie są już tak optymistyczne. Wprawdzie samorządy deklarują utrzymywanie kontaktu w formie okazjonalnych spotkań bezpośrednio z właścicielami firm (69 proc.) lub reprezentującymi ich organizacjami (58 proc.), lecz już rada czy forum przedsiębiorców jako oficjalne ciało konsultacyjno-doradcze występuje tylko w co trzeciej gminie, głównie w dużych miastach (58 proc.). Co zrozumiałe, częściej do wspólnych działań dochodzi również w gminach miejskich. O ile współdziałanie z przedsiębiorcami czy spotkania z nimi są uznawane za skuteczne narzędzia współpracy przez większość samorządów, to wyraźnie widać rezerwę – zwłaszcza w małych JST – jeśli chodzi np. o konsultacje społeczne budżetu JST oraz organizowanie wspólnych wyjazdów z przedsiębiorcami. O braku wpływu takich działań na gminy mówi ponad 20 proc. małych samorządów. Generalnie autorów raportu niepokoi brak większego zainteresowania JST zinstytucjonalizowaną współpracą z przedsiębiorcami.

Dobre przykłady

  • Konkurs na biznesplan, w którym przedstawiciele biznesu i angażują się w prace komisji konkursowej i wspierają uczestników (Jasło), kameralne imprezy typu „śniadanie z przedsiębiorcami” ( Adamów, Częstochowa, Śrem, Zgierz, Stalowa Wola).
  • Wideokonferencje z ludźmi biznesu w czasie epidemii (Grajewo).

Bariery

  • Możliwość postrzegania bliskich relacji władzy z przedsiębiorcami jako podejrzenia o korupcję i nierówne traktowanie podmiotów gospodarczych.
  • Brak poczucia wspólnoty interesów lub konkurujące ze sobą. niezainteresowane współdziałaniem środowisko przedsiębiorców .
  • Brak dostatecznej współpracy JST z firmami (zwykle dużymi), które w wyniku zmian organizacyjnych lub własnościowych przenoszą swoje centra decyzyjne poza teren JST. Skutkuje to spadkiem poziomu współpracy i zaangażowania tych podmiotów w sprawy lokalne. Analogicznie nie angażują się zazwyczaj w lokalne kwestie te przedsiębiorstwa, których zarządy są zlokalizowane daleko, a w gminie powstają tylko ich oddziały (filie).
  • Brak społecznej akceptacji dla organizowania imprez i wydawania publicznych pieniędzy na współpracę z przedsiębiorcami.

opinia

Samorząd gospodarczy pilnie potrzebny

DGP
Źródłem braku lub znikomości współpracy samorządów terytorialnych z przedsiębiorcami jest zatrzymanie i niedokończenie zmiany ustroju w Polsce, w którym ciągle nie ma niektórych demokratycznych instytucji. Jak popatrzymy na instytucje II Rzeczpospolitej, które przywrócono po 1989 r., to najważniejszą zmianą było przywrócenie samorządu terytorialnego. W II RP tak samo jak samorząd terytorialny ważny powszechny samorząd gospodarczy. Łącznie stanowią fundament demokratycznego państwa i są murem obronnym dla obywateli przed nadużyciami władzy centralnej. Dzisiaj nie ma powszechnego samorządu gospodarczego. Rozsądne samorządy nawet przy braku podstawy konstytucyjnej powołują rady gospodarcze z nich złożone. Dzięki takiemu rozwiązaniu, o ile jest ono traktowane poważnie, przedsiębiorcy są włączeni w procesy podejmowania decyzji. W innych krajach UE, w których częścią ustroju politycznego jest samorząd gospodarczy – zarówno dobrowolny, jak i obowiązkowy – sprawdza się on znakomicie. Przedsiębiorcy pochodzący z wyborów powszechnych, tak jak i władze samorządu terytorialnego, ustalają np. uczciwe i racjonalne np. stawki czynszu przy najmie miejskich obiektów, odpowiednio różnicując je w zależności od rodzaju działalności, wielkości firmy i prestiżu miejsca. Obawy niektórych samorządów przed kontaktami z przedsiębiorcami wzięły się z takich absurdów jak np. nieoficjalny zakaz spotkań ministrów w swoich urzędach z przedsiębiorcami oraz wciąż traktowanie ich przez administrację jako potencjalnych przestępców.

