Choć mówi się o powszechnej likwidacji użytkowania wieczystego w Polsce, to jednak o pełnym wyrugowaniu tej formy władania nad nieruchomością na razie możemy zapomnieć. Powód? Problemy z zakwalifikowaniem tego, co może stać się czyjąś własnością, a co nie.
Wydawać by się mogło, że nic nie może już stanąć na przeszkodzie we wdrażaniu przepisów, które od 2019 r. umożliwią likwidację użytkowania wieczystego w Polsce. Mimo obiekcji strony samorządowej udało się przeforsować projekt ustawy o przekształceniu tej formy użytkowania w prawo własności. W sierpniu prezydent podpisał gotową ustawę. Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju (MIR) obwieściło zaś, że znikną problemy z „nagłymi i wysokimi podwyżkami opłat z tytułu użytkowania wieczystego nieruchomości zabudowanych na cele mieszkaniowe”. Zdążyło już też zachęcić samorządy do przygotowania systemu upustów przy przekształceniu użytkowania gruntów mieszkaniowych (bo ustawa umożliwia wniesienie wszystkich 20 opłat przekształceniowych jednorazowo, z góry, co oznacza mniejszy koszt dla nowego właściciela). Przypomnijmy: w przypadku gruntów państwowych, gdy płatność jednorazowa zostanie wniesiona w pierwszym roku od przekształcenia, nowe prawo przewiduje bonifikatę w wysokości 60 proc. W kolejnych pięciu latach zniżka będzie malała o 10 punktów procentowych z każdym rokiem. Bonifikaty dla przekształcanych gruntów samorządowych określą zaś rady i sejmiki.
Stanowisko Ministerstwa Inwestycji i Rozwoju z 21 sierpnia