Nowy obowiązek wynika ze znowelizowanego prawa wodnego (Dz.U. z 2018 r. poz. 2268). Zgodnie z art. 37 ust. 12 tej ustawy gminy muszą przekazać projekty uchwał celem ich zaopiniowania m.in. przez Głównego Inspektora Ochrony Środowiska oraz powiatowego lub granicznego inspektora sanitarnego do 28 lutego każdego roku. W przypadku kąpieliska położonego na terenie parku narodowego opinię wydaje jego dyrektor, jeżeli zaś znajduje się ono na śródlądowej drodze wodnej – konieczne jest stanowisko dyrektora urzędu żeglugi śródlądowej.

Chociaż do rozpoczęcia sezonu zostało jeszcze kilka miesięcy, to już teraz wiadomo, że nie wszystkie plaże i tereny przy jeziorach spełnią najbardziej restrykcyjne wymogi postawione w przepisach. Już w zeszłym roku wiele samorządów decydowało się bowiem nie prowadzić kąpielisk, a organizować jedynie tzw. miejsca okazjonalne wykorzystywane do kąpieli, co reguluje art. 39 ustawy. Pozwala on radzie gminy utworzyć takie miejsce, jeżeli zorganizowanie pełnoprawnego kąpieliska nie jest uzasadnione. Co ważne, warunkiem jest, by funkcjonowało ono przez okres nie dłuższy niż 30 dni w roku.

Choć w założeniu ma to być rozwiązanie zastępcze i tymczasowe, to wiele gmin chętnie korzystało z tej możliwości (według danych głównego inspektora sanitarnego w 2017 r. na 200 kąpielisk przypadało ponad 809 miejsc przeznaczonych do kąpieli), bo oznaczała ona dla nich dużo mniej biurokracji. Jednocześnie pozwalała ominąć też najbardziej wyśrubowane wymogi dotyczące bezpieczeństwa czy standardów wody. Stworzenie takiej plaży wymaga jedynie ogrodzenia akwenu bojami, a kontrola jakości wody odbywa się na 10 dni przed otwarciem. Założenie kąpieliska wiąże się zaś z większą odpowiedzialnością za jakość wody (minimum cztery badania w ciągu roku) i wymaga stworzenia odpowiedniej infrastruktury, m.in. toalet, natrysków czy przebieralni.

Na dysproporcje w liczbie powstających kąpielisk z prawdziwego zdarzenia i tych prowizorycznych zwracała uwagę również Najwyższa Izba Kontroli. Z jej ustaleń za lata 2012–2014 wynika, że z blisko tysiąca kąpielisk, które działały w Polsce jeszcze kilka lat temu, zostało niewiele ponad 200.

Tymczasem stan czystości wody w kąpieliskach jest przeciętny. Potwierdzają to zeszłoroczne ustalenia Europejskiej Agencji Środowiska. Woda „znakomitej jakości” występuje w Polsce w 67 proc. kąpielisk, podczas gdy średnia europejska to 85 proc. To wynik badania ponad tysiąca próbek z 205 polskich kąpielisk (97 nadbałtyckich i 108 śródlądowych). EEA wskazała, że w tych drugich woda jest statystycznie czystsza, bo nad Bałtykiem stan wody pogarsza się z roku na rok. W 2010 r. jako znakomita oceniana była woda w 80 proc. kąpielisk nad Bałtykiem, w 2017 r. – już tylko połowa.