Edukacja a praca – pracownika trzeba wykształcić

Zdecydowana większość gmin jest przekonana o celowości budowania związków między systemem edukacji a rynkiem pracy. Najczęściej deklarowane działania to organizowanie staży i praktyk w przedsiębiorstwach (78 proc. respondentów), poradnictwo zawodowe w szkołach (76 proc.), szkolenia nauczycieli zawodu (76 proc.) i spotkania młodzieży z przedsiębiorcami (73 proc.). Dostępne narzędzia na ogół są oceniane jako skuteczne. Miasta najlepiej oceniają organizowanie nowych kierunków kształcenia w konsultacji z pracodawcami (98 proc. wskazań dużego lub średniego wpływu). Wśród gmin wiejskich najwyższe noty ma zaś organizowanie stażów i praktyk w przedsiębiorstwach (94 proc.). W relacji do postrzeganych potrzeb najsłabiej oceniana jest skuteczność poradnictwa zawodowego.
Ważne jest, aby zwrócić uwagę na zdecydowanie mniejsze pole do działania dla gmin wiejskich. Zasadniczo tylko miasta na prawach powiatu prowadzą szkoły ponadpodstawowe, w tym branżowe, chociaż zdarzają się wyjątki od tej zasady. W ankiecie gminy wskazywały nie na działania własne, lecz przede wszystkim powiatów, na terenie których są położone. Gminy wiejskie rzadziej niż miasta (o kilka do kilkunastu punktów procentowych) wskazywały na stosowanie wszystkich narzędzi, o które pytano się w ankiecie.

Dobre przykłady

  • Coroczny Kongres Praktyków Biznesu, prowadzony wspólnie z lokalną szkołą wyższą, promujący przedsiębiorczość wśród dorosłych (Sosnowiec).
  • Centrum Pracy Seniorek i Seniorów, wspierające ich aktywizację zawodową (Gdańsk).
  • Działania nakierowana na cudzoziemców, np. dział zatrudnienia cudzoziemców w urzędzie pracy, konkurs dla pracodawców przyjaznych cudzoziemcom (Gdańsk).

Bariery

  • Niedofinansowanie systemu oświaty.
  • Niska dostępność dodatkowych funduszy, które wspierałyby np. zajęcia dodatkowe w szkołach.
  • Ograniczony prawnie wpływ samorządów na programy kształcenia.
  • Trudna i długotrwała ścieżka wprowadzania nowatorskich pomysłów edukacyjnych.

opinia

Nowe kierunki zgodnie z preferencjami firm

DGP
Pytanie, na ile system oświatowy jest w stanie sprostać potrzebom rynku pracy, trzeba by kierować również do drugiej strony – przedsiębiorców. Można jednak powiedzieć, że w tej dziedzinie samorządy dokładają wszelkich starań.
Kilka faktów dotyczących Bydgoszczy. Aż 60 proc. młodzieży kształci się w technikach i szkołach branżowych. To najwyższa proporcja wśród miast Unii Metropolii Polskich. Nasze technika i szkoły branżowe podpisały 500 umów z przedsiębiorcami. Uruchamiamy nowe kierunki kształcenia zgodnie z potrzebami miejscowych firm, a nawet doprowadziliśmy do utworzenia całkiem nowego zawodu – technik chłodnictwa i klimatyzacji – choć nie był to proces łatwy i szybki.
Zdarza się, że przedsiębiorcy zgłaszają zapotrzebowanie na pracowników w danym zawodzie. Uruchamiamy odpowiednie klasy, lecz mimo ich propagowania jest zbyt mało chętnych. Tak się zdarzyło z dekarzami, zawodem nieźle płatnym. Podjęliśmy więc inną próbę, zaproponowaliśmy szkolenia w tym zawodzie uczniom kończącym szkoły, przed którymi stała bliska perspektywa podjęcia pracy i tu chętni się znaleźli.
Istotną barierą jest zbyt niska subwencja oświatowa, gdyż wyposażenie szkół jest kosztowne, zwłaszcza jeżeli trzeba uruchomić kształcenie w nowym zawodzie. Na szczęście wspieramy się licznymi projektami finansowanymi z funduszy europejskich. Niełatwo też pozyskać odpowiednie kadry. Dla dobrego fachowca nauczanie zawodu nie jest propozycją atrakcyjną finansowo.

