W zeszłym roku 1361 dzieci poniżej siódmego roku życia wbrew przepisom przebywało w placówkach opiekuńczo-wychowawczych zamiast np. w rodzinach zastępczych. Tych ostatnich ubyło, w porównaniu z 2017 r., aż o 670.
Rada Ministrów przedstawiła właśnie informację z realizacji ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej. Jest źle, a może być jeszcze gorzej. – Zgodnie z kierunkami wyznaczonymi przez ustawę od 2015 r. w instytucjonalnej pieczy nie powinny znajdować się dzieci poniżej siódmego roku życia. Kolejnym kamieniem milowym ma być 2020 r., kiedy w domach dziecka nie będzie dzieci młodszych niż 10-letnie. A od 2021 r. żadna placówka nie powinna mieć więcej niż 14 podopiecznych. Tylko cudem uda się spełnić te warunki – mówi Joanna Luberadzka-Gruca z Koalicji na rzecz Rodzinnej Opieki Zastępczej.
Ideą ustawy był rozwój rodzinnej pieczy zastępczej (formami tego rodzaju opieki są rodzina zastępcza i rodzinny dom dziecka). Tymczasem lokalne władze idą w przeciwnym kierunku. W 2018 r. mieliśmy 1125 prowadzonych przez samorząd placówek opiekuńczo-wychowawczych, o 19 więcej niż przed rokiem. – Załóżmy, że powiat ma na swoim terenie dom dziecka liczący 30 wychowanków. Aby sprostać wymogom ustawy, w jednym budynku wydziela dwie instytucje. Dla dzieci wiele się nie zmienia, ale formalnie jest w porządku – tłumaczy Luberadzka-Gruca. Takie przypadki nie są rzadkie.