W ubiegłym roku do gminnych zespołów interdyscyplinarnych trafiło 93,3 tys. dokumentów dotyczących występowania domowej agresji. Było ich o 4,9 tys. mniej niż w 2017 r.
Niebieska Karta jest określeniem zarówno procedury, która jest uruchamiana w przypadku podejrzenia występowania przemocy w rodzinie, jak i formularzy wypełnianych w jej trakcie. Co do zasady jest tak, że prawo do jej wszczynania mają przedstawiciele czterech służb: policji, pomocy społecznej, służby zdrowia, oświaty, a także członkowie gminnych komisji rozwiązywania problemów alkoholowych. Okazuje się, że w 2018 r. przekazali oni do gminnych zespołów interdyscyplinarnych łącznie 93,3 tys. druków NK, podczas gdy w ciągu wcześniejszych 12 miesięcy było ich 98,3 tys. Odnotowano więc spadek tej liczby, co widać również w statystykach policji wskazujących, że w ubiegłym roku było mniej przypadków przemocy w rodzinie oraz osób doświadczających domowej agresji. W 2018 r. było 88,1 tys. ofiar przemocy, a w 2017 r. 92,5 tys.
– Procedura NK funkcjonuje w obecnej formule już osiem lat i dzięki podejmowanym w jej ramach działaniom jest mniej sytuacji, gdy dochodzi do ponownego krzywdzenia członków rodziny, a to przekłada się na mniejszą liczbę kart. Trzeba jednak pamiętać, że wciąż istnieje grupa osób doświadczających przemocy, która z różnych względów nie zgłasza się nigdzie po pomoc i nie widnieje w statystykach – mówi Renata Durda, kierownik Ogólnopolskiego Pogotowia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia”.
Reklama
Z kolei zdaniem Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej spadek NK można wiązać się z rozwojem i skutecznością szeroko zakrojonych działań profilaktycznych. W efekcie ich stosowania istnieje możliwość rozpowszechniania w środowisku lokalnym wiedzy na temat zjawiska przemocy w rodzinie oraz działań realizowanych, aby jej zapobiegać.
Dane resortu rodziny pokazują też, że w 2018 r. – identycznie jak w poprzednich latach – najwięcej NK pochodziło od funkcjonariuszy policji, który wypełnili 73,1 tys. formularzy, a więc 78 proc. ich ogólnej liczby. Na drugim miejscu znaleźli się pracownicy pomocy społecznej, którzy przekazali do zespołów interdyscyplinarnych 11,1 tys. kart. Natomiast na trzecim miejscu byli przedstawiciele oświaty. Co ciekawe, tylko w ich przypadku odnotowany został wzrost wypełnionych NK, bo w 2017 r. było ich 4,1 tys., a w ubiegłym 4,4 tys.

Reklama
– Nauczyciele i pedagodzy zdecydowanie poprawili swój udział w procedurze NK w ostatnich latach, chociaż biorąc pod uwagę, że w systemie edukacji mamy 0,5 mln pracowników oraz kilka milionów uczniów, to wydaje się, że NK pochodzących właśnie od nich powinno być jeszcze więcej – podkreśla Renata Durda.
Z kolei prawie 4 tys. formularzy, którymi zajmowały się zespoły interdyscyplinarne, pochodziło od osób wchodzących w skład gminnych komisji rozwiązywania problemów alkoholowych.
– Nie jestem do końca przekonana co do wiarygodności tych danych. Ministerstwo pierwotnie bazowało na danych z zespołów, a ich członkowie wskazują, że mają mało kart wpływających od komisji antyalkoholowych, zwykle kilka w ciągu roku. Natomiast potem resort zaczął uwzględniać informacje podawane przez Państwową Agencję Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, która podaje zdecydowanie wyższe liczby – zauważa Renata Durda.
Niezmiennie od lat najmniej kart przekazują przedstawiciele służby zdrowia. W 2018 r. wypełnili tylko 623 druków, a od początku obowiązywania obecnej formuły NK tylko raz ich liczba przekroczyła 700.
– Wszyscy wiemy, jak niewydolny jest system służby zdrowia, więc nic dziwnego, że również procedura NK jest przez jej personel stosowana w takim niskim stopniu – mówi Renata Durda.
Dodaje przy tym, że do zespołów najczęściej wpływają karty od lekarzy pediatrów oraz psychiatrów. Ci ostatni, mając do czynienia z osobami z zaburzeniami psychicznymi, są często jedynymi, którzy wierzą w to, że mają do czynienia z ofiarami przemocy, podczas gdy inne służby ich zgłoszenia bagatelizują bądź uznają za konfabulację.
– Niestety wciąż wiele do życzenia pozostawia też stan wiedzy pielęgniarek i lekarzy, którzy nie znają swoich obowiązków w procedurze NK. Zdarza się, że dzwonią do nas, aby dowiedzieć się, co mogą zrobić – informuje Małgorzata Wincenciak ze Stowarzyszenia na Rzecz Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia”.