Planowanie przestrzenne i nieruchomości

Bardzo dużą wagę, jeśli chodzi o współpracę z przedsiębiorcami, samorządy – przynajmniej w teorii – przywiązują do swojego ustawowego obowiązku, czyli dążenia do zapewnienia ładu przestrzennego, a także dostępu do atrakcyjnych terenów inwestycyjnych (ok. 90 proc. gmin, które wypełniły ankiety jest „za”), czego wyrazem są, a przynajmniej powinny być, studium i plany zagospodarowania przestrzennego.
Grupa miast najlepiej sobie radzących, nazywana w raporcie liderami, podchodzi jednak do współpracy w zakresie planowania i wyszukiwania gruntów w bardziej konserwatywny sposób niż nie tak dobrze radzące sobie JST. Miasta nie są skłonne dostosowywać planów do potrzeb indywidualnych inwestorów (taką możliwość popiera tylko 50 proc. z nich), nie chcą też się angażować w mediacje między inwestorem i prywatnymi właścicielami gruntu (48 proc.). Często uważają, że aby skutecznie realizować własną strategię rozwoju, jednostka nie musi posiadać własnych terenów inwestycyjnych (83 proc.).
Ta część raportu wyraźnie wskazuje różnice miedzy miastem a wsią. Wiejscy liderzy – w przeciwieństwie do gorzej radzących sobie JST – o powyższe działania zdecydowanie bardziej zabiegają. W tym przypadku dobrze prosperująca gmina bardziej chce wspierać inwestora w relacjach z prywatnymi właścicielami gruntów, jest też bardziej aktywna na rynku nieruchomości i silniej dąży do pozyskania terenów inwestycyjnych oraz chętniej zmienia plany miejscowe, aby dogodzić chcącym się ulokować na jej terenie firmom.

Dobre przykłady

  • Scalanie działek, dzięki czemu można dostosować ofertę nieruchomości do potrzeb inwestorów(Karlino).
  • Lobbowanie przez gminy na rzecz korzystnych dla nich inwestycji prowadzonych przez podmioty działające w skali kraju lub regionu. Dotyczy to nie tylko inwestycji rządowych (np. układ sieci drogowej, inne inwestycje sieciowe), lecz również projektów realizowanych przez duże podmioty typu PKP, PKS, operatorzy sieci komórkowej. (Stalowa Wola i Lubanie).

Bariery

  • Ograniczenia związane z przepisami środowiskowymi (oceny oddziaływania na środowisko, żmudne procedury odrolniania i odlesiania gruntów).
  • Ograniczenia w zbywaniu nieruchomości o powierzchni powyżej 1 ha zlokalizowanych na terenach nieobjętych planami zagospodarowania przestrzennego oraz nieposiadających warunków zabudowy.

opinia

Prawo pozwala także na błędne działania

dr Adam Kowalewski urbanista i ekonomista, członek Komitetu Przestrzennego Zagospodarowania Kraju PAN
Sukcesy gminy w kontaktach z przedsiębiorcami są w dużej mierze uzależnione od tego, jaki jest w niej poziom planowania przestrzennego, czy plany są w ogóle sporządzane i czy jest to robione prawidłowo, czy też gmina działa na podstawie decyzji o warunkach zabudowy. Niestety, jak wynika z informacji od wojewodów, co druga inwestycja w Polsce jest zlokalizowana na podstawie warunków zabudowy, które nie mają u nas nic wspólnego z zasadami dobrego sąsiedztwa. Jakie są tego skutki poza narastającym chaosem przestrzennym? Niepewność co do otoczenia – tego, czy za parę lat da się w nim w ogóle prowadzić zakładaną działalność, czy nie będzie ona zagrożona przez sąsiednią, szkodliwą inwestycję zrealizowaną na podstawie wuzetki? Gdybym był przedsiębiorcą, nie chciałbym ryzykować i wykładać pieniędzy w takim miejscu.
Najwyższy czas także przypomnieć, że wśród ustawowych zadań gmin to właśnie ład przestrzenny jest wymieniony jako pierwszy. I nie chodzi tu o estetykę, a o olbrzymie pieniądze. W skali kraju, jak ustaliliśmy to w raporcie KPZK PAN, straty, które daje się wyliczyć, wynoszą 84 mld zł rocznie i w znacznej mierze tracą na tym właśnie samorządy. A do tego dochodzą jeszcze straty społeczne czy środowiskowe, które bardzo trudno przełożyć na pieniądze, czyli w sumie koszty chaosu są znacznie większe. Są oczywiście liczne przykłady gmin działających prawidłowo, bo prawo na to pozwala. Do tego potrzebna jest współpraca ze społeczeństwem, dobrzy fachowcy i organizacja. Niestety, prawo pozwala również na złe działania, a powinno to uniemożliwiać.
Innym wciąż nierozwiązanym problemem jest komasacja gruntów. Scalanie i prawidłowe lokalizowanie zabudowy zapewni mądry wójt prowadzący racjonalną politykę przestrzenną. Ale takie działania są w Polsce bardzo trudne. Jeżeli właściciel powie nie , to trudno cokolwiek zrobić. Padają argumenty o świętej własności prywatnej i wolności zabudowy, które w polskim wydaniu są bardzo szkodliwe. Są jednak tak utrwalone, że dzisiaj trudno to pokonać.

Zasoby lokalne – kapitał

Jest to dziedzina, w której respondenci znacznie rzadziej niż w przypadku innych badanych obszarów widzą miejsce dla działania samorządów. Jedynie wsparcie przedsiębiorców w pozyskiwaniu środków z funduszy unijnych jest wskazywane przez respondentów jako działanie pożądane i faktycznie wykonywane przez większość gmin (odpowiednio 65 i 59 proc.). Mniej jednoznaczna jest akceptacja pomocy dla przedsiębiorców w pozyskiwaniu preferencyjnego finansowania w ramach instrumentów wspieranych przez państwo. Jest ona bardzo zróżnicowana: wzrasta wraz z wielkością gminy oraz jest wyższa wśród gmin rozwijających się gospodarczo. W efekcie takie działania za wskazane uważa aż 95 dużych miast aktywnych gospodarczo i jedynie 24 proc. gmin wiejskich pasywnych gospodarczo.
Jedynie mniejszość badanych gmin jest skłonna podejmować działania na rzecz możliwości pozyskiwania przez przedsiębiorców kapitału na rynku komercyjnym.
Stosunkowo niewielkie jest zainteresowanie podjęciem bardziej aktywnej roli. Idea współtworzenia lokalnych funduszy inwestycyjnych, finansujących rozwój przedsiębiorstwa w zamian za udziały w nim, zyskuje akceptację ok. 1/5 respondentów (chociaż aż 50 proc. dużych miast aktywnych gospodarczo).

Dobre przykłady

  • Działalność instytucji udzielających pożyczek lub poręczeń, w których samorządy posiadają część udziałów (np. poznański Fundusz Poręczeń Kredytowych, Stowarzyszenie Wspierania Przedsiębiorczości Powiatu Gostyńskiego, Przemyska Agencja Rozwoju Regionalnego, Śremski Ośrodek Wspierania Małej Przedsiębiorczości, Agencja Rozwoju Lokalnego SA w Sosnowcu i Sudeckie Stowarzyszenie Inicjatyw Gospodarczych).

Bariery

  • Brak podstawy prawnej i środków na finansowe wspieranie przedsiębiorstw.
  • Wspieranie finansowe indywidualnych przedsiębiorców mogłoby budzić wątpliwości co do przejrzystości działania urzędu oraz respektowania zasady konkurencyjności i równego traktowania podmiotów gospodarczych.

opinia

Pomagamy, jak możemy

DGP
Zdecydowanie jest miejsce dla działań samorządów poprawiających dostęp MSP do kapitału. Szczecin angażuje się w nie za pośrednictwem spółek pozostających pod kontrolą miasta. Od 2002 r. działa Agencja Rozwoju Metropolii Szczecińskiej, która do końca 2018 r. łącznie udzieliła 790 poręczeń na 217 mln zł. Z kolei działający od 2004 r. Szczeciński Fundusz Pożyczkowy udzielił do końca 2018 r. 409 pożyczek na łączną kwotę 118 mln zł.
Barierą często jest brak środków, które miasto czy gmina może zaangażować w tego typu przedsięwzięcia. Szczecińskie rozwiązanie polegało na wyposażeniu spółek w majątek w postaci nieruchomości (gruntów). Byłoby to trudne dla mniejszych gmin, które mogą tworzyć fundusze gwarancyjne i pożyczkowe nie tyle samodzielnie, co w szerszej współpracy.
Znacznie mniej oczywiste jest angażowanie się miasta w sugerowany w ankiecie fundusz inwestycyjny, który finansowałby rozwój przedsiębiorstwa w zamian za udziały w nim. Trzeba tu wziąć pod uwagę wyższe ryzyko, a przede wszystkim fakt, że nie jest celowe ani pożądane, aby miasto trwale obejmowało udziały w spółkach poza sferą użyteczności publicznej. Zbywanie udziałów wymaga zastosowania konkurencyjnych procedur, co komplikuje cały proces. Sprzedaż udziałów na rynku może też stanowić zagrożenie dla przedsiębiorcy (wykupienie ich przez konkurencję).

Bezpośrednie wsparcie, czyli duży może więcej

Działania, w których samorządy bezpośrednio pomagają inwestorom, twórcy raportu podzielili na trzy grupy:
  • wsparcie osób, które dopiero rozpoczynają działalność gospodarczą,
  • usługi dla firm, które już funkcjonują w gminie,
  • działania, których celem jest pozyskanie zewnętrznych inwestorów.
Ze względu na obszerność tematu zajmiemy się tylko ostatnim elementem. I tak to, co zdaniem JST może przyciągnąć nowe firmy, to kreowanie atrakcyjnego wizerunku i marki gminy (95 proc. pozytywnych opinii), aktywne szukanie inwestorów (90 proc.) oraz tworzenie optymalnych warunków obsługi inwestora w urzędzie (88 proc.). Nie tak przychylnie (ponad 60 proc. pozytywnych odpowiedzi) samorządy zapatrują się natomiast na tworzenie stref inwestycyjnych oferujących przywileje podatkowe oraz na preferencje w podatkach i opłatach lokalnych dla inwestycji zgodnych z priorytetami gminy. Co ciekawe, za preferencjami tego typu orędują najbardziej średnie miasta, ten postulat popiera 86 proc. z nich.
Jak wynika z raportu, różnice w aktywnym poszukiwaniu inwestorów są znaczące i zależą od wielkości samorządu. W grupie dużych miast z takich narzędzi korzystało 81 proc. podmiotów, wśród średnich – 72 proc., małych – 51 proc., zaś w grupie gmin wiejskich tylko 43 proc.
Zdaniem przedstawicieli miast szczególnie dużym wpływem na rozwój charakteryzują się strefy aktywności gospodarczej oraz szybka ścieżka obsługi kluczowych inwestorów, a w przypadku gmin wiejskich największy wpływ ma włączenie terenów gminy do specjalnej strefy ekonomicznej (84 proc.)

Dobre przykłady

  • Fundacja Rozwoju Gminy, która włącza się w promocję terenów inwestycyjnych, oraz wspólnie z konsorcjum Ostrowskie Centrum Wspierania Przedsiębiorczości udziela pożyczek dla MSP (Kleszczów).
  • Przewodnik inwestora, w którym zamieszczono nie tylko opisy ważnych procedur, lecz i ulg dostępnych dla inwestorów oraz możliwości pozyskania dofinansowania z programów UE adresowanych do przedsiębiorców (Częstochowa).
  • Interaktywna mapa ofert inwestycyjnych (Sosnowiec).
  • Wskazywanie kierunku rozwoju przez inwestycje publiczne (Inowrocław).

Bariery

  • Brak środków finansowych na nabycie i/lub uzbrojenie gruntów oraz aktywną akwizycję inwestycji zewnętrznych.
  • Brak funduszy pozwalających na nabywanie do zasobu miasta nieruchomości przedsiębiorstw będących w upadłości lub egzekucji komorniczej (tymczasem bez przygotowania takich nieruchomości kapitał prywatny nie zainteresuje się lokalizacją).
  • Niekorzystne uwarunkowania komunikacyjne, co przesądza o peryferyjności niektórych JST względem innych ośrodków gospodarczych.
  • Brak odpowiednich zachęt lub obowiązku aktualizowania strategii miasta, co powoduje, że ewentualny inwestor ma trudności w ocenie potencjału rozwojowego miasta.

opinia

To proces na kilka kadencji

Krzysztof Iwaniuk
przewodniczący Związku Gmin Wiejskich RP, wójt gminy Terespol
Każda poważna firma, która chce w danym rejonie zainwestować, robi rekonesans w okolicznych gminach, tj. bada oferty, czyli sprawdza np. jakie grunty są dostępne, co uwzględnia plan zagospodarowania przestrzennego, czy są uzbrojone, jak są skomunikowane z drogami publicznymi dla ruchu ciężkiego albo z bocznicą kolejową itp. Nikt, kto inwestuje, nie przyjdzie na gołe pole. Natomiast istniejące ulgi podatkowe, zwłaszcza dla dużych firm, to sprawa drugorzędna. Dla terenów leżących daleko od szosy pozyskanie znaczących inwestorów jest bardzo trudne, prawie niemożliwe. Właściwie to na samorządy gmin spada zapewnienie odpowiednich dojazdów, zaopatrzenia w wodę, odprowadzanie ścieków i obsługa inwestora. Gminy wiejskie nie są powszechnie na tyle zamożne, żeby tego rodzaju działania prowadzić, szczególnie że do spełnienia elementarnych oczekiwań swoich mieszkańców ciągle długa droga. A pomijając tereny podmiejskie, stawki, po jakich możemy zaoferować grunt, nie pokrywają nawet koniecznych wydatków na niezbędną infrastrukturę. Dlatego tak kosztowne projekty są odkładane na później, bo ważniejsze są potrzeby mieszkańców i ryzyko, że na inwestora można będzie trzeba czekać latami.
W gminie Terespol zaczynaliśmy – od 1996 r. – najpierw od pozyskiwania terenów, zmiany planu zagospodarowania przestrzennego, żeby grunty, które przeznaczyliśmy pod inwestycje, móc wyposażyć w niezbędną infrastrukturę. Było to powodem wielu dyskusji, chociażby takiej, że zamiast budować drogę dla mieszkańców, wyposażamy pusty teren w kanalizację albo wodociąg czy kilkukrotnie droższą drogę dla TIR-ów, nie mając gwarancji, że znajdzie się potencjalny inwestor. Wsparcie zewnętrzne obwarowane jest zawsze konkretnymi wymogami, które czasami trudno spełnić, a przede wszystkim wymaga wkładu własnego. Na efekty, które dzisiaj widzimy, trzeba było czekać kilkanaście lat, a nawet dłużej. Dlatego też zawsze podkreślam, że funkcjonowanie samorządów gminnych wymaga długoletnich strategii, systematyczności, a przede wszystkim pomysłu na tę konkretną gminę. Jeżeli w małej gminie nie ma stabilnej władzy i kontynuacji w osiąganiu dobrze przemyślanych celów to, jak pokazuje praktyka, w kwestii ściągnięcia inwestorów dzieje się niewiele.