Co najmniej 3 mld zł w podatkach mogą stracić w tym roku największe aglomeracje wskutek pandemii. Kolejna tarcza ma pomóc miejskim włodarzom, ale rządowe propozycje im się nie podobają.
Reklama
Wiemy, ile samorządy stracą przez epidemię i ubiegłoroczne zmiany w prawie. DGP dotarł do wstępnych szacunków 12 największych miast dotyczących potencjalnych ubytków we wpływach z CIT, PIT i PCC (podatku od czynności cywilnoprawnych). Przyjęto założenie, że straty mogą wynieść odpowiednio 33, 10 i 50 proc.
W takim scenariuszu Warszawa straciłaby w tym roku 1,2 mld zł (351,5 mln zł w CIT, 632,8 mln w PIT oraz 244 mln zł w PCC). Następny w kolejności jest Kraków, który wycenił swoje potencjalne straty na 312,7 mln zł. Z kolei dochody podatkowe Wrocławia mogą się uszczuplić o 243,5 mln zł. Najmniejsze straty spośród 12 ujętych w zestawieniu miast odnotuje Rzeszów – tam mają one sięgnąć 50,7 mln zł. Zdaniem skarbnika Bydgoszczy Piotra Tomaszewskiego cios finansowy dla samorządów będzie jeszcze bardziej bolesny niż wynika to z omawianych szacunków.
– W marcu mieliśmy w Bydgoszczy wpływy mniejsze o 17 proc. niż w ubiegłym roku, i to tylko z PIT. To efekt zeszłorocznych zmian w systemie podatkowym. Podatkowe skutki pandemii będziemy mogli zaobserwować dopiero w okolicach maja i czerwca. Obecnie ludzie jeszcze mają pieniądze, ale przerażenie narasta. Na dziś oceniam, że miasto straci nawet 150–200 mln zł, ale tak naprawdę na razie trudno to rzetelnie ocenić – mówi skarbnik.
Tego typu ubytki wróżą cięcia. Władze Łodzi już zapowiedziały wdrożenie programu oszczędnościowego o wartości ponad 100 mln zł. Zamrożony zostanie budżet obywatelski na ten rok. To samo czeka planowane festiwale i wydarzenia sportowe. Sam urząd miasta ma mniej wydawać na zakup sprzętu, promocję czy delegacje. Urząd Miejski w Białymstoku, odkąd pandemia dotarła do Polski, przestał ogłaszać nowe postępowania. – Ze względu na okrojony budżet realizujemy tylko inwestycje, na które otrzymaliśmy dofinansowanie unijne – mówi Anna Kowalska z ratusza.
Samorządowcy przewidują, że z powodu pandemii powstaną zaległości w uiszczaniu podatków i opłat lokalnych, co oznacza, że niższe będą wpływy z czynszu za lokale komunalne czy opłat za użytkowanie wieczyste. Z kolei w związku z częściowym zakazem przemieszczania się spadną dochody z komunikacji publicznej, z tytułu strefy parkingowej, dochody z obiektów kulturalnych i sportowych, basenów, schronisk i hoteli. Rząd w projekcie kolejnej tarczy antykryzysowej, tym razem przeznaczonej w dużej mierze dla samorządów, oszacował straty wszystkich władz lokalnych na 13,5 mld zł.
Wspomniana tarcza ma być odpowiedzią na problemy finansowe samorządów. Jej projekt ujawniliśmy 10 kwietnia w naszych serwisach internetowych. Jak wczoraj zapowiedziała wicepremier i minister rozwoju Jadwiga Emilewicz, do piątku zostanie przedstawiona propozycja kolejnej odsłony tarczy, a jednym z jej filarów ma być pomoc dla samorządów. Przypomnijmy, że główne propozycje dla lokalnych władz dotyczyły możliwości dosypania im pieniędzy w ramach subwencji budżetowej (ale bez wskazania, o jakiej kwocie mowa) czy przyspieszenia wypłaty kolejnych rat subwencji (wtedy już w maju mogłyby otrzymać ok. 10 mld zł).
Dodatkowo przewiduje się poluzowanie przepisów dotyczących możliwości zaciągania nowych długów, zwiększenie wpływów powiatów za gospodarowanie nieruchomościami Skarbu Państwa (wygeneruje to dodatkowe 380 mln zł) czy stawki opłaty skarbowej za wydanie decyzji o warunkach zabudowy (ma wzrosnąć ze 107 do 598 zł). Samorządowcom te propozycje jednak się nie podobają. „Projekt zawiera wprawdzie kilka rozwiązań, które wychodzą naprzeciw szczególnym potrzebom miast podczas stanu epidemii, a nawet szerzej (np. zmiany w ustawie o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym), jednak nie sposób zastosować do nich określenia «tarcza antykryzysowa»” – czytamy w stanowisku włodarzy zrzeszonych w Związku Miast Polskich.
„Wręcz przeciwnie. Z punktu widzenia stanu finansów lokalnych nie tylko nie ma w projekcie żadnych elementów wzmacniających lub choćby osłaniających dochody JST, to jeszcze następuje zmiana ustawy o dochodach JST, która je dodatkowo osłabia” – piszą. I dalej, że proponowane zmiany „oznaczają w istocie jedynie możliwość przyspieszenia rat subwencji (co oznacza odłożenie kłopotu o kilka miesięcy) albo wzięcia dodatkowych kredytów, które będzie trzeba spłacić z odsetkami. Tylko art. 15zof stanowi mglistą zapowiedź możliwości zwiększenia subwencji ogólnej, jeśli nastąpi zwiększenie na ten cel rezerwy w budżecie państwa”.
W rozmowie z nami jeden z samorządowców widzi w tym dowód, że państwu brakuje źródeł finansowania pomocy. – Kiedyś mówiono nam, że możliwość spłacania zaciągniętych długów zależy od poziomu nadwyżki budżetowej. Dziś mówi się, żebyśmy się bardziej zadłużali, a przy okazji zrobi się jakieś wyłączenia ze wskaźnika zadłużenia. Tylko wciąż pozostaje pytanie, z czego potem te długi spłacimy – ocenia nasz rozmówca. Jego zdaniem w propozycjach brakuje np. gwarancji ze strony Skarbu Państwa dla kredytów samorządowych. – Już dziś banki zastanawiają się, czy finansować samorządy znajdujące się w złej kondycji finansowej – dodaje nasz rozmówca.
Z tymi zarzutami nie zgadza się wiceminister rozwoju Robert Nowicki. – Obecna sytuacja jest bezprecedensowa, także jeśli chodzi o obciążenie finansów państwa, i wymaga przede wszystkim solidarności. Właśnie w tym duchu przygotowaliśmy pakiet osłonowy dla samorządów – stwierdził wiceminister w rozmowie z DGP. Rząd zdaje sobie sprawę z krytycznego nastawienia samorządów. Wczoraj premier Mateusz Morawiecki rozmawiał z prezydentami miast. – Główny temat rozmów to tarcza i możliwości jej udoskonalenia. Poruszono też problem wyborów korespondencyjnych, sytuację w domach pomocy społecznej i skutki rozluźniania dotychczasowych zakazów – twierdzi nasz rozmówca znający kulisy spotkania.
Jak słyszymy, nowa tarcza, zapowiedziana już na piątek, może się wykuwać do ostatniej chwili. Z naszych ustaleń wynika, że jeszcze kilka dni temu na niektóre propozycje sceptycznie patrzyło Ministerstwo Finansów (MF). Chodzi zwłaszcza o możliwość dosypania samorządom pieniędzy w subwencji budżetowej. Zapytaliśmy o to MF, ale resort ucina temat. „Przygotowanie projektu ustawy tzw. tarczy samorządowej jest inicjatywą rządu koordynowaną przez Ministerstwo Rozwoju. Ostateczny kształt projektu ustawy będzie znany po przyjęciu projektu przez Radę Ministrów” – odpowiada MF. Resort rozwoju do wczoraj nie odpowiedział na nasze pytania.
Współpraca Bożena Ławnicka