O skali przyszłej operacji świadczy liczba użytkowników wieczystych w jednostkach samorządu terytorialnego. Jest ich ok. 1,3 mln. W samej warszawskiej dzielnicy Mokotów, jak podawał przy okazji konsultacji publicznych jej burmistrz, to ok. 100 tys. osób. Zakładając, że w roku jest ok. 250 dni pracy, na jeden dzień przypadnie tam wydanie ok. 400 zaświadczeń!

Warunkiem przekształcenia we własność jest zabudowanie gruntu budynkiem mieszkalnym i chociażby to gmina przed wydaniem zaświadczenia będzie musiała sprawdzić. Może to być czasami twardy orzech do zgryzienia dla urzędnika gminnego. Wspominał o tym w wywiadzie dla tygodnika Samorząd i Administracja Grzegorz Hlebowicz, zastępca burmistrza warszawskiego Żoliborza („Niektórym opłaci się przekształcenie na starych zasadach”, tygodnik Samorząd i Administracja z 5 września 2018 r., DGP nr 172). Pisaliśmy już także, że najbardziej problematyczna może być ocena, które budynki, obiekty czy nawet urządzenia związane z daną nieruchomością można uznać za „umożliwiające prawidłowe i racjonalne korzystanie z budynków mieszkalnych” („Całkowita likwidacja użytkowania wieczystego przed nami. A obecną utrudnią części wspólne”, Tygodnik Gazeta Prawna z 24‒26 sierpnia 2018 r., DGP nr 164).

Ustawa z 20 lipca 2018 r. o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego gruntów zabudowanych na cele mieszkaniowe w prawo własności tych gruntów (Dz.U. z 2018 r. poz. 1716; dalej: u.p.u.w.g.) określa zakres uwłaszczenia. Nie oznacza to jednak całkowitej likwidacji użytkowania wieczystego. Nadal ten sposób władania gruntem pozostaje w kodeksie cywilnym. Tyle że dotyczyć będzie nieruchomości innych niż mieszkaniowe. Ta przesłanka oznacza kolejne obciążenie samorządu. Jeżeli ten warunek nie został spełniony, gmina postanowieniem będzie odmawiała wydania zaświadczenia. 

TO TYLKO FRAGMENT TEKSTU. PEŁNĄ TREŚĆ DODATKU PRZECZYTASZ W DZISIEJSZYM WYDANIU DGP >>>